SU, RADZIECKIE DZIAŁA SAMOBIEŻNE LAT 30-TYCH

„Bóg wojny” tak Rosjanie odnoszą się do artylerii przyznając tym samym temu rodzajowi wojsk jedną z głównych ról w rozstrzyganiu batalii. Co, że tak nie jest? To jak w takim razie odniesiecie się do następujących faktów? Już w 1586 roku została odlana tzw. Car Puszka kalibru 900 mm! Zamiłowanie Rosjan do artylerii nie zachwiała także rewolucja bolszewicka. W latach 30-tych w ZSRR nastąpił szybki rozwój dział samobieżnych, a w czasie II wojny światowej RKKA lubowała się w zasypywaniu Niemców, deszczem ognia.

Zanim do tego doszło, już w 1922 roku powołano do życia biuro ds. artylerii samobieżnej. Jego siedziba mieściła się nomen omen w Kijowie. Na przełomie 1922 i 23 roku podjęto prace na małym pojazdem gąsienicowym, który byłby nośnikiem dla działa kalibru 45 mm. W późniejszych latach wykonano wiele „papierowych” projektów m.in. dla pojazdu będącego nośnikiem działa kalibru 60 mm. Nie był opancerzony i osiągał słabszą prędkość niż konie ciągnące za sobą artylerię! Te pierwsze projekty z racji wielu wad odrzucano. Wreszcie pod koniec lat 20-tych, w oparciu o podwozie czołgu T-18 wybudowano w Rosji działo samobieżne na podwoziu SP-T-18. Zamontowano na nim działo kalibru 76,2 mm.

SU1-dzialo-samobiezne

Widoczne na zdjęciu SU-1 to po prostu T-26, na którym zamiast wieży zamontowano kazamatę wraz z działem. Podwozie T-26 będzie wykorzystane jeszcze w kilku projektach. fot. www.ftr-wot.blogspot.com

W tym wpisie pochyle się nad wczesnymi projektami dział samobieżnych SU. Co właściwie znaczy ten skrót? Większość z Was wie, ale tak gwoli przypomnienia SU to „Samohodnaya ustanovka”, czyli działo samobieżne. Pojazdy tego typu charakteryzują się uproszczoną w stosunku do czołgów konstrukcją. Podobnie jak tanki posiadają kadłub z podwoziem o napędzie gąsienicowym, jednakże nie posiadają obrotowej wieży, w której montowane jest główne uzbrojenie czyli działo. Armata montowana jest bezpośrednio na kadłubie. Dlaczego w ogóle powstały tego typu pojazdy? Czy same czołgi nie wystarczyły?

Dużym ograniczeniem czołgów, zwłaszcza tych konstruowanych w okresie międzywojennym były wieże, które mogły pomniejszyć mniejsze działa. Brak wieży, a przez to montaż uzbrojenia na kadłubie umożliwiał uzbrajanie dział samobieżnych w znacznie większe armaty. Tę sztukę doskonale opanowali właśnie Rosjanie, którzy przodowali w tej dziedzinie zwłaszcza w latach II WŚ. Od czegoś jednak trzeba było zacząć i właśnie dziś zaprezentuję Wam kilka modeli dział samobieżnych, które sowieci zbudowali w latach 30-tych ubiegłego wieku. Zaczynamy.

SU2-76mm-dzialo-samobiezne

SU-2 tutaj zamiast podwozia czołgowego mamy podwozie traktora. Jedynym plusem tej konstrukcji jest chyba możliwość obracania działem w promieniu 360 stopni.

SU-1

Na początku lat 30-tych Rosjanie posiadali już T-26, lekki czołg zbudowany na bazie brytyjskiego Vickersa E. Czołg uzbrojony był w działo kalibru 45 mm co w latach 30-tych wystarczało. Sowieccy konstruktorzy zdawali sobie jednak sprawę, że wyścig zbrojeń będzie szedł w kierunku wzrostu grubości pancerza oraz wielkości kalibru dział. Zdecydowali się więc na eksperyment. Na podwoziu wspomnianego T-26 zamiast wieży umieścili kazamatę, w której zamontowano armatę kalibru 76,2 mm mod. 1927. Armata miała co prawda niewielkie pole manewru (5 stopni w dół oraz 23 w górę). W poziomie działo można było wychylać w promieniu 5 stopni. Dodatkowym uzbrojeniem SU-1 były dwa km-y DT kalibru 7,62 mm. Pancerz dochodził grubością do 13 mm. Prędkość 30 km/h. Pod koniec 1931 roku zaaranżowano testy, których prototyp nie przeszedł. Zrobiono jednak pierwszy krok w kierunku doskonale nam znanych konstrukcji z lat 1941-45, które stały się godnym przeciwnikiem dla niemieckich panzerów.

SU-2

Następcą SU-1 jak zapewne się domyślacie miał być SU-2. Nowy model również był wyposażony w armatę kalibru 76,2 mm. Była to jednak znacznie starsza armata, której konstrukcja pochodzi z 1902 roku. Pojazd został wyposażony w 10 mm pancerz. Cienka, a przez to lżejsza osłona nie wpłynęła pozytywnie na osiągi. SU-2 mógł osiągać prędkość zaledwie 12 km/h co było kroplą w morzu potrzeb. Z uwagi na fatalne warunki jezdne prototyp został wycofany z dalszych prac. Przeprowadzono jedynie podstawowe testy.

SU5-skos-przod

T-26 w nowej odsłonie tym razem jako SU-5. Zamiast kazamaty jak w SU-1 zastosowano tutaj prowizoryczną osłonę, która w warunkach bojowych na niewiele by się zdała. fot. www.armchairgeneral.com

SU-3

Następnym w kolejce był SU-3, który można w literaturze spotkać także jako SU-76K, 27K lub T. Projekt ten został zrealizowany w 1933 roku, a jego głównym założeniem miała być możliwość współpracy z jednostkami szybkimi (zwiadowcy, kawaleria). Przypomina on T-27, jednakże zamiast standardowego km-u uzbrojony on był w bezodrzutowe działo kalibru 76,2 mm. Dacie wiarę że Rosjanom udało się do pojazdu zbliżonemu wymiarami i masą do TKS wstawić działo kalibru 76,2 mm? Pancerz sięgał grubością 9 mm. Co nie było rewelacją, ale cóż można było zrobić więcej przy tak małej przestrzeni i słabym silniku?

SU-4

Odejściem od koncepcji działa na podwoziu gąsienicowym jest kolejny projekt. SU-4, w kórym zamontowano to samo działo co w SU-3 zbudowany został na podwoziu ciężarówki GAZ-A, która od zwykłego pojazdu różniła się dodaną drugą osią napędową. Dzięki takiemu rozwiązaniu udało się otrzymać pojazd z z obracanym w promieniu 360 stopni działem. Tym razem Rosjanie zwrócili uwagę na prędkość może też z tego względu pojazd chroniony był zaledwie 6 mm pancerzem. Coś za coś. Słabe opancerzenie rekompensowała prędkość, którą w tym przypadku wynosiła aż 63 km/h! W latach 1934/37 wyprodukowano 23 egzemplarze. Stanowczo za mało aby mogły zmienić bieg wojny, która powoli zaczęła wychylać się zza horyzontu.

SU-6-samobiezne-dzialo-przeciwlotnicze

SU-6 to chyba pierwsze przeciwlotnicze działo samobieżne w ZSRR. Wykorzystuje zmodyfikowane podwozie T-26. fot.www.armchairgeneral.com

SU-5

SU-4 nie był jedynym eksperymentem. Następny pojazd SU-5 nie korzystało z dotychczaowych powiedzmy że sprawdzonych rozwiązań. Zamiast T-26, czy też T-27 za podwozie posłużyło tym razem pojazd Kommunar 9GU, który był zbyt słaby na zamontowaną armatę kalibru 76,2 mm. Tym razem zamontowano wzór działa z 1915 roku. Prototyp szybko został porzucony ze względu na fatalne warunki jezdne. Projekt okazał się klęską, a radzieccy konstruktorzy swoje poszukiwania skierowali na inne tory. W zasadzie to powrócono do względnie sprawdzonych rozwiązań.

SU-6

Kolejny projekt to powrót do kadłuba i zawieszenia znanego z czołgu T-26. SU-6 gotowy był w 1934 roku. Do 1937 roku wyprodukowano tylko cztery egzemplarze i to w różnych wersjach. Powiększono nieznacznie kadłub, który różni się od standardowego (czołgowego) dodaniem dodatkowego koła nośnego. Znajdowało się ono pomiędzy dwoma wózkami, na których montowano pozostałe koła nośne. Ponadto dodano z trzech stron burty ochronne. Pojazd był w stanie osiągać prędkość 28 km/h, a jego zasięg operacyjny to 130 km (drogą). W wybudowanych egzemplarzach zamontowano przeciwlotniczą armatę kalibru 76,2 mm lub kalibru 37 mm. Niestety obie armaty nie były w stanie sprostać stawianym wymaganiom dlatego też w styczniu 1937 roku zaniechano dalszych prac nad rozwojem tego ciekawego projektu.

SU7-dzialo-samobiezne

SU-7 jawił się na papierze jako potężna platforma z działem kalibru 203mm lub haubicą 305 mm. Projekt ten pozostał tylko na papierze. fot.www.ftr-wot.blogspot.com

SU-7

I tak dochodzimy do „szczęśliwej” lub też nie, siódemki. Projekt ten to już nie przelewki a prawdziwy „mutant” zdolny operować działem kalibru 203 mm lub haubicą kalibru 305 mm. Nic dziwnego, że do tego zadania użyto podwozia czołgu T-35. W planach było także stworzenie moździerza kalibru 400 mm, ale sowieci zrezygnowali z tego bądź co bądź eksperymentalnego projektu. Chciałbym się jednak nieco dłużej zatrzymać przy SU-7. Jak widać w połowie lat 30-tych Rosjanie pracowali nad samobieżnymi moździerzami kalibru 400 mm i szli łeb w łeb z Niemcami, którzy mniej więcej w tym samym czasie uruchomili projekty badawcze moździerzy. Dodam, że Niemcy zmarnowali wiele stali oraz środków i pracy zespołów naukowych, które mogły opracowywać bardziej ofensywną broń. Czymże bowiem były niemieckie moździerze Karl czy Adam jak nie bronią defensywną, która była zaprzeczeniem przyjętej w Wehrmachcie taktyki blitzkriegu? A Rosjanie? Jak zwykle zachowali się niezwykle pragmatycznie i uznali że duże samobieżne moździerze są raczej ślepą uliczką w rozwoju broni pancernej i dobre są do „papierowych” rozważań. A może chcieli tylko sprowokować Niemców do wyścigu zbrojeń ale w wersji dla idiotów?

SU-8

W 1934 roku w ZSRR rozpoczęto prace nad kolejnym działem samobieżnym. Tym razem było to SU-8. To drugie po SU-6 samobieżne działo przeciwlotnicze, które tym razem zamontowano na podwoziu czołgu średniego T-28. Podobnie jak we wcześniejszym prototypie, również tutaj można było obracać działem w promieniu 360 stopni. Jeśli mowa już o uzbrojeniu to było nim działo kalibru 76,2 mm. Załogę chronił pancerz grubości 8-20 mm oraz dodatkowe pancerne ekrany grubości 15 mm. Pomimo dobrych prędkości jakie osiągał ten pojazd, projekt zarzucono i prototyp przebudowano na standardowy T-28. Nie był to jednak koniec prac nad SU-8. W 1939 roku znów pojawił się pomysł wykorzystania podwozia T-28 na działo samobieżne. Tym razem uzbrojone miało ono być w haubicę kalibru 152 mm lub moździerz kalibru 203 mm. Jak się domyślacie, również i ten projekt zarzucono.

SU8-dzialo-samobiezne

Poznajecie to podwozie? Tak to T-28, a w zasadzie SU-8 z armatą kalibru 76,2 mm. Opracowano także wersje z działem kalibru 203 mm lub haubicą 152 mm. Projekty wstrzymano na etapie prototypów. fot. www.ftr-wot.blogspot.com

SU-10

Nie będzie „dziewiątki” gdyż od razu przeskoczymy do SU-10, czyli prototypu działa samobieżnego wyposażonego w morskie działo kalibru 152,4 mm B10. Ponownie wykorzystano podwozie czołgu T-28. Pancerz pojazdu wynosił 8 do 20 mm. Niestety przewidywalna prędkość nie mogła zachwycać. Miała ona wynosić zaledwie 20 km/h dlatego też dość szybko z tego projektu zrezygnowano.

SU-12

SU-12 podobnie jak SU-4 jako platformę wykorzystywał ciężarówkę, a nie jak w pozostałych prototypach kadłub z gąsienicami. Prace nad projektem rozpoczęto w 1935 roku. Podobnie jak w poprzednich prototypach również tutaj zamontowano armatę kalibru 76,2 mm wz. 1927. Załogę chroniły płyty pancerne grubości zaledwie 4 mm. Wyprodukowano 99 egzemplarzy tego pojazdu. Zostały one użyte w walkach pod Chałchin-Goł, w Finlandii i podczas napaści na Polskę. Ciekawostką jest fakt, że prototyp znanego wszystkim SU-76 był opracowywany przez inżynierów pod oznaczeniem SU-12. Nie jest to koniec bałaganu jaki panował numeracji i nazewnictwie dział samobieżnych i ich prototypów, ale o tym za chwilę.

SU10-dzialo-samobiezne

Wstępny projekt SAU, czyli działo obrony wybrzeża. fot. www.ftr-wot.blogspot.com

SU-14

Już raz podwozie czołgu T-35 wykorzystano przy budowie projektu SU-7, ponownie wykorzystano je przy budowie prototypu SU-14. Tak duże podwozie musiało przewozić sporą armatę. Tak też było. Zamontowano w nim haubicę B-4 kalibru 203 mm. W późniejszej wersji zamontowano działo kalibru 152 mm. Zmniejszono też chroniące załogę płyty pancerne z 10 do 6 mm. Pierwszy prototyp gotowy był w 1934 roku, testy poligonowe wykazały wiele wad projektu, z tego też względu rok później rozpoczęto prace nad ulepszonym modelem. Był on gotowy w lutym 1937 roku. Z pojazdu wyeliminowano w zasadzie większość usterek i szykowano się do rozpoczęcia produkcji seryjnej, jednakże w tym nieszczęsnym 1937 roku Stalin rozpoczął czystki likwidując głównego projektanta P. N. Siaczyntowa. I tak SU-14 zakończył swój żywot wraz z jego głównym konstruktorem.

Rosjanie lubią komplikować większość rzeczy, którymi się zajmują. Tak też było tym razem. SU-14 znane jest bowiem też jako, KW-14, który w 1943 roku został wprowadzony do służby jako SU-152. Pomimo wielu projektów, które Rosjanie rozwijali w okresie międzywojennym sytuacja w dniu 22 czerwca 1941 roku pod względem dział samobieżnych w RKKA przedstawiała się wręcz katastrofalnie. Rosjanie nie posiadali w zasadzie żadnego działa samobieżnego. Z uwagi na szybko pogarszającą się sytuację na froncie, na szybko zaczęto projektować hybrydy, które miały spełniać rolę właśnie dział samobieżnych. Jednym z takich przykładów jest ZiS-30, czyli połączenie armaty przeciwpancernej i ciągnika artyleryjskiego T-20 Komsomolec. Nie inaczej sytuacja przedstawiała się w panzerwaffe, chociaż Niemcy posiadali już Stug III, jednakże krótkolufowe działo tego pojazdu nie potrafiło poradzić sobie z pancerzami T-34 i KW-1.

SU14-dzialo-samobiezne-czolg

A to już SU-14, który niemalże został wprowadzony do produkcji masowej, ale no właśnie, szczegóły na temat tego projektu znajdziecie w tekście… fot.www.mbtvt.ru/

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
S.J.Zaloga, J Grandsen, Soviet Tanks And Combat Vehicles Of World War Two, Arms And Armour Press, 1984
www.moderndrawings.jexiste.be
www.ftr-wot.blogspot.com

 

Modelstory 17 czerwca 2014 DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA, ROSYJSKIE/ZSRR