W OPARACH MEDIALNEGO ABSURDU

Pierwsze bitwy z udziałem czołgów, które miały miejsce na jesieni 1916 roku odbiły się szerokim echem, nie tylko wśród żołnierzy po obu stronach frontu, lecz również wśród zmęczonych wojną społeczeństw. O nowej broni pisali korespondenci wojenni.

Relację ze spotkania z czołgami spisał niejaki Wells w październiku 1916 roku. Jest to jeden z pierwszych zapisów na temat opancerzonych pojazdów gąsienicowych. Rozsiądźcie się więc wygodnie.

Młoda i skromna bestia miała coś w sobie pikantnego i czarującego jednocześnie i jak przypuszczam coś z lądowych stalowych pancerników, co otwiera nową bardziej straszną i niszczycielską fazę ludzkiego szaleństwa wojny. Nigdy żadna rzecz nie miała tak zamaskowanej niegodziwości pod pozorem genialnej bezmyślności. Czołg jest kreaturą. Tak w zasadzie powinno brzmieć jego zdrobnienie. Pięć czy sześć pokazano mi podczas marszu oraz wspinania się na przeszkody. Były jednocześnie tak zabawne jak miot młodych świń.

Jak widać dziennikarz nie był zbyt zadowolony z nowych osiągnięć techniki. Dalej jest jeszcze ciekawiej:

Niebawem pojawią się pierwsze zdjęcia tych maszyn. Zanim to się stanie, postaram się je po trochu opisać. Są jak wielkie ślimaki: od spodu wyglądają trochę jak spłaszczona kołyska konia na biegunach. Pełzają na swoich brzuchach w sposób, który byłby nudny do opisania nawet dla dociekliwego badacza. Poruszają się po gruncie z posuwistą prędkością aktywnego węża. Za nim poruszają się dwa koła wspierając słaby ogon. Drażnią mnie.

Gyro-Land-Flyer

Ten niezwykły pojazd “Gyro Land Flyer” miał zabierać 500 żołnierzy. Według założeń mógł poruszać się po każdym terenie i pokonywać wszelkie przeszkody. Prędkość jaką miał osiągać to 400 km/h! Takie pojazdy rodziły się w głowach ówczesnych dziennikarzy.

I co wy na to? Szczerze mówiąc sam nie wiem, co mam sobie myśleć o tym opisie i jego autorze. Może ten dziennikarz był pacyfistą. Na pewno nie rozumiał bądź nie chciał rozumieć prostego faktu. Czołg był jednym z kluczy do zwycięstwa w tej wojnie i powstrzymania frontowej rzezi. To właśnie dzięki tym maszynom udało się pierwszy raz od dwóch lat przerwać linie okopów podczas jednodniowego natarcia, okupując ten sukces niewielkimi stratami. Zdobycie linii obrony liczono teraz w setkach ofiar, a nie jak miało to miejsce wcześniej w dziesiątkach tysięcy.

KONCEPCJE PROSTO Z GAZET

Ciekawe projekty były prezentowane na łamach magazynu fantastyczno-naukowego Electrical Experimenter. Nie miały one jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Żyro elektryczny Niszczyciel, przypominał koło diabelskiego młyna, które zerwało się niczym w katastroficznym filmie z konstrukcji nośnej. Do osi koła przymocowane były opancerzone skrzynki, w których znajdowała się załoga oraz uzbrojenie.

Gyro-Electric-Destroyer

Kolejny niszczyciel tym razem elektryczny. Jak widać kabiny nie były zamontowane dość stabilnie. Trafienie celu z takiej platformy graniczyłoby z cudem.

Z kolei Niszczyciel Okopów przypominał złączone ze sobą dwa ogromne koła rowerowe. Podobnie jak w poprzednim „projekcie” tak i tu do osi zamontowana była pancerna kabina z załogą oraz uzbrojeniem. Publikacje przeglądali wynalazcy i konstruktorzy, którzy inspirowali się doniesieniami frontowymi. Wielu z nich mieszkało za oceanem, gdzie myśl o stworzeniu czołgu dopiero raczkowała.

