RENAULT FT – MALUCH, KTÓRY DŹWIGNĄŁ ARMIĘ

Mierzył 5 m długości, zaledwie 1,74 m szerokości i ważył nieco ponad 6 ton. Jako pierwszy zastosowany bojowo model, miał klasyczną do dziś stosowaną konstrukcję, na którą składały się kadłub, gąsienice i wieża obracana o 360°. Dzięki tej rewolucyjnej koncepcji, czołgi trafiły pod strzechy. Zaledwie kilka lat od debiutu miało go większość europejskich armii w swoich szeregach.

W lipcu 1916 roku pułkownik Jean Estienne, główny propagator czołgów nad Sekwaną, po raz drugi rozmawiał z Louisem Renault na temat ewentualnej możliwości produkcji opancerzonych pojazdów gąsienicowych. Pół roku wcześniej, przemysłowiec nie zgodził się na zaangażowanie w rozwój wozów typu Schneider CA, tłumacząc, że jego fabrykom brakuje mocy przerobowych. Tym razem Estienne rozmawiał z nim o produkcji małego modelu i ta idea była bardziej przekonująca. Przemysłowiec nakazał jednemu z inżynierów rozpocząć prace nad nową konstrukcją. Nowy pojazd miał być sklasyfikowany, jako char mitrailleur czyli pojazd z karabinem maszynowym.

czolg-renaultft-prototyp

Wczesny prototyp Renault FT miał większą wieżę niż ta, którą zastosowano w pierwszych egzemplarzach. www.ww1artwork.jexiste.fr

Drewniany model został ukończony kilka miesięcy później. Był październik 1916 roku, kiedy pokazano go Estienne wówczas już generałowi. Nie mógł on jednak przekonać swoich kolegów do rozpoczęcia produkcji. Z tego też względu 27 października 1916 roku spotkał się z głównodowodzącym armią francuską, którym był wówczas gen. Joseph Joffre. Przedmiotem gorącej dyskusji, było wydanie decyzji na realizację 1000 sztuk nowego modelu. Głównodowodzący nie miał łatwego zadania. Część generałów nie była zadowolona z projektu. Jedni uważali, że środek ciężkości jest usadowiony zbyt daleko z tyłu, inni, że sam model jest zbyt lekki. Ktoś inny sugerował, że wentylacja nie jest zbyt wystarczająca, przez co załoga udusi się w ciągu 10 minut od otwarcia ognia. Jeden z oficerów komplementował elegancki design, ale z sarkazmem określał czołg, jako: czarującą zabawkę o małej przydatności bojowej.

Krytykowany model niebawem zaczął być nazywany Renault FT, i jak dziś wiemy stał się najsłynniejszym czołgiem wyprodukowanym nad Sekwaną. Joffre dał się przekonać, ale pierwsze zamówienie, zlecone w grudniu 1916 roku, opiewało jedynie na 100 egzemplarzy. Niebawem liczba ta wzrosła do 150 sztuk. Pierwszy prototyp został ukończony pod koniec stycznia 1917 roku i z miejsca został wysłany na testy.

ARTYLERIA CZY CZOŁGI?

Niestety, w międzyczasie nastąpiły poważne zmiany w armii. Na skutek krwawej łaźni, jaką było Verdun, głównodowodzącym przestał być gen. Joffre (zwolennik czołgów), a zastąpił go Robert Nivelle (zwolennik artylerii). Wszelkie rozkazy dotyczące produkcji opancerzonych pojazdów gąsienicowych zostały wstrzymane. Od tej pory priorytetem była budowa ciągników artyleryjskich, a czołgi miały być budowane wówczas, gdy nie produkowano traktorów.

czolg-renaultft-zaloga

Przedni pancerz przekraczający 20 mm dawał ochronę załodze przed ostrzałem z niemieckich karabinów maszynowych. Ówczesne brytyjskie czołgi nie miały tak dobrej osłony. S.J.Zaloga, French Tanks of World War I.

