SHERMAN M4, RONSON RONSONOWI NIE RÓWNY

Historia tego amerykańskiego średniego czołgu wiąże się z inną amerykańską maszyną z końca lat 30-tych, M3 Lee, która w momencie wybuchu wojny na Pacyfiku była przestarzałą konstrukcją. Amerykanie zaadaptowali podwozie i podzespoły M3 na potrzeby produkcji M4, co było pragmatycznym posunięciem.

W zaledwie kilka miesięcy jankesom udało się całkowicie zamknąć produkcję Lee na rzecz Shermanów. M4 miały w ciągu kilku najbliższych lat zaistnieć na frontach II WŚ jako czołgi wsparcia piechoty. Wydaje mi się, że oficjalny patron czołgu, generał Wiliam Sherman, został przypisany tej konstrukcji na wyrost. Sherman zasłynął w historii jako jeden z pierwszych dowódców realizujących doktrynę wojny totalnej. W drugim etapie wojny secesyjnej, “przetoczył się” przez stany południowe pozostawiając po sobie spaloną ziemię. To tak na marginesie.

Shermany nie zasłynęły z realizacji taktyki ich patrona, gdyż wszędzie gdzie się pojawiały (europejski teatr działań), napotykały na opór niemieckich czołgów zwłaszcza “trójek” i “czwórek”. Nie były w stanie realizować taktyki spalonej ziemi, ale z ogniem były związane już od samego początku. Pierwsze serie produkcyjne miały tę niewdzięczną przypadłość, dość szybkiego stawania w płomieniach. Wystarczyło jedno trafienie, a zgromadzona w zbiornikach benzyna się zapałała. To mit, o którego istnieniu uświadomił mi w komentarzu poniżej Conrad. Shermany stawały w płomieniach ale nie z powodu silnika benzynowego, a fatalnemu zlokalizowaniu magazynów amunicyjnych. Aby zapobiec złym statystykom, konstruktorzy zaczęli stosować tzw. mokre magazyny, które były otoczone płaszczem wodnym. Potwierdzeniem złej sławy pierwszych wariantów Shermana była nazwa, która przylgnęła do czołgu. Ronson to popularna w ówczesnych czasach zapalniczka i tak też zaczęto nazywać Shermany. Niemcy nadali jeszcze inną nazwę tommy-kocher, czyli opiekacz angoli. Tak było w trakcie walk w Afryce Północnej, gdyż to tam właśnie po raz pierwszy Shermany stanęły naprzeciw niemieckich panzerów. Wówczas służyły w szeregach królewskiego korpusu pancernego.

czolg-M4A1-Sherman

Sherman był najliczniej produkowanym czołgiem amerykańskim podczas II wojny światowej.

Z biegiem czasu Sherman przechodził udoskonalenia. Już w serii M4A2 czołg został wyposażony w silnik wysokoprężny, a jak wiemy ropa nie pali się tak łatwo jak benzyna. Z biegiem czasu zmieniało się też uzbrojenie i opancerzenie. Shermany otrzymały mocniejsze, długolufowe armaty kalibru 75 mm. W pierwszych seriach montowano armaty krótkolufowe. Dłuższa lufa kalibru 76,2 mm, zwiększyła prędkość wylotową pocisku, co zwiększało szansę penetracji niemieckich pancerzy. O ile w przypadku “trójek” i “czwórek” nowa armata się sprawdzała, o tyle Pantery i Tygrysy stanowiły bardzo ciężki orzech do zgryzienia dla załóg ulepszonych Ronsonów. Załogi Shermanów otrzymywały specjalne instrukcje, że z niemieckimi czołgami walczy się tylko uderzając w tył bądź flanki, tam gdzie pancerz jest słabszy. Najczęściej starcia pancerne pomiędzy jankesami i Niemcami kończyły się zwycięstwem tych pierwszych po wezwaniu wsparcia lotniczego.

Warto by też wspomnieć o Shermanie w kontekście polskiej pierwszej dywizji pancernej, w której szeregach znajdowały się te pojazdy. To właśnie na tych maszynach podopieczni generała Maczka przebyli szlak bojowy od Normandii po Wilhemshaven w latach 1944-45. Chociaż nie były to najlepsze maszyny nasi pancerniacy dzielnie wypełniali postawione przed nimi zadania. Zaprawieni byli w ciężkich bojach, gdyż już we wrześniu 1939 roku stawiali opór niemieckim dywizjom pancernym wspieranym przez artylerię średnią, ciężką, lotnictwo oraz liczną piechotę. W latach 44-45 to Polacy mieli przewagę, więc atuty te potrafili wykorzystać także przeciw Tygrysom i Panterom.

Dziś w Polsce można obejrzeć egzemplarz Shermana Firefly, który znajduje się w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Stan maszyny, jezdny ;). Warto dodać, że Shermany, podobnie jak T-34 służyły w wielu armiach świata długo, długo po II wojnie światowej. Najbardziej znane akcje to chyba te z wojen na bliskim wschodzie w latach 60-tych i 70-tych, gdzie notabene starły się z niemieckimi panzerami. Dostępne na rynku modele stanowią ciekawą podstawę do stworzenia wielu dioram prezentujących walki w Afryce Północnej, na Pacyfiku, we Włoszech i Europie. Z kolei modelarze specjalizujący się w późniejszych konfliktach mogą postarać się o dioramę starć izraelskich Ronsonów z syryjskimi panzerami.

M4zobacz szczegoly

Modelstory 25 maja 2014 GŁÓWNA, MODELARSKIE