TYGRYS, CZYLI “I HERKULES D… KIEDY LUDZI KUPA”

Początki tego legendarnego pojazdu sięgają połowy 1939 roku, kiedy to w Niemczech złożono zamówienie na czołg ciężki, a w zasadzie superciężki. Pierwsze koncepcje przewidywały stworzenie pojazdu o masie 65 ton, który miano transportować na pole bitwy w trzech częściach. Później przyszedł czas na prace nad koncepcjami DWI i II, a jeszcze później Niemcy spotkali na swojej drodze radzieckie czołgi ciężkie KW-1 oraz KW-2.

Mocny pancerz tych pojazdów uzmysłowił im, że ze swoimi panzerami są oni (Niemcy), że tu się brzydko wyrażę w ciemnej dupie. Jedynie działa przeciwlotnicze “acht koma acht” oraz ciężka artyleria były w stanie poradzić sobie z radzieckimi tankami. Szok jaki Wehrmacht doznał podczas Barbarossy przyśpieszył prace nad ciężkim czołgiem, który znany jest wszystkim jako Pzkpfw VI Tiger. Wspomniana armata przeciwlotnicza miała stać się jednym z głównych atutów nowego czołgu. Kaliber 88 mm znakomicie sprawiał się w długodystansowych walkach z alianckimi i sowieckimi czołgami. Dopiero w sierpniu 1942 roku pierwsze Tygrysy były gotowe i już na przełomie września i sierpnia pojawiły się na odcinku leningradzkim. Ich debiut nie był zbyt udany. Po pierwsze przyszło im walczyć w fatalnym terenie, po drugie układ napędowy nie był dopracowany. Szwankowały głównie skrzynie biegów oraz układ przeniesienia napędu. Z czterech pojazdów wyznaczonych do debiutu bojowego, jedynie jeden dotarł o własnych siłach na wyznaczone stanowisko.

Niemcy grupowali Tygrysy w tzw. Schwere Panzer Abteilung. Ten pod Leningradem oznaczony był numerem 502. Jesienią 1942 roku do Tunezji wysłano Tygrysy 501 batalionu. Po co, na co i po jaką cholerę? Chyba tylko aby pochwalić się aliantom, że Niemcy posiadają fantastyczne czołgi. Faktycznie w szeregach aliantów pojawił się nazwę to “syndrom Tygrysa”. Każdy niemiecki czołg brany był właśnie za Tygrysa. Pół roku później Anglicy byli już w posiadaniu w pełni sprawnego pojazdu, (to ten jeżdżący w Bowivngton o numerze bocznym 131), który rozmontowali, przebadali i na podstawie testów wydali podręcznik. Zawarli w nim instrukcję dotyczącą niszczenia bestii. Ponadto na podstawie badań wiedzieli już jak konstruować pojazdy, które mogłyby stanąć w otwartym polu z niemieckim potworem. Romans Tygrysów a Afryką północną nie trwał długo, ich prawdziwy chrzest bojowy miał odbyć się na stepach Rosji, upalnym latem 1943 roku.

czolg-tygrys-ciezki-model-pzkpfwVI

Tygrys był niemiecką odpowiedzią na radzieckie czołgi ciężkie typu KW-1 i KW-2. Swoją moc udowadniały także w ostatnich dniach II wojny światowej.

W bitwie pod Kurskiem udział brało 88 maszyn tego typu. Znakomicie radziły one sobie z radzieckimi czołgami, działami samobieżnymi oraz punktami umocnionymi, gorzej z polami minowymi. 88 maszyn nie było w stanie zmienić losów całej bitwy. Radziecka propaganda powojenna przekonywała, że w bitwie brało udział 800 Tygrysów. Gdyby tak było to pod Kurskiem Rosjanie ponieśliby klęskę na miarę kotła ukraińskiego z lata 1941 roku. Paradoksalnie zwykłemu zjadaczowi chleba, który czołgami interesuje się kiedy ogląda wojenne filmy, Tygrys kojarzy się ze zwycięskim pochodem wojsk niemieckich z lat 1939-1941. Znawcy tematu zdają sobie sprawę, że pojazd ten był świadkiem w zasadzie samych porażek wojsk niemieckich.

Wraz z Panterą pełnił rolę strażaka wysyłanego na najbardziej zagrożone odcinki frontu. Tam gdzie przewaga nieprzyjaciela w sprzęcie jest miażdżąca. Tak było praktycznie przy każdej radzieckiej ofensywie “odpalanej” od jesieni 1943 roku, aż do samego końca w Berlinie wiosną 1945 roku. Na zachodzie z kolei Tygrys nie mógł znaleźć przeciwnika na lądzie. W starciu z powietrzną armadą nie miał jednakże najmniejszych szans. Załogi aliancki czołgów otrzymały zakaz zbliżania się do Tygrysów oraz Panter. Czarną robotę załatwiało za nich lotnictwo. Niemcom udało się wyprodukować zaledwie 1355 egzemplarzy. Pierwszego maja 1944 roku na całym froncie wschodnim udało się im zgromadzić 301 wozów tego typu. Było to zdecydowanie za mało aby coś zmienić w ogólnej sytuacji. Rosjanie mieli wówczas w dyspozycji dziesiątki tysięcy gąsienicowych pojazdów pancernych i najzwyczajniej nakryli Niemców czapkami. Jak to się mówi i Herkules dupa kiedy ludzi kupa. Model ten jest chętnie brany przez modelarzy na warsztat. Nic dziwnego w końcu to legendarny czołg i każdy miłośnik broni pancernej chce go mieć.

Tygryszobacz szczegoly

Modelstory 4 maja 2014 GŁÓWNA, MODELARSKIE