Ciągłe starania Estienne’a poskutkowały. Już 13 kwietnia 1917 roku, głównodowodzący zmienił nastawienie i nakazał budować czołgi. Oficjalne próby prototypu były prowadzone 21 i 22 kwietnia 1917 roku, w miejscowości Marly. Renault FT był oceniany lepiej niż Schneider CA i St. Chamond. Esitienne zorganizował kolejne próby dla oficerów, którzy poznali już dotychczasowe czołgi w boju i mogli jednoznacznie stwierdzić, czy nowy model to krok w dobrym kierunku. Tutaj nie było żadnych wątpliwości. Ich entuzjastyczne oceny przekonały nawet dotychczasowych sceptyków. Zadecydowano, że w pierwszym rzucie wyprodukowanych zostanie 1150 egzemplarzy, z czego 650 będzie uzbrojone w 37 mm działo, a 500 w 8 mm karabin Hotchkiss’a.

W maju 1917 roku we francuskiej armii miał miejsce bunt (opowiada o tym świetny film “Ścieżki Chwały” Stanley’a Kubrick’a), który zdezorganizował piechotę i w zasadzie całe lato Francuzi nie byli w stanie prowadzić większych akcji zaczepnych. Nowe dowództwo z Philippe Petain’em na czele, tym samym który w 1940 roku rozpoczął kolaborację z Hitlerem, musiało przeanalizować dotychczasową taktykę. Gen. Petain obiecał żołnierzom, że nie będzie podejmować żadnych większych ofensyw dopóki nie otrzyma czołgów oraz posiłków amerykańskich.

TEORIA PSZCZOŁY

Nowy głównodowodzący szybko przekonał się do nowych pojazdów, a to za sprawą tzw. „teorii pszczoły”. Czym ona była? Już wyjaśniam. Otóż Niemcy otrząsnęli się z pierwszego szoku wywołanego użyciem przez Brytyjczyków stalowych potworów. Było pewne, że prędzej czy później, jako środek zaradczy zaangażują artylerię. Dotychczasowe francuskie konstrukcje były zbyt słabo opancerzone. Miały duże wymiary i nie miały wystarczającej mobilności, aby przetrwać starcie z artylerią. Zgodnie z teorią pszczoły należało wypuścić do boju dużą liczbę małych maszyn. W miejsce jednego St. Chamond można było wybudować pięć Renault FT. Pięć małych pojazdów z pięcioma karabinami maszynowymi lub działami było efektywniejsze, niż jeden wielki St. Chamond z jedną armatą i czterema km-ami. Nic zatem dziwnego, że obecny szef sztabu poparł tę ideę i 20 czerwca zwiększył liczbę zamówionych Renault FT, z 1150 do 3500 sztuk. Wiedział, że nowy model może być kluczem do odbudowy armii francuskiej.

czolg-renaultft-przekroj

Kadłub, gąsienice i wieża, od tej pory ten klasyczny układ będzie towarzyszyć wszystkim liczącym się na polach bitew konstrukcjom.

KADŁUB, WIEŻA, GĄSIENICE

Jak wyglądał pojazd? Najprościej można ująć to tak: wąska opancerzona skrzynka, zwężająca się do tyłu, po bokach gąsienice z charakterystycznym wielkim kołem oraz wieża obracana o 360°. Wewnątrz znajdował się silnik o mocy 35 hp. Był umieszczony z tyłu wraz z pięciobiegową skrzynią (cztery do przodu i jeden wsteczny). Czołg zabierał 95 litrów benzyny. Do silnika można było dostać się poprzez otwarcie klap umieszczonych z tyłu pojazdu. Przedział bojowy i kierowcy umiejscowione były z przodu czołgu. Można było się do nich dostać poprzez dwa włazy. Kierowca mógł oglądać przedpole za pomocą trzech szczelin oraz przez zasuwę. Do dyspozycji miał lewarek biegów z prawej strony oraz lewą i prawą dźwignię sterującą. Pozycja dowódcy zlokalizowana była pod wieżą po środku czołgu, gdzie mógł siedzieć bądź stać. Niektóre modele posiadały małe siedzenie z funkcją regulacji w płaszczyźnie pionowej.

