PZInż 130, CZOŁG NA WYPADEK WOJNY Z ZSRR

Polski lekki czołg pływający. Wydawałoby się, że to mrzonka zwłaszcza w okresie międzywojennym. Pierwsze czołgi pływające powstały w Anglii i w zasadzie tutaj nie ma się co dziwić. W końcu wyspiarze byli prekursorami XX-wiecznej broni pancernej, a że otoczeni wodą mogli wpaść na tak ekstrawagancki pomysł, ale że coś takiego mogło urodzić się też w Polsce?

Gdzie tam morze? 134 km granicy morskiej to trochę mało aby planować działania morskie za pomocą czołgów. W masowej produkcji takich wozów wyspecjalizował się ZSRR. Tylko, że kremlowscy planiści od 1918 roku planowali podbój Europy i być może również wysp brytyjskich. Na co bowiem komu kilka tysięcy czołgów pływających? Wróćmy jednak nad Wisłę. Po Wojsku Poslkiemu czołgi pływające. Niedostępny dla szybkich jednostek wojskowych teren Polesia wypełniał duże połacie kresów wschodnich, a od czasów pamietnej Bitwy Warszawskiej to ZSRR był wrogiem nr według sztabowców w Warszawie. To założenie determinowało prace nad rozwojem broni pancernej w latach trzydziestych. Nie tylko czołg lekki, ale również modele szybkie, w postaci 10TP, szykowano na wypadek wojny na wschodzie.

Wróćmy jednak do czołgów. Polski czołg pływający PZInż 130, bo o nim dziś opowieść, to nic innego jak rozwinięcie brytyjskich lekkich czołgów pływających Vickers-Armstrong, które zostały zaprojektowane w 1928 roku. Brytyjskie pojazdy odniosły pewien sukces komercyjny i podobnie jak lekki czołg Vickers E spotkały się z zainteresowaniem przedstawicieli Wojska Polskiego. Załoga brytyjskiego pierwowzoru składała się z dwóch czołgistów. Charakterystyczną cechą konstrukcji były błotniki, które wykorzystywano w charakterze pływaków utrzymujących konstrukcję na powierzchni wody.

pzinz13-lekki-czolg-brytyjski

U góry brytyjski A4E11, na dole PZInż 130. Na pierwszy rzut oka obydwa pojazdy podobne. Polacy inspirowali się brytyjskim pomysłem, a wyprodukowali całkowicie Polski czołg. Różnice widać chociażby po zawieszeniu, wieży, kształcie kadłuba.

Napęd w wodzie, jak się pewnie domyślacie zapewniała śruba zlokalizowna w rufie kadłuba. Prototypy A4E11 oraz A4E12 znalazły zainteresowanie w wielu krajach. Jeden z nich we wrześniu 1932 roku został pokazany nad wisłą. W październiku zorganizowana została demonstracja. Świadkami testów były Wisła oraz Twierdza Modlin. Nowa konstrukcja wpadła w oko płk. Tadeuszowi Kossakowskiemu, który był zwolenikiem rozwoju broni pancernej w Polsce. Wystosował on propozycję aby zakupić partię pojazdów już w kolejnym roku. Przygotowano stosowną umowę, ale cięcia budżetowe zmusiły stronę polską do odstąpienia od jej zawarcia.

pzinz130-czolg-model

Załga ekeperymentalnego czołgu, dość często “gimnastykowała” się przy wymianie gąsienic. Niezwykle lekkie jak na warunki pojazdów pancenych były po prostu słabe i czasem się zrywały. fot. www.derela.republika.pl

Nie chcąc obejść się smakiem zdecydowano się wyprodukować własnymi siłami próbny egzemplarz. Zadanie spadło na Państwowe Zakłady Inżynieryjne. PZInż miały atut w postaci inżyniera Edwarda Habicha, który wyspecjalizował się w budowaniu gąsienicowych pojazdów, także tych pancernych. Projekt budowy polskiego lekkiego czołgu pływającego przedłużał się i dopiero od jesieni 1936 roku można mówić o jego realizacji. Chociaż na pierwszy rzut oka podobny do brytyjskich czołgów pływających, była to w całości Polska konstrukcja.

Charakteryzował się zawieszeniem, którego elementem były drążki skrętne. Peryskop Gundlacha miał być kolejnym polskim atutem, podobnie jak silnik, który zlokalizowano poprzecznie, z przesunięciem na prawą stronę w tylnej części kadłuba. Utrzymanie na powierzchni miały zapewniać wypełnione korkiem błotniki, a napęd śruba zamontowana podobnie jak w brytyjskich odpowiednikach z tyłu konstrukcji.

model-polski-czolg-plywajacy

Jeszcze i w zasadzie aż do końca swoich dni bez uzbrojenia. Planowano zamontować działko kalibru 20 mm. Postrach niemieckich tankistów we wrześniu 1939 roku. fot. www.derela.republika.pl

Skoro silnik znajdował się z prawej strony kadłuba, przedział bojowy musiał znajdować się po lewej stronie. Zresztą z lewej strony znajdowała się także jednoosobowa wieżyczka, w której stanowisko miał dowódca. Przed nim znajdowało się miejsce dla kierowcy. Odnosnie wieżyczki. Zaadaptowano konstrukcję z TKW, jednakże drugiego wariantu prototypowego. Miała być ona uzbrojona w karabin maszynowy 7,92 mm wz. 25 lub wz. 30. Z czasem planowano także uzbroić pojazd w działko kalibru 20 mm, które tak dobrze sprawdzało się w walkah z niemieckim sprzętem pancernym w kampanii wrześniowej.

