MUSIAŁEM PODJĄĆ TĘ DECYZJĘ

To, że nie udało się dziś nie oznacza końca akcji. W relacjach stacji telewizyjnych morze wyglądało na gładkie – ale to pozór. Długa martwa fala wygląda zupełnie niepozornie. Słabo ja widać, ale skutki jej działania są naprawdę mocne.

Pogody się nie przeskoczy – kto ma kontakt z morzem wie – dziś sztorm jest pod Kłajpedą a następnego dnia martwa fala powoduje mocny rozkołys pod Władkiem. Ot pech. Miało wiać z południa – wiało ze wschodu – martwa fala z północy + żywa fala ze wschodu i klapa. Planowaliśmy tę operację od tygodni (od momentu kiedy pojawiły się pieniądze). Wszystko było gotowe, pasy, trawersy – wszystko zapięte a o podniesieniu nie było mowy – chyba że chcemy użyć wraku samolotu jako kuli do burzenia domów. 5-6 ton zawieszone na 15 metrowej linie na rozkołysanym morzu – nie trzeba mieć wielkiego pojęcia o fizyce żeby bać się skutków.

Niestety, nie my pierwsi zostaliśmy pokonani przez przyrodę 😉

Mimo kilku godzin oczekiwania – niewiele się zmieniało.

Mało osób wie, że statek o masie 370 ton (tyle waży IMOR) kiedy trwa w bezruchu bo morze jest gładkie – pracuje jak zwykły dźwig. Kiedy kołysze się z burty na burtę – to już inna gra.

Masa 370 ton będąca w ruchu ciągnie z ogromną siła wielokrotnie większą niż ta z jaką ciągnie wciągarka linowa dźwigu. Przy ruchu zblocza ok. 10 cm na sekundę i równoczesnym ruchu górnego zblocza na dźwigu np. 1,5 m/s obiekt w wodzie musiałby się przemieszczać z tą sama prędkością – 1,6 m/s w górę potem 1,4 m/s w dół

Być może coś zwartego – kula, betonowa kotwica jest w stanie poruszać się w wodzie z tą prędkością bez uszczerbku dla swojej konstrukcji. Ale nie ma samolotu (a szczególnie takiego, który przetrwał uderzenie o wodę a potem 70 lat w wodzie) który by to przetrzymał.

Po drugim szarpnięciu musielibyśmy wziąć szufelkę i pozbierać szczątki z dna.

Załóżmy jednak, że udało się pokonać te 15 metrów od dna do powierzchni – widzieliście 6 tonowy ciężar tańczący na linie?

Dziś 4 ludzi próbowało opanować motorówkę (RIB) o masie 450 kg tańczącą na tej samej linie na której planowaliśmy podnieść wrak samolotu – dobrze że nie było strat w ludziach – straty w sprzęcie nie są istotne – to się kupi – strat w ludziach nie da się odkupić.

Oczywiście udało się, ale jak by było gdyby to był ciężar 15 a może 20 razy większy?

Można go zatrzymać odciągami żeby się nie oddalał od burty – ale jak go odepchnąć kiedy zbliża się z prędkością ekspresu?

No właśnie – trzeba być na miejscu, trzeba widzieć i trzeba mieć odwagę powiedzieć – OK to był falstart – próbujemy za pół roku

Co też uczyniłem

Pozdrawiam

Wszystkich miłośników samolotów

W tym szczególnie odnajdywanych w morzu i zapraszam do śledzenia dalszych losów Douglasa – a jak wiem c.d.n. 🙂

Benedykt Hac

Źródło grafiki: www.hydrografpolski.pl

Modelstory 23 października 2013 GŁÓWNA, GOŚCINNIE, NIUSY