Wieża była montowana na łożysku, dzięki czemu mogła być łatwo obracana przez dowódcę. Ten genialny pomysł, chociaż po raz pierwszy zaprezentowany jeszcze przed wojną przez Guntera Burstyn’a, miał być zastosowany dopiero teraz. Wieżę można było zablokować poprzez zaciągnięcie hamulca. Posiadała ona małą kopułę,  ukośnie otwieraną celem wentylacji pojazdu. Kopuła posiadała pięć małych wizjerów, przez które dowódca oglądał to, co dzieje się wokół czołgu. Przedział bojowy był oddzielony od silnika płytą z żaluzjami wentylatora, które zamykano w przypadku pożaru. Amunicja zlokalizowana była w wieży oraz na ścianach przedziału bojowego. Wyprodukowano kilka wariantów wież, ale o tym za chwilę. Teraz trochę słów o trakcji gąsienicowej.

czolg-renaultft-przekroj-przedzialy

Kierowca siedział niemalże na podłodze, a dowódca opierał się o pas, w niektórych modelach były siedzenia. Za przedziałem bojowym znajdował się przedział silnikowy. I tak już w zasadzie czołgom do dziś zostało. Z nielicznymi wyjątkami. www.ww1artwork.jexiste.fr

Rozpoznawalną cechą trakcji gąsienicowej było duże koło przednie. Zastosowana konstrukcja umożliwiała pokonywanie trudnych przeszkód, nawet pionowych. Nie oznacza to, że pojazd mógł w jechać wszędzie. Duże problemy miał z pokonywaniem okopów, a potrafił też zakończyć misję w kraterze artyleryjskim. Trakcja ziemna była prowadzona na czterech zestawach rolek (3 + 2 + 2+2). Górna opierała się na sześciu rolkach. Sterowanie odbywało się dzięki prostemu mechanizmowi zwalnianiu lub zatrzymywaniu obrotów lewej bądź prawej gąsienicy. Aby obrócić się w miejscu, kierowca blokował jedną gąsienicę. Ogon, który można było zdemontować był doczepiony z tyłu pojazdu i służył zwiększeniu efektywności pojazdu przy pokonywaniu okopów. Model mógł być z łatwością przewożony za pomocą ciężarówek i kolei. Była to jedna z jego głównych zalet.

WARIANTY KONSTRUKCJI

Na zdjęciach i w materiałach archiwalnych pojawiają się najczęściej tylko dwie podstawowe wersje wyposażone w:

• karabin maszynowy 8 mm
• działo kalibru 37 mm

Powyższych wersji wyprodukowano najwięcej. Służyły w armiach na całym świecie, także w Wojsku Polskim. Mało kto wie, że wyprodukowano też tzw. char signal. Zamiast wieży miał prostokątną opancerzoną skrzynkę. Miała ona podwójne wyjściowe drzwi z tyłu, otwieraną kopułę z góry i wielką szczelinę obserwacyjną z przodu. Była montowana niżej niż wieża w standardowym pojeździe. Model posiadał radio, peryskop, a mieściły się w nim (jakim cudem?) trzy osoby, radio-operator, obserwator i kierowca.

W sierpniu 1918 roku prowadzono próby pojazdu z działem 75 mm i 105 mm. Standardową konstrukcję pozbawiono wieży. Zbiorniki na paliwo i chłodnica zostały umieszczone po obu stronach działa, którego lufa przechodziła ponad przedziałem silnikowym. Kierowca pozostał w tym samym miejscu, ale włazy wejściowe zostały przesunięte tak, aby było miejsce dla dwóch członków obsługi armaty. Dwie sprężyny absorbowały odrzut, a działo było obracane za pomocą zmiany pozycji pojazdu. Projekt został porzucony w listopadzie 1918 roku, ale udało się wyprodukować 39 egzemplarzy wersji z działem 75 mm.

czolg-renaultft-armata105mm

Haubica 105 mm była jednym z licznych projektów, nad którym pracowano przy okazji rozwoju podwozia Renault FT. Powstały buldożer, pojazd transportowy, policyjny z reflektorem i wiele innych mniej znanych wersji. www./ww1artwork.jexiste.fr

