MÓWISZ: CZOŁG, MYŚLISZ: CZTEREJ PANCERNI I PIES. TO JEST TEN CAŁY FAŁSZ, KTÓRYM OBCIĄŻONE JEST MOJE POKOLENIE…

Popkultura jest świetnym sposobem na przyciąganie uwagi młodego pokolenia tematami historycznymi. Gry, albumy muzyczne, komiksy zdobywają sobie uznanie odbiorców skłaniając ich do sięgnięcia po książkę o co tak trudno na lekcjach historii. Mocno na tym polu był w ostatnich latach eksploatowany temat powstania warszawskiego, czy teraz nadszedł czas na czołgi? Być może. Już za parę dni w księgarniach, e-sklepach pojawi się komiks zatytułowany “Wrzesień pułkownika Maczka”. Album opowiada o wojennych epizodach najwybitniejszego polskiego dowódcy czasów II wojny światowej oraz służących pod jego rozkazami “czarnych diabłów”. Specjalnie dla Was przeprowadziłem rozmowę z twórcami komiksu Tomaszem Berezińskim oraz Sławomirem Zajączkowskim.

Skąd zainteresowanie generałem Maczkiem, dlaczego akurat ten żołnierz?

SZ: Pomysł na komiks wyszedł od Wydawcy – rzeszowskiego oddziału IPN. Większość żołnierzy brygady Maczka pochodziło z Rzeszowa i jego okolic. Myślę jednak, że lokalne tropy to tylko cześć powodów dla których powstaje ten komiks. Przede wszystkim chodzi o przybliżenie postaci nietuzinkowego dowódcy i stratega jakim był Stanisław Maczek. To dowódca, który doskonale rozumiał kierunki w jakich ewoluuje sztuka wojenna końca lat 30-tych XX wieku. Warto tu przypomnieć, że w 1937 roku Heinz Guderian opublikował w Niemczech książkę Achtung Panzer, w której wyłożył znaczenie uderzeń zagonów pancernych na głębokie tyły wroga. Była to w istocie wyraźnie sformułowana koncepcja wojny błyskawicznej. Książka została jednak zbagatelizowana przez strategów europejskich i polskich. Można powiedzieć, że Maczek był jednym z nielicznych oficerów, którzy dostrzegał wagę tej publikacji.

TB: Generał Maczek to wybitny dowódca, strateg, ale też człowiek wielkiego serca i charakteru. Jest postacią w istocie tragiczną i tak naprawdę dzisiaj w Polsce niewielu zdaje sobie sprawę z tego jak ważny jest dla naszej historii. Został haniebnie potraktowany przez tzw. Polskę Ludową, ale też stał się ofiarą bezwzględnej polityki angielskiej. To jest dla nas lekcja z której trzeba wyciągnąć wnioski, a to co