Wynalazcy, którzy inspirowali się przytoczonymi przykładami w przeciwieństwie do redakcyjnych marzycieli chodzili po twardym gruncie i proponowali bardziej realne konstrukcje. Ameryka w tym czasie była wschodzącym mocarstwem, zyskującym na konflikcie toczącym się głównie w Europie. Niszczyciel Okopów zaproponowany przez amerykańskich inżynierów, wyglądał zupełnie inaczej, niż wizualizacje z pism fantastyczno-naukowych.

NISZCZYCIEL OKOPÓW

Amerykanie chcieli postawić przed czołgiem bardzo proste zadanie. Miał przetaczać się przez linię obronne Niemców, a następnie gonić ich tam skąd przyszli. Dokładnie tak samo jak widać to na okładce popularnego wówczas magazynu.

Trench-Destroyer

Podobny do carskiego nietoperza składał się w zasadzie z dwóch gigantycznych kół rowerowych. Kolejna wizja, której spełnienie było niemożliwe.

Zanim jankesi zaczęli poważnie myśleć o włączeniu się w konflikt światowy, rozpoczęli budowę Kanału Panamskiego. To duże pod względem inżynieryjnym wydarzenie, wymagało zaangażowania tysięcy robotników, a także wielu skomplikowanych maszyn. Jedną z nich był 60-tonowowy pojazd służący do wygrzebywania ziemi. To właśnie ta maszyna została wybrana na platformę, kiedy to pod koniec 1915 roku, zaczęła klarować się koncepcja pojazdu, który miał mieć opancerzenie oraz uzbrojenie.

Trakcja napędowa została zaprojektowana przez znakomitego konstruktora Holt’a. Jego traktory służyły Brytyjczykom do testów i w pewnym stopniu przyczyniły się do powstania Mark I Tank. Ciągniki te jeszcze przed I wojna światową podbiły amerykańskie prerie, udowadniając, że zastosowana w nich trakcja gąsienicowa, dobrze sprawuje się na bezdrożach.

niszczyciel-okopow-waga-200ton

Amerykański projekt niszczyciela okopów przewidywał skonstruowanie pojazdu o masie do 200 ton, pokrytego grubym jak na ówczesne czasy pancerzem. Czołg miał mieć uzbrojenie w postaci 6 dział 75mm, 20 karabinów maszynowych Browninga. http://www.landships.freeservers.com/new_pages/american_landships.htm

Konstruowany przez Amerykanów czołg miał być ogromny, w porównaniu z pierwszymi czołgami budowanymi w owym czasie w Europie. Z zewnątrz przypominał późniejszą konstrukcję wyprodukowaną w Niemczech, a mianowicie Sturmpanzerwagen A7V. Miał mieć jednakże większą siłę ognia i to w stosunku 6:1!

System trakcyjny był dwa razy większy, niż we wspomnianym A7V. W miejsce dawnych urządzeń służących do wybierania ziemi, planowano zamontować uzbrojenie, tj. sześć dział francuskich kalibru 75 mm oraz dwadzieścia karabinów maszynowych Browninga.

SŁYNNY RECENZENT

Nie wiadomo, jaki miał być użyty typ, rozmiar i moc silnika. Nie wiemy także nic na temat systemu transmisji. Wiadomo jedynie, że silnik miał być napędzany benzyną. Nie zachowały się żadne informacje na temat dokładnych rozmiarów pojazdu. Dysponujemy jedynie dwoma opisami i to nie byle kogo. Popełnił je George Patton, który w latach II wojny światowej zasłynął, jako generał dowodzący amerykańskimi wojskami pancernymi w Afryce Północnej i Europie.