W drugiej połowie 1918 roku podjęto próbę wybudowania czołgu z działem 75 mm. Powstał jedynie prototyp. Działo zamontowano w przedniej części przedziału bojowego. Miejsce kierowcy zostało przeniesione powyżej przedziału silnikowego pod małą kopułę. Załogę tej wersji stanowiło trzech ludzi, z czego dwóch to obsługa działa. Podobnie jak w char signal, prototyp różnił się znacząco od wersji seryjnej. Z uwagi na to, że zmiany były zbyt wielkie i w czasie wojny trudno byłoby produkować kilka rodzajów różnych kadłubów tego samego modelu porzucono tę koncepcję. Nie zrezygnowano jednak z czołgu z armatą 75 mm. Na oryginalnym kadłubie zamontowano zupełnie inną wieżę. Miała płaskie pancerne płyty, a właz ewakuacyjny został przeniesiony na lewo. Z produkcji zrezygnowano wraz z zakończeniem wojny.

Ponadto skonstruowano wiele innych wersji. Były to m.in.:

• policyjny pojazd z reflektorem
• czołg z faszynami
• pług
• traktor
• buldożer
• pojazd transportowy

Jeśli ciekawi was ich wygląd zachęcam zerknąć do fotogalerii pod tekstem.

Do października 1918 roku wszystkie zamówienia razem wyniosły aż 7.820 sztuk. Zamówienie rozkładało się następująco (liczby w nawiasach to czołgi zamówione, wartość po za nawiasem to pojazdy wyprodukowane):

• Renault 1850 (3.940)
• Berliet 800 (1.995)
• Somua 600 (1.135)
• Delaunay-Belleville 280 (750).

PROBLEMY NA TAŚMIE

W 1917 roku Renault wyprodukował tylko 84 czołgi. Jednym z głównych konstrukcyjnych problemów była wieża, którą ostatecznie produkowano w kilku wersjach:

wczesna odlewana – była montowana w pierwszych treningowych modelach. Jej wadą była wielkość, przez co nie można było montować uzbrojenia

późna odlewana – jej zaletą, w stosunku do poprzedniczki, była możliwość montowania w niej uzbrojenia, jednakże dużym problemem była sama konstrukcja, której wykonanie pochłaniało dużo surowców i czasu, a to było zbyt dużo aby sprostać zamówieniom

poligonalna – o kształcie wielokąta foremnego, wykonano ją z pancernych płyt w zakładach Berliet, nazywano ją także wieżą omnibusa

wieża z Ugine – wyprodukowana z odlewu i wykutych części, montowano ją w czołgach wyprodukowanych w 1918 roku.

Dostawy pierwszych Renault FT były opóźnione z powodu braku płyt pancernych. Niektóre z nich musiały być wykonane na Wyspach Brytyjskich. Problemem było także zaopatrzenie w nowe działo 37 mm. Prawie ¾ pierwszych czołgów miało poważne defekty, najczęściej musiały być one zwracane do fabryk, w celu korekty. Odnotowywano poważne braki części zapasowych.

czolg-renaultft-produkcja

Zamówiono ponad 7820 sztuk, ale wyprodukowano około 3500. Najwięcej w 1918 roku. Zanim produkcja weszła w fazę seryjną, borykano się z wieloma problemami. P.Touzin, Ch.Gurtner, Renault FT.

Do lutego 1918 roku zostało dostarczonych tylko 108 wozów. Dostarczone pojazdy nie miały uzbrojenia. Na początku kwietnia dostarczono kolejne 453 czołgi, z których 43 były gotowe do walki, 122 były nieuzbrojone i były przeznaczone na trening, 248 oczekiwało w Chalais-Meudon na odbiór.

Pierwszy batalion lekkich czołgów został sformowany jeszcze w lutym 1918 roku. Czołgiści nie mieli jednak, na czym trenować. Modele w ilości 75 sztuk dotarły do jednostki dopiero 21 marca. Nie miały uzbrojenia, a w tym czasie Niemcy rozpoczęli swą ostatnią w tej wojnie ofensywę, która wg niemieckiego dowództwa miała rzucić aliantów na kolana. Mało brakowało, aby podczas odwrotu czołgi nie wpadły w ręce kaiserowskich wojsk. Tak się jednak nie stało. Dwie kolejne kompanie zostały sformowane w tym samym miesiącu, ale także one początkowo nie posiadały wozów bojowych.

