ZADYMA O CZOŁG

Tym razem o ten w Gdańsku. Powstała inicjatywa, aby T-34/76, który stoi obecnie przy alei Zwycięstwa został przeniesiony w inne miejsce. Pomysłodawcy są przekonani, że dobrym dla maszyny miejscem byłoby muzeum II Wojny Światowej. W jego miejsce ma stanąć Pomnik Kobiet Solidarności.

Wydaje się, że wszystko zaczęło się od głośnego „happeningu”, który miał miejsce kilka tygodni temu. Wówczas to student Akademii Sztuk Pięknych, umieścił obok „teciaka” rzeźbę przedstawiającą „radzieckiego” żołnierza gwałcącego anonimową kobietę. W mojej ocenie student chciał w sposób jasny zasygnalizować, że T-34 – symbol radzieckiej armii, nie powinien znajdować się w obecnym miejscu. Ku mojemu zdziwieniu, jego praca została w iście sprinterskim tempie, zdemontowana. Nie przypominam sobie, aby jakiekolwiek służby miejskie w tym kraju, zareagowały na zgłoszenie złożone w niedzielę nad ranem bez powoływania się na regulaminy, że nie można, nikt o tej porze nie pracuje itp. itd.. No chyba, że mamy do czynienia z klęską żywiołową. Czy akcja studenta nosiła znamiona klęski żywiołowej?

Wróćmy jednak do nowej inicjatywy. Ich pomysłodawcy uruchomili stronę internetową, na której zbierają podpisy pod petycją do Prezydenta Gdańska. W dokumencie można wyczytać m.in.: Uważamy, że idealną lokalizacją będzie aleja Zwycięstwa, miejsce gdzie obecnie znajduje się, przysparzający miastu problemów, czołg – pomnik. Miejsce to jest szczególnie dogodne, gdyż w tle dostrzec można stoczniowe żurawie, a dodatkowo nazwa alei nadałaby przedsięwzięciu wymiar symboliczny. W związku z tym proponujemy przekazać czołg w odpowiedniejsze miejsce, np. Muzeum II Wojny Światowej, gdzie będzie stanowił ciekawy eksponat historyczny.  

Pomnik Kobiet Solidarności ma przypominać rolę, jaką w strajkach sierpniowych 1980 roku odegrały m.in.: Anna Walentynowicz, Alina Pieńkowska, Ewa Ossowska, Henryka Krzywonos, Joanna Duda-Gwiazda i Maryla Płońska. Jednym z argumentów na apolityczność akcji, ma być upamiętnienie kobiet, które dziś kojarzone są z różnymi ugrupowaniami politycznymi. Nie ma wątpliwości, że akcja jest ciekawa i warta wsparcia. Inicjatywa wywołuje jednak wiele pytań, które każą nam zastanawiać się nad wydarzeniami, które miały miejsce w 1945 oraz 1980 roku na wybrzeżu.

Czy pomnik Kobiet Solidarności nie mógłby stanąć w innym miejscu? Czy akcja nie jest jedynie pretekstem do usunięcia pojazdu? Czy Muzeum II Wojny Światowej będzie dobrym miejscem do eksponowania czołgu, który kojarzy się wielu z armią czerwoną? Czy upór w eksponowaniu gdańskiego „teciaka” na alei Zwycięstwa nie naraża pamiątkowej maszyny na zniszczenia? Czy inicjatywa postawienia Pomnika Kobiet Solidarności typowałaby to samo miejsce, gdyby zamiast „teciaka” stał tam Renault FT 1 Pułku Czołgów? Co wy o tym sądzicie? Dodatkowo na blogu uruchomiłem sondę, w której możecie opowiedzieć się w temacie czołgu i pomnika.

Tak na zakończenie i marginesie w mojej ocenie ów student, o którym piszę na początku, lepiej trafiłby pracą w sedno sprawy, gdyby zamiast anonimowej kobiety, radziecki żołnierz gwałcił kobietę ubraną w niemiecki mundur, „przyozdobiony” swastyką, a na głowie jej widniałby Stahlhelm. Przecież II wojna światowa była w głównej mierze starciem dwóch totalitaryzmów: komunizmu oraz nazizmu. W dobie, gdy Niemcy umiejętnie zacierają pamięć o swoich zbrodniach (w końcu strzelali źli naziści, którzy spadli z Marsa), pamiętać należy, aby czerwoną gwiazdę zestawiać przy tego rodzaju pracach ze swastyką.

Modelstory 3 listopada 2013 GŁÓWNA, NIUSY