Pierwszy przytoczony opis pochodzi z 1940 roku:

W 1918 roku otrzymałem rozkaz ustalenia militarnych walorów maszyny noszącej imię „Ruszający się fort i niszczyciel okopów”. Opracowanie czołgu opierało się na rysunkach technicznych towarzyszących opisowi tej okropnej maszyny. Rysunki przedstawiały „pudło” napędzane gąsienicami o dużych rozmiarach. Kadłub pokryty był 5 centymetrowym pancerzem. Pojazd uzbrojony był w sześć dział 75 mm oraz 20 karabinów maszynowych i miotacz płomieni. W samym środku znajdował się prostokątny przedział o wymiarach 180 cm x 90 cm x 60 cm, z patetycznym epitafium (silnika jeszcze nie opracowano). Nie wiem jak duże było to opóźnienie, ale było. Czułem, że silnik uruchamiający to monstrum musi mieć znacznie większą moc, niż ta, którą miało zagwarantować urządzenie mieszczące się we wspomnianym przedziale.

propozycje-wiezy-200tonowy-niszczyciel-okopow

W wieży miało znajdować się stanowisko dowódcy oraz sześć karabinów maszynowych Browninga. http://www.landships.freeservers.com/new_pages/american_landships.htm

W 1940 roku, a więc w czasach gdy na polach Francji wykazywały się niemieckie czołgi przytoczona konstrukcja mogła być, powiedzmy to delikatnie śmieszna. Trochę inaczej Patton przedstawiał 200-tonowego niszczyciela w dokumentach datowanych na 1918 rok. Z tego opisu dowiemy się, gdzie znajdowały się drzwi wejściowe. Brak jest natomiast jakiekolwiek wzmianki na temat miotacza płomieni.

KOLOS NA PAPIERZE

Dano mi zadanie określenia wojskowych walorów ogromnej maszyny nazywającej się „Jeżdżący fort niszczyciel okopów”. Plany przedstawiały „pudło” umieszczone na napędzie gąsienicowym. Pojazd był pokryty 5 cm pancerzem. Fort miał być uzbrojony w sześć francuskich dział o kalibrze 75 mm i 20 karabinów maszynowych Browninga. Na górze zlokalizowany był przedział o wymiarach 180 cm x 150 cm x 120 cm, w którym znajdowały się karabiny maszynowe oraz stanowisko dowódcy. W mojej opinii niszczyciel okopów był podobny do niemieckiego A7V.

Na papierze był dwukrotnie większy. Wejście do tej bestii znajdowało się z tyłu. Były to podwójne pancerne drzwi, których grubość wynosiła 75 mm. Wewnątrz pojazd miał być wyekwipowany we francuski sprzęt. Poinformowano mnie, że jedna z linii montażowych w firmie produkującej traktory została przekonwertowana w celu budowy modelu do prób. Miał być przywieziony do Francji w 1918 roku, ale nigdy do tego nie doszło. Waga pojazdu wahać się miała pomiędzy 180 a 200 ton. Obawiałem się czy tak dużą maszyną będzie można manewrować wśród wiosek podczas przeprawiania się na linię frontu.

I to tyle, co wiemy na temat Niszczyciela Okopów, który powstał w wyobraźni amerykańskich inżynierów. Czy miał szansę zaistnieć podczas zmagań wielkiej wojny? Na pewno bardziej niż projekty rodzące się w głowach dziennikarzy. Problemy z mobilnością oraz logistyką wpływałyby negatywnie na działania prowadzone przy pomocy tego modelu. Pancerz o grubości 50 mm sprawiałby, że ten czołg byłoby trudno zniszczyć bez zaangażowania znacznych środków przeciwpancernych.

Opisany przez Pattona projekt zaczął kiełkować pod koniec 1915 roku, w tym samym czasie we Francji powstawał projekt czołgu, który miał wziąć udział w niemalże każdej bitwie, aż do jesieni 1918 roku. O tym już w następnym wpisie.

_________________________________________________________________________________________________________________________

A.G.Stern, Tanks 1914-1918, The Log-Book Of A Pioneer, Hodder and Stoughton, London, New York, Toronto 1919.
http://www.landships.freeservers.com/new_pages/american_landships.htm

Modelstory 19 lutego 2013 GŁÓWNA, NARODZINY