W BOJU

Marzeniem twórców nowej broni (zarówno Anglików jak i Francuzów) było użycie czołgów na dużą skalę. Alianci nie mieli w tej chwili inicjatywy strategicznej, gdyż to Niemcy atakowali. Działania czołgów miały więc mieć charakter defensywny, a tego do tej pory nikt nie praktykował. Nawet teoria nic na ten temat nie mówiła. Pierwsza jednostka 501 batalion i jego 200 Renault FT miało wejść do walki wspierając szóstą dywizję w ataku na Foret de Retz, niedaleko Paryża. Czołgi podzielono na trzy bataliony. Wspierały one działania piechoty. Niedaleko Ploissy-Chazelle, 31 maja 1918 roku, pierwsze Renault weszły do walki wspierając marokańską piechotę. Przez następne dwa tygodnie używano ich w serii małych lokalnych ataków i kontrataków, czasem w gęstych zaroślach lasu. Czołgi grupowano w zagrożonych rejonach frontu ale z dala od pierwszej linii. Kontratak jednostek pancernych wytrącał najczęściej tempo niemieckiego ataku. W połowie lata 1918 roku, Niemcy wyczerpali siły ofensywne. Od przeszło czterech miesięcy non stop atakowali, płacąc za to dużą cenę. Taka strategia musiała zemścić się na niemieckiej armii.

To był najczarniejszy dzień armii niemieckiej: tak o klęsce pod Amiens w sierpniu miał powiedzieć Erich von Ludendorff. Był to cios zadany przez Brytyjczyków, zanim go Niemcy otrzymali, 18 lipca swój sierp wyprowadzili Francuzi, a pięścią wojsk pancernych był właśnie Renault FT. W bitwie pod Soissons, Francuzi użyli największej, jak dotąd, liczby czołgów. W ataku uczestniczyło 255 Renault, 100 St. Chmond oraz 123 Schneider CA. Nic zatem dziwnego, że Niemcy nie wytrzymali naporu. Małe Renault FT były awangardą ataku. Po przejściu pierwszej fali piechoty niepozorne pojazdy dawały impuls do dalszych działań. Maluchy zaczęły odgrywać główną rolę we francuskich siłach pancernych. Z każdym nowym tygodniem pojawiał się nowy batalion maszyn.

czolg-renaultft-walka-przeszkoda

Najczęściej czołg padał ofiarą okopów bądź lejów artyleryjskich. Przekraczanie transzei miało być wspomagane przez saperów, ale teoria rzadko sprawdzała się w praktyce.

Zwiększenie liczby czołgów podczas letnich działań ofensywnych zakończyło dominację karabinu maszynowego na polach bitew. Szybko wzrastająca liczba i efektywność francuskich czołgów latem 1918 roku zmusiła Niemców do zmiany taktyki. Wprowadzili oni następujące rozwiązania:

Ufortyfikowane karabiny maszynowe – ilość małych betonowych budynków, w których lokalizowano stanowiska karabinów maszynowych zaczęła wrastać wraz z rosnącym naporem czołgów. Renault FT uzbrojone w karabiny maszynowe miały poważne problemy ze sforsowaniem tych punktów. Potrzeba było więcej modeli z działami, które musiały podjeżdżać, blisko, aby trafić bunkier bezpośrednio. Ułatwiało to zadanie niemieckim operatorom karabinów maszynowych, którzy łatwiej mogli celować w wizjery. Kule nie penetrowały frontalnego pancerza, ale odłamki stali mogły oślepić lub ranić załogę.

Artyleria – priorytetem Niemieckiej artylerii stały się czołgi. Z 440 straconych Renault FT podczas wielkiej wojny, aż 356 zostało zniszczonych przez artylerię.

Karabiny przeciwpancerne – nie udowodniły swojej przydatności przeciw Renault FT, jednakże mogły penetrować ich pancerz z bliskiej odległości.

Miny – mogły łatwo wysadzić niewielki czołg. Były to najczęściej improwizowane ładunkami. Nie było ich tak dużo, aby mogły coś wskórać. Zniszczyły jedynie 13 pojazdów.