Prace projektowe ukończono na jesieni 1936 roku i już latem następnego roku, prototyp był gotowy. Testy fabryczne poprzedziły testy poligonowe, które rozpoczęły się w sierpniu 1937 roku. Próby wodne miały miejsce na jeziorze zegrzyńskim. Pojazd kierowany był przez samego Edwarda Habicha. Jesienią tego samego roku rozpoczęły się próby lądowe. Trasa, którą miał pokonać pojazd wynosiła 1861 km długości. Był to doświadczalny rajd “Jesień 1937” a trasa wiodła przez Brześć, Wołkowysk, Pińsk, Łuck, Lwów, Buczacz, Stryj, Żurawicę i Lublin. Miejsce startu i mety to Warszawa.

czolg-model-pzinz130

Śruba oraz cylinder strumieniowy pozwalają się domyślać, jakie było przeznaczenie tej niecodziennej nawet w warunkach wojskowych maszynki. fot. www.derela.republika.pl

Bardzo udane testy miały miejsce na jeziorze Lubiąż niedaleko Mińska. Pojazd charakteryzował się dużą mobilnością i łatwością w pokonywaniu przeszkód lądowych. Dobrze zachowywał się w grząskim gruncie. Inną zaletą była łatwość w utrzymaniu chociaż nie ustrzeżono się pewnych drobnych błędów, które wraz z późniejszymi modyfikacjami starano się wyeliminować. Dobrą mobilność pojazd zawdzięcza jednostce napędowej. PZInż 425 to polska konstrukcja inżynierów J. Wernera i J. Dowkontta. Była to modyfikacja wcześniej konstrukcji PZInż 405, który montowano w Lux-Sport, czyli przedwojennym samochodzie rodzimej konstrukcji. Lepsza mobilność czołgu to także skutek zastosowania lżejszych kół nośnych oraz gąsienic.

Jedną z pięt achillesowych była przekładnia i pompa wodna. Problemy sprawiały także lżejsze ale przez to słabsze gąsienice. Zmodyfikowany prototyp kolejne testy przechodził wiosną 1938 roku, tym razem w Wilnie, Białej Podlsakiej oraz w pobliżu Tarnopola. Niestety wspomniane testy ujawniły kolejne elementy, które należało poprawić i pojazd powrócił ponownie na warsztat. Kolejne testy miały miejsce wiosną 1939 roku, a więc w momencie gdy stosunki polsko-niemieckie mocno się zagęszczały. W przeciągu zaledwie kilku miesięcy, optyka sztabu generalnego Wojska Polskiego zmieniła się o 180 stopni.

pzinz130-czolg-plywajacy

Niemcom tak spodobał się Polski prototyp, że postanowili umieścić przy nim wartę. fot. www.derela.republika.pl

Od tej pory wrogiem nr 1 stały się Niemcy. Nikt nie przypuszczał, że w razie agresji ze strony III Rzeszy, trzeba będzie spodziewać się agresji ze strony ZSRR. Był to jeden z głównych powodów dla których PZInż 130 przestał być oczkiem w głowie osób związanych z bronią pancerną. Ostatecznie Wojsko Polskie zrezygnowało z zakupienia maszyn, chociaż testy zmodyfikowanego prototypu były bardzo obiecujące. Jeszcze na sam koniec. Pojazd wyposażony został w nitowany pancerz grubości do 8 mm. Nie zdążono zamontować uzbrojenia i przed wojną wysłany został do zakładów w Ursusie. Tam też we wrześniu Niemcy przechwycili udany projekt, przed którym postawiona została straż.

dane-techniczne-pzinz130-nowy

Zdjęcie tytułowe pochodzi z serwisu pwm.org.pl

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
J. Magnuski, Czołgi rozpoznawcze PZInż.-130 i PZInż.-140, Nowa Technika Wojskowa nr. 11/93
P. Zarzycki, Czołg pływający PZInż. 130, Młody Technik nr. 8/86
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
http://www.1939.pl/uzbrojenie/polskie/pojazdy/10tp-14tp/index.html
http://derela.republika.pl/en/10tp.htm
http://moderndrawings.jexiste.be/WW2Drawings/Files/Site.htm

Modelstory 7 października 2014 DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA, POLSKIE