TKD, PIERWSZE POLSKIE DZIAŁO SAMOBIEŻNE

Lata 30-te to rozkwit myśli konstrukcyjnej w dziedzinie broni pancernej nad Wisłą. Malkontenci stwierdzą, że w Polsce mało wówczas zaprojektowano czołgów, ale w porównaniu z taką Hiszpanią, to wcale tak źle nie wyglądamy. We wspomnianej dekadzie oprócz czołgów, konstruowano także działa samobieżne.

Po raz pierwszy działo samobieżne ujrzało światło dzienne podczas wielkiej wojny. Gun Carrier Mark I, to konstrukcja brytyjska, która została wykorzystana w zupełnie inny sposób niż planowano. Ciekawskich odsyłam do tego teksu. 😉 Z uwagi, że nie wykorzystano wówczas wszystkich możliwości modelu, rozwój tej linii pojazdów pancernych został zahamowany na kilkanaście lat. W latach międzywojennych działami samobieżnymi interesowali się inżynierowie zwłaszcza w Związku Sowieckim. Zainteresowanych tymi pojazdami, odsyłam z kolei do tego tekstu. Z uwagi, że władze pierwszego komunistycznego kraju nastawione były do świata kapitalistycznego ekspansywnie, nie szczędzono tam środków na zbrojenia.

TKD-dzialo-samobiezne-pojazd-NOWE

Z tyłu wygląda jak zwykły TKS. Wyłaniająca się zainstalowana z przodu armata, pozwala określić, że pojazd ten to działo samobieżne. fot. www.derela.republika.pl

Zakrojone na szeroką skalę badania zaowocowały zwłaszcza w latach 30-tych powstaniem kilku modeli dział samobieżnych. W okresie międzywojennym polski wywiad bacznie przyglądał się zbrojeniom jakie postępowały za wschodnią granicą. Aż do fatalnej wiosny 1939 roku, Związek Sowiecki potrzegany był w polskim sztabie generalnym jako wróg numer 1. Nic więc dziwnego, że niebawem nad Wisłą zaczęto myśleć o skonstruowaniu własnych dział samobieżnych. Pierwsze eksperymenty przeprowadzano na tankietkach. Tak powstały TKD i TKS-D. Dziś nieco informacji na temat tego pierwszego.

TKD to tak naprawdę tankietka ze ściętą górą przedziału bojowego. Ścięcie stropu pozwoliło inzynierom na montaż uzbrojenia pojazdu jakim było działo. Kaliber i rodzaj armaty będzie podany w następnym akapicie. Teraz jeszcze trochę o przedziale bojowym. Z uwagi na brak stropu, załoga nie mogła liczyć na ochronę przed pociskami nadlatującymi z góry. Konstrukcja nie przewidywała również osłony załogi na wypadek ostrzału prowadzonego z boków oraz z tyłu. O ile front chroniony był pacerzem, montowanym do armaty podobnie jak w wersjach polowych, o tyle tył, wraz z bokami były odsłonięte. Skoro mowa o załodze, warto wspomnieć, że ten maleńki pojazd mieścił czterech członów załogi. Do kierowcy i dowódcy dokoptowano obsługę działa. Stanowisko kierowcy, tradycyjnie znajdowało się po lewej stronie kadłuba.

czolg-dzialo-samobiezne-tkd

Eksperymentalna grupa czterech dział TKD, które na ćwiczeniach współgrały z brygadą kawalerii. Uczestniczyły również w zajęciu Zaolzia. Nie ma potwierdzonych informacji aby brały udział w kampanii wrześniowej.

Wstawienie działa wraz z osłoną pancerną wpłynęło na zwiększenie masy pojazdu. Większa masa wymusiła z kolei na konstruktorach wzmocnienie zawieszenia. Konstruktorzy prowadzili eksperymenty z różnorakim uzbrojeniem. Testowano francuskie armaty kalibru 37 mm, jak i brytyjskie Vickersy kalibru 47 mm. Pierwszy typ uzbrojenia charakteryzował się słabymi osiągami przebijalnosci pancerza, a to z uwagi na niewielką prędkość wylotową pocisku. Ostatecznie wykorzystano wyprodukowane w Polsce działko piechoty kalibru 47 mm wz. 25. Wspomniane testy prowadzono w połowie lat 30-tych natomiast sam projekt rozpoczęto rozwijać już od początku lat 30-tych, kiedy to na uzbrojenie Wojska Polskiego trafiło kilka egzemplarzy brytyjskich Carden-Loyd’ów.

Już w kwietniu 1932 roku warszawskie Biuro Broni Pancernych Wojskowego Instutytu Badań Inżynierii pod kierownictwem inż. J. Łapuszewskiego miało gotowy projekt działa samobieżnego TKD. Miesiąc później gotowy był eksperymentalny pojazd, a po oddaniu kilku testowych strzałów w czerwcu wyprodukowano kolejne 3 egzemplarze. O produkcję nie było trudno, gdyż w tym czasie pełną parą szła już produkcja tankietek. Do produkcji dział samobieżnych wykorzystano pojazdy z podwoziami numer 1156-1159.

dane-techniczne-tkd

Z wybudowanych pojazdów utworzono eksperymentalny oddział (pluton), który wziął udział w ćwiczeniach jesienią 1932 roku. Rok później podczas letniego poligonu, wspomniany oddział, stanowił odwód przeciwpancerny jednej z brygad kawalerii. Jeśli chodzi o założenia taktyczne pojazdy były sprawne. Zawodziła jednak konstrukcja, a zwłaszcza słabe uzbrojenie przeciwpancerne. Z tego też względu nie zdecydowano się na uruchomienie masowej produkcji.
TKD używano wraz z TKS-D w ramach dywizjonu przeciwpancernego 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej. Tak było podczas ćwiczeń w 1937 i 1938 roku. Pojazdy wzięły też udział w zajęciu czeskiego Zaolzia. Chociaż ostatnie przedwojenne lata pojazdy były widywane w barwach 10 Brygady Kawalerii, nie miał ich do swojej dyspozycji pułkownik Stanisław Maczek we Wrześniu 1939 roku. Z uwagi, że pojazdy nie były opancerzone, najprawdopodobniej nie wzięły udziału we wrześniowych walkach.

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
J. Magnuski, Karaluchy Przeciw Pancerom, Czołgi w boju, Pelta, Warszawa 1995
J. Magnuski, Czołg rozpoznawczy TK(TKS), Typy Broni i Uzbrojenia, Wydawnictwo MON, Warszawa 1975
http://derela.republika.pl/en/10tp.html

Modelstory 12 listopada 2014 DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA, POLSKIE