Okopy – więcej Renault zostało wyłączonych z akcji przez okopy niż przez broń przeciwnika. Renault FT były po prostu zbyt małe do przejścia szerszych transzei. Francuzi próbowali rozwiązać ten problem, zarówno poprzez taktykę jak i techniczne rozwiązania. Czołgi miały współpracować ściśle z piechotą. Saperzy mieli torować drogę przez okopy, ale taka współpraca rzadko zdarzała się w praktyce.

czolg-renaultft-zniszczony

Tyle pozostawało z kilkutonowego pojazdu, wówczas gdy został trafiony pociskiem artyleryjskim, bądź wjechał na minę. S.J.Zaloga, French Tanks of World War I.

Do sierpnia ponad 2000 egzemplarzy dostarczono na front, a produkcja nadal wzrastała. We wrześniu sformowanych było 21 francuskich batalionów i dwa amerykańskie. Pierwszym dowódcą jankeskich batalionów był George S Patton.  Z kolei dowódcą centrum wyszkolenia wojsk pancernych w Stanach Zjednoczonych był inny oficer, który okrył się sławą podczas kolejnej wielkiej wojny Dwight Eisenhower.

Po ofensywie pod Soissons, Renault FT były angażowane jeszcze 10 razy, zazwyczaj, w wielkości kompanii lub batalionu.
Małe Renault nie były zdolne do dłuższych operacji. Po kilku dniach walk były zużyte i wiele części trzeba było wymieniać. Większość jednostek posiadało mniej niż połowa wozów po kilku dniach walk. Dużo pojazdów utykało w okopach i dziurach po pociskach. Zasięg modelu wynosił zaledwie 40 km w terenie. Napełnianie benzyną podczas walki było mało prawdopodobne ze względu na słabą ówczesną logistykę.

czolg-renaultft-marsz

Już w pierwszej wielkiej akcji, Renault FT stały się szpicą ataku, łamiąc niemieckie linie obronne i co najważniejsze podnosząc morale francuskiej armii. S.J.Zaloga, French Tanks of World War I.

Ziścił się sen gen. Petain’a, który upatrywał w małych czołgach szansę na odbudowanie francuskiej armii. Duża ich liczba wpłynęła pozytywnie na morale piechoty. Od tej pory żołnierze coraz częściej współpracowali z czołgami oraz lotnictwem. Rok 1918 obfitował w dużą ilość brutalnych starć między małymi Renault FT, a niemieckimi pozycjami obronnymi. Koniec wojny nie zakończył kariery niepozornego tanka. Miał on odegrać znaczącą rolę na wschodzie Europy oraz na innych kontynentach.

NA ROSYJSKIM STEPIE

W listopadzie nastąpiło zawieszenie broni, ale na wschodzie trwał w najlepsze rewolucyjny chaos. Już 18 grudnia 1918 roku, czołgi Renault FT wylądowały w Odessie. Morale załóg było słabe i nikt nie chciał rozwiązywać problemów rewolucyjnej Rosji. Czołgi zostały użyte tam po raz pierwszy 7 lutego 1919 roku. Jeden z pojazdów zdobyli bolszewicy. Co prawda model spłonął ale został przesłany do Moskwy jako dar dla wodza rewolucji. Służył jako wzorzec dla późniejszego sowieckiego czołgu KS.

czolg-renaultft-laweta

Zaletą czołgu była niewątpliwie łatwość transportu. Był to wówczas jedyny taki pojazd, który można było przewozić ciężarówką. S.J.Zaloga, French Tanks of World War I.

W marcu miały miejsce następne starcia białych z czerwonymi. Pierwsza bitwa Renault FT z innym pojazdem pancernym (pociąg pancerny) nie należała do udanych. Biali stracili pięć maszyn. Cztery z nich zostały wysłane przez bolszewików do Charkowskiej Fabryki Lokomotyw, gdzie je odbudowano. Włączono je do pierwszej pancernej jednostki sowieckiej. W rękach bolszewickich również nie odniosły sukceów. Wraz z dwoma opancerzonymi samochodami wspomagały 14-tą armię w starciach z Denikinem niedaleko Nowomoskowska. Prawdopodobnie wszystkie wówczas stracono. Wycofujący się z Rosji, Francuzi w kwietniu 1919 roku zostawili 10 egzemplarzy Renault FT. Co się z nimi stało? Tego do końca nie wiadomo. Można domniemywać, że zostały przechwycone przez siły rewolucyjne. Sowieci skopiowali konstrukcję Renault FT na potrzeby własnej maszyny, tzw. Russkij-Reno.

