T7 COMBAT CAR, CZOŁG KAWALERII

Kawaleria od samych początków istnienia profesjonalnych armii była ważnym ogniwem na polu bitwy. Z powodzeniem używano jej już w starożytności. Polacy mogą szczycić się niezwyciężoną swojego czasu husarią, Rosjanie kozakami, zachód kirasjerami. W 1916 roku na polu bitwy pojawił się czołg i przewrócił zastany porządek do góry nogami. Kawaleria nie poddawała się jednak długie lata. W zasadzie do czasów II wojny światowej.

W okresie między wojennym w wielu armiach świata wykształciło sie silne lobby kawaleryjskie (wcześniej takowe nie musało istnieć, gdyż nikt nie deprecjonował roli kawalerii na polu bitwy) oraz lobby próbujące pogodzić czołg z koniem. Pierwsze z nich znakomicie czuło się w Polsce. We Francji, czy też w USA wykształciły się koncepcje współpracy wojsk pancernych z kawalerią. Do tego potrzebne było narzędzie jakim miał być lekki i szybki czołg. Na nic zdały się wczesne eksperymenty, jeszcze z czasów wielkiej wojny Brytyjczyków. Testowali oni w warunkach bojowych Whippety, które nie były w stanie nadążyć za kawalerią. Fatalna łączność nie pozwalała też koordynować działań.

model-t7-pojazd

T7 Combat Car był pomyślany jako czołg przeznaczony do walki w kooperacji z kawalerią. fot. www.ftr.wot-news.com

Przyjmijmy jednak że kilka, czy też kilkanaście lat później łączność na tyle się poprawiła, że można było liczyć na komunikację pomiędzy poszczególnymi rodzajami wojsk, a prędkośc czołgów też wzrosła, nawet do 80 km/h. Z tego też względu za oceanem poszukiwano lekkiego i szybkiego czołgu. Tendencja łączenia konia z czołgiem osłabła dopiero w 1940 roku, kiedy to Niemcy przetoczyli się po francskich grzbietach. Pamiętacie amerykańską konstrukcję T4? Właśnie na tym pojeździe zaczyna się dzisiejsze wzmiankowanie o czołgu lekkim T7. Kiedy zakończyły się testy czołgu T4, o którym więcej przeczytacie tutaj, komisja zajmująca się rozwojem broni pancernej zaleciła dalsze modyfikacje pojazdu. Owe zalecenia pojawiły się jeszcze przed decyzją o masowej produkcji, do której skąd inąd ostatecznie nie doszło. Zalecane zmiany to m.in. instalacja mocniejszego 325 hp silnika (250 hp w T4), modyfikacja zawieszenia. Tak też T4 przeszedł niepostrzeżenie w T5, a w tym samym czasie zalecono rozpoczęcie prac nad jeszcze nowszym konceptem, który miał być znany jako T6.

Swoje trzy grosze do projektu wrzuciło lobby kawaleryjskie. Określono że nowy pojazd osiągnie masę 10 ton. Obsługiwany miał być przez załogę 5 osób. Napędzany miał być silnikiem Wright Whirlwind R-975 o mocy 400 hp osiąganej przy 2400 r.p.m. Taki stosunek mocy silnika do masy czołgu miał pozwalać osiągać prędkość 70 km/h na kołach oraz 50 km/h na gąsienicach. Bardzo dobre właściwości jak na owe czasy. Co prawda T-34, o którym zaczęto parę lat później myśleć w ZSRR miał osiągać również 50 km/h z gąskami. Była to jednak przez długie wojenne miesiące, a jeśli nie lata wyłącznie teoria, gdyż w praktyce, fatalna przekładnia uniemożliwiała osiągać wskazane przez fabrykę prędkości. Wróćmy jednak za ocean. T6 nie miał być wielkim czołgiem. Wymiary to 2 m długości, 0,9 m szerokości i 1 m wysokości. Jednym słowem mikrus. Jak miało zmieścić się tam 5 ludzi?

t7-czolg

Na kołach pojazd osiągał nawet 85 km/h fot. Tanks Of The World, 1915-1945.

Kierowca miał zasiadać z przodu kadłuba po środku. Z jego boków, a w zasadzie zza kierowcy mieli operować strzelcy. Mieli mieć do dyspozycji dwie wieże instalowane po środku kadłuba, patrząc poprzez pryzmat osi podłużnej pojazdu. Prace projektowe nad T6 zostały wstrzymano na początku listopada 1935 roku. Powodem takiego obrotu sprawy były zmiany koncepcji użycia pojazdów opancerzonych. Nowe wytyczne zmieniały specyfikację wozu. Miał teraz ważyć 7,5 tony, a zamiast pięciu osób obsługi, miało nim operować 4 czołgistów, ostatecznie w wybudowanym prototypie będzie jedynie 3 członków załogi. Projekt odwołano ale jednocześnie zaczęto myśleć o nowym koncepcie. Zanim podjęto jednak konkretne decyzje minęło kilka kolejnych miesięcy, a w zasadzie rok.

Na początku 1937 roku rozpoczęto prace nad T7 rozwinięciem konceptu T6. Jedyny pilotażowy egzemplarz miał być przewidziany wyłącznie dla testów. W sierpniu 1938 roku w Aberdeen Proving Ground rozpoczęły się testy rzeczonego pojazdu. Wyposażony był w chłodzony powietrzem silnik Continental W-670 o mocy jedynie 250 hp. T7 osiągał prędkość 85 km/h na kołach oraz 56 km/h na gąskach. Waga pojazdu oscylowała w granicach 9,5 – 11 ton, w zależności od tego czy był pusty, czy też gotowy do “walki”. Testy wykazały liczne braki w zawieszeniu a w zasadzie awaryjność podzepołów i części. Mowa o kolach, piastach, wahaczach. Pomimo tego w sierpniu 1939 roku pojazd został przydzielony do oddziałów Kawalerii Zmechanizowanej, gdzie brał udział w manewrach. Jakie były efekty owych testów, tego nie wiem, jednakże prace nad rozwojem czołgu T7 zostały wstrzymane na rzecz rozwoju innych pojazdów.

T7-dane-techniczne

Czym charakteryzował się z wyglądu T7? Był to mały czołg wyposażony w zawieszenie typu Christie. Składało się ono z trzech par dużych kół nośnych oraz pary kół napinających i napędowych. Bardzo charakterystyczne były zewnętrzene “zęby” na gąsienicach. Kierowca zasiadał tradycynie z przodu w przedziale bojowym. Miejsce dla silnika znajdowało się z tyłu. Pojazd uzbrojony był w dwa km-y M2 Browning kalibru 12,7 mm, które zlokalizowaneo w obracanej w promieniu 360 stopni wieży. Dodatkowym uzbrojeniem był jeden km M1919 Browning 7,62 mm. Była to ciekawa koncepcja rozwoju małych i szybkich pojazdów pancernych, które miały służyć zadaniom zwiadu i kooperacji z kawalerią a w zasadzie końmi. Przyszłe wydarzenia miały pokazać że w dobie szybkiego rozwoju techniki wojskowej z tej współpracy zbyt wiele nie wyszło.

______________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
R. Hunnicutt, A History of the American Light Tank, Presidio Press,

Modelstory 6 stycznia 2015 AMERYKAŃSKIE, DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA