STRIDSVAGN M/31, SZWEDZKA HYBRYDA LAT 30-TYCH

Pod koniec lat 20-tych broń pancerna, powoli aczkolwiek systematycznie zdobywała sobie zwolenników w nowych państwach. W Europie było kilku potentatów produkujących czołgi. Reszta państw starała się zaadaptować zachodnie konstrukcje na własnym podwórku. Co kilka lat do elitarnego, pancernego klubu doszlusowywał nowy kraj. Tak było ze Szwecją, która swoją przygodę z czołgami zaczęła od L-10 znanego również jako Strv m/31.

Koneserów i ekspertów broni pancernej chciałbym od razu uspokoić. Nie zapomniałem o Stridsvagn m/21, pierwszym lekkim czołgu w szwedzkiej armii. Był to, co opisywałem w tym wpisie, niemiecki LK II, którego egzemplarze, w częściach wywieziono z Niemiec już po zakończeniu wielkiej wojny. Już na miejscu czołgi zostały złożone pod czujnym okiem Josepha Vollmera, który przypomnę, był “ojcem” większości niemieckich czołgów okresu I WŚ. Szwedzi na swój pierwszy czołg musieli jeszcze trochę poczekać. Marzenia szwedzkich zwolenników broni pancernej zaczęły materializować się pod koniec lat 20-tych.

strv_m31-4-model-czolg-pojazd-Stridsvagn m/31

Bardziej dociekliwi znajdą w tej konstrukcji rozwiązania wykorzystywane w innych czołgach budowanych na terenie Europy w latach 30-tych. Mylić będą się Ci którzy będą zarzucać Szwedom ściąganie znanych nam dobrze rozwiązań. fot. www.ointres.se

Zanim doszło do masowej produkcji L-10 powstał L-5, który był pierwszym szwedzkim pojazdem gąsienicowym, a w zasadzie platformą, którą można było wykorzystać w późniejszych konstrukcjach. Platformę zaprojektowali inżynierowie z AB Landsverk. Gotowa była ona w 1929 roku. Konstrukcja zawierała bardzo rzadki rodzaj łączonego napędu gąsienicowo-kołowego. Takie samo rozwiązanie parę lat wcześniej wdrożyli w KH-50 oraz późniejszych wersjach Czechosłowacy. Podobieństw między obydwiema konstrukcjami jest wiele, także wyprowadzenie kół na zewnątrz linii gąsienic. Jest jednak jedna diametralna, o czym piszę trochę dalej. Konstrukcja L-5 nigdy nie została dokończona, ale stanowiła świetną podstawę dla rozwoju czołgu, który już niebawem miał się pojawić na szwedzkich poligonach. Masa L-5 wynosiła 5,2 tony, obsługiwało ją 4 ludzi. Platforma napędzana była 6-cylindrowym, chłodzonym wodą silnikiem o mocy 80 hp.

Po wstrzymaniu prac nad projektem L-5, dość szybko przystąpiono do prac nad L-10, który miłośnikom broni pancernej znany jest jako Strv m/31. Prace nad nowym czołgiem trwały do 1931 roku. Jaki był ich efekt? Specjaliści zajmujący się tematyką czołgów uważają, że pojazd ten był jednym z najlepszych wozów pancernych początku lat 30-tych. Rzeczywiście spoglądając na konstrukcję można by spokojnie rzec, że jest to jeden z czołgów wybudowanych w połowie bądź pod koniec lat 30-tych. Zarówno zawieszenie, kształt kadłuba, wieży wykorzystywane były w czołgach budowanych w późniejszych latach. Właśnie w tej chwili chciałbym pochylić się nad wieżą, gdyż jak to jeden z Was zauważył, bardzo przypomina ona tą zastosowaną w czołgach 7TP. Rzeczywiście też dostrzegam to podobieństwo. Więc jak? Nasi konstruktorzy zerżnęli szwedzki pomysł?

strv-model-czolg-31-3-Stridsvagn m/31

Na uwagę zwraca wieża, która chcąc nie chcąc przypomina tę z 7TP. Polski czołg został opracowany w 1934, a Szwedzki parę lat wcześniej. Czy to oznacza, że to Polacy zerżnęli szwedzkie pomysły? Wyjaśnienia w tekście. fot. www.ointres.se

Nie. Polska przełomu lat 20-tych i 30-tych była krajem, w którym nie było jeszcze gotowego przemysłu zdolnego produkować czołgi. Ludzie decydujący o rozwoju broni pancernej nad Wisłą słusznie postanowili delegować wykonanie tych podzespołów, o które ciężko w Polsce. Mieliśmy problemy z wieżą, dlatego też produkcję tego elementu zlecono na zewnątrz. Ostatecznie wieżę do czołgu 7TP zaprojektowała szwedzka firma Bofors, która inspiracji nie musiała przecież szukać daleko. Mogą się pojawić głosy, że to źle że nie daliśmy szans polskim konstruktorom. Obawiam się, że przy tego typu rozwiązaniu, podczas września 39-go roku moglibyśmy mieć zaledwie prototyp 7TP, a nie oto przecież chodziło.

Wracając do L-10. Kadłub oraz dwuosobowa wieżyczka były spawane, co było wówczas nowością. System zawieszenia to połączenie sprężyn śrubowych i resorów piórowych. Pojazd napędzany był niemieckim, chłodzonym powietrzem silnikiem Bussing o mocy 140 hp. Czołg posiadał radio i system łączności. Oprócz radia. czołg wyróżniał się także dobrymi przyrządami obserwacyjnymi. Kilka lat trwało zanim model pojawił się w jednostkach armii szwedzkiej. W 1934 gotowych było kilka egzemplarzy Strv m/31. Czołg był znacznie cięższy niż platforma L-5. Opancerzony kadłub i wieża wraz z uzbrojeniem robią swoje. Ostatecznie waga wynosiła 11,5 tony, załogę stanowiło 4 czołgistów. Model uzbrojony został w armatę kalibru 37 mm oraz dwa km-y kalibru 8 mm. Pancerz oscylował od 8 do 24 mm.

Stridsvagn_FM_31-model-czolg-Stridsvagn m/31

Nie są to koła zapasowe lecz część “hybrydowego” kołowo-gąsienicowego napędu. Zmiana z jednego na drugi trwała 20 sekund! fot. www.ru.wikipedia.org

W przeciwieństwie do L-5 , L-10 charakteryzował się wyłącznie gąsienicowym zawieszeniem. Szwedzi nie rezygnowali jednak z podwójnego zawieszenia, które przypomnę zastosowali po raz pierwszy w L-5. W krótkim czasie powstał P-30, który podobnie jak czechosłowacki K-50 posiadał zawieszenie kołowo-gąsienicowe. Można spierać się czy Szwedzi nie wykorzystali rozwiązań, które go prekursorami byli nasi południowi sąsiedzi. Nie znalazłem potwierdzenia w źródłach, ale domyślam się, że Szwedom, prototypową platformę L-5 pomógł skonstruować niemiecki inżynier Joseph Vollmer. To właśnie on w latach dwudziestych podjął się współpracy z Czechami, czego efektem był pierwszy Czechosłowacki czołg, wspomniany już KH-50. Już na samym początku tego tekstu wspomniałem o współpracy Vollmera ze Szwedami przy okazji składania sprzedanych do Skandynawii niemieckich LK II. Dlaczego Szwedzi mieliby rezygnować z jego usług pod koniec lat 20-tych?

Takie jest moje zdanie, ale opiera się one wyłącznie na moich domysłach. To co wiemy na pewno to fakt udoskonalenia systemu podwójnego zawieszenia. Zmiana zawieszenia z kołowego na gąsienicowy w czechosłowackim KH-50 pochłaniała 10 minut czasu, co w warunkach bojowych było nie do pomyślenia. Szwedzki system skracał ten czas do 20 sekund! P-30 znany jest jako Strv fm/31. Poszukując informacji o tej konstrukcji, nie udało mi się znaleźć chociażby wskazówek, które wyjaśniłyby brak rozpoczęcia masowej produkcji. Czołg ważył niemalże tyle co L-10, czyli 11,5 tony. Załogę tworzyło 3 czołgistów. Pojazd uzbrojony był w armatę kalibru 37 mm oraz jeden KM. Pancerz oscylował grubością od 6 do 14 mm. Napęd zapewniał Maybach V-12 o mocy 150 hp.

stridsvagnfm31-czolg-model-Stridsvagn m/31

Kołowo gąsienicowy wariant w akcji. Pomimo dobrych osiągów podczas testów, Szwedzi nie zdecydowali się na uruchomienie masowej produkcji. fot. www.forum.worldoftanks.com

Na zakończenie wypadało by jeszcze napisać co nieco na temat służby Stridsvagn m/31 w armii szwedzkiej. Chociaż na początku lat 30-tych był to jeden z najbardziej zaawansowanych pojazdów tego typu na świecie, nie doczekał się działań wojennych z prostej przyczyny. Szwedzi jak wiemy nie przystąpili do II wojny światowej. Sam pojazd służył w armii naszych zamorskich sąsiadów w latach 1935/40. Chociaż nie brał udziału w działaniach wojennych, jego nowatorska konstrukcja wpłynęła na pewno na kształt kilku czołgów projektowanych i konstruowanych w europie wschodniej, w latach 30-tych. Pod tekstem znajdziecie zdjęcia przedstawiające głównie kołowo-gąsienicową wersję szwedzkiego czołgu. Jedynie fotografia po lewej stronie przedstawia Stridsvagn m/31.

dane-techniczne-STRVm31___________________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
G. Forty, The illustrated guide to tanks of the World, Annes Publishing Ltd 2005
www.tanksinworldwar2.com

Modelstory 27 maja 2014 DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA, SZWEDZKIE