W ODRODZONEJ POLSCE

Zupełnie inaczej francuskie modele spisywały się w rękach polskich czołgistów. Największe bitwy z użyciem Renault FT po pierwszej wojnie światowej miały miejsce na kresach wschodnich podczas wojny polsko-bolszewickiej. W okresie maj-czerwiec 1919 roku przybyła w rejon Łodzi jednostka, 1 pułk czołgów, licząca 120 wozów (“72” z działami, “48” z karabinami maszynowymi). Już w sierpniu 1919 roku miało miejsce pierwsze starcie z bolszewikami (koło Bobrujska), kiedy to stracono dwa egzemplarze. Jednostkę podzielono na dwa bataliony, z których jeden stacjonował na Litwie oraz Białorusi, a drugi na Ukrainie.

wojsko-polskie-renault-FT

Polscy czołgiści potrafili wykorzystać mocne strony pojazdu, a słabe nadrabiali uporczywością i umiejętnością improwizacji. Podczas bitwy warszawskiej przeprowadzili manewr oskrzydlający, który pozwolił zamknąć drogę ucieczki Korpusowi Konnemu Gaja.

Podczas działań w 1920 roku, 1 Pułk koncentrował się na osłanianiu odwrotu. Większość z maszyn została przerzucona do centralnej Polski. Dołączono do nich trzy pociągi pancerne. Całość stanowiła grupę pancerną pod dowództwem majora Nowickiego. Podczas Bitwy Warszawskiej, 17 sierpnia grupa oczyściła drogę na Mińsk Mazowiecki. Pociągi czyściły szlaki kolejowe, a czołgi wioski i lasy. W dalszych dniach grupa pancerna kierowała się na Mławę, celem odcięcia Korpusu Konnego Gaja co się ostatecznie udało. Polacy nie zdołali jednak schwytać nieprzyjaciela, który przekraczając granicę z Republiką Weimarską uniknął niewoli. W starciach zginął dowódca grupy, major Nowicki.

W toku działań wojennych ,Polacy utracili jedynie 19 czołgów. Artyleria bolszewicka zniszczyła 12 wozów, a 7 porzuciły załogi. Takich umiejętności i poświęcenia czołgistów nie widziano nawet na froncie zachodnim w roku 1918. Świadczy to o wysokich zdolnościach załóg oraz umiejętnej improwizacji w trudnych warunkach. Należy pamiętać, że pojazdy nie były przeznaczone do dużych operacji polegających na flankowaniu dużych zgrupowań przeciwnika. Wiele części psuło się po kilku dniach walk, a jednak czołgistom udało się odciąć drogę odwrotu, wspomniany już, Korpus Konny Gaja. Heroiczne akcje tamtych dni zostały uhonorowane 34 odznaczeniami Virtuti Militari. W zasadzie to szkoda, że nikt jeszcze o tym filmu nie nakręcił, ale może przy okazji 100-letniej rocznicy, kto wie?

czolg-renaultft-wojsko-polskie

Oto próbka improwizacji polskich czołgistów. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Po wojnie, Wojsko Polskie dokupiło kilka Renault FT oraz jeden czołg radiowy. Został wdrożony program modernizacyjny polegający na wymienie w 65 modelach trakcji gąsienicowej na gąski zbudowane według wzoru Stanisława Kardaszewicza. W latach 20-tych wyprodukowano także drezynę, dzięki której Renault FT mógł poruszać się po torach kolejowych. Tak zmodernizowane modele wspierały działania pociągów pancernych.

CZOŁGI TRAFIAJĄ POD STRZECHY

Francuski czołg był hitem eksportowym. Duża część armii w powojennej Europie posiadało ten pojazd:

• Finlandia 32 szt.
• Estonia 12 szt.
• Litwa 12 szt.
• Czechosłowacja 7 szt.
• Jugosławia 48 szt.
• Belgia 54 szt.
• Szwajcaria 2 szt.
• Holandia 1 szt.
• Rumunia 74 szt.

Dwie kompanie Renault zostały wysłane do walk z komunistycznym rządem Bela Kuna na Węgrzech, nie zdążyły jednak wziąć udziału w walkach. Francja wysłała „renówki” na pomoc Grecji w walkach z Imperium Otomańskim, a następnie przekazała kolejne egzemplarze. Komu? Turkom.

czolg-renaultft-panzer

Ćwierć wieku po zakończeniu I wojny światowej, czołg nadal był używany, również przez armię, która uważana była za najnowocześniejszą w tamtym czasie.S.J.Zaloga, The Renault Ft Light Tank.

Renault FT miało wzięcie także po za Europą. Dwie kompanie zakupiła Brazylia, która była pierwszym posiadaczem tego czołgu w Ameryce Południowej. Kompnia czołgów została przekazana też irańskim Nacjonalistom Rezy Khana w 1924 roku. Pojazdy pojawiły się również podczas starć granicznych z Marokiem. W 1921 roku Francuzi zgodzili się odsprzedać czołgi Hiszpanom. Pojawiły się także w Syrii w 1925 roku. Model znad Sekwany walczył nawet w dalekich Chinach. W 1922 roku pewna ich część została przechwycona przez Japończyków, którzy przechrzcili je na Type 79 Ko-Gata.  W latach 20-tych dwie sekcje stacjonowały w Indochinach.

CZASY PANCERNYCH PIĘŚCI

Chociaż mocno przestarzałe, Renault FT walczyły podczas wojny domowej w Hiszpanii. We Wrześniu 1939 roku Wojsko Polskie posiadało 70 czołgów oraz 32 tzw. “drezyn”. Z uwagi na bardzo słabe właściwości jezdne, modele wykorzystywano głównie jako statyczne punkty obronne. Kilka z nich walczyło podczas „wojny zimowej”.

W 1940 roku, Francuzi używali jeszcze 536 czołgów typu Renault FT. Były one stopniowo wycofywane ze służby. Zastępowały je Char légere model 1935 R, czyli Renault 35. W dniu 10 czerwca 1940 roku „staruszki” uczestniczyły w starciu nad rzeką Marną z niemiecką kolumną zmotoryzowaną, ale, jak się domyślacie, wiele nie zdziałały. W czerwcu i lipcu część czołgów wzięło udział w walkach z Brytyjczykami pod sztandarami rządu Vichy w Syrii.

czolg-renaultft-dane-techniczne

Grecy i Jugosłowianie używali Renault FT do obrony swoich granic. W 1940 roku we Francji, Niemcy zdobyli 1704 pojazdów, chociaż, większość nie była zdolna do służby. Część służyła w Luftwaffe do ochrony lotnisk, wieże wykorzystano przy konstruowaniu Wału Atlantyckiego. Najprawdopodobniej ostatni raz użyto je w boju w 1945 roku.

Renault FT już na zawsze będą kojarzone z czasami narodzin broni pancernej. Kiedy przychodzą mi do głowy czasy I WŚ i mam pomyśleć o czołgach, z automatu przed oczami widzę brytyjskiego Mark I Tank oraz właśnie Renault FT. Czołg pięknie wpisał się w karty polskiego oręża i uczestniczył w najważniejszej bitwie stoczonej przez Polskie Wojsko w czasach nowożytnych. Konstrukcja zaproponowana przez Louisa Renault stała się kanonem w dziedzinie konstrukcji czołgów i jej główne założenia nie zmieniły się do dziś.

Grafiki zamieszczone w galerii pochodzą ze strony www.ww1artwork.jexiste.fr

_________________________________________________________________________________________________________________________

J.F.C Fuller, Tanks in the great war 1914-1918, E.P. Dutton and Company, New York 1920.
A.G.Stern, Tanks 1914-1918, The Log-Book Of A Pioneer, Hodder and Stoughton, London, New York, Toronto 1919.
P.Touzin, Ch.Gurtner, Renault FT, Profile Publications Ltd, Surrey 1967
S.J.Zaloga, French Tanks of World War I, Osprey Publishing Ltd, Oxford 2010.
S.J.Zaloga, The Renault Ft Light Tank, Osprey Publishing Ltd, London 1988.

Modelstory 19 marca 2013 FRANCUSKIE, GŁÓWNA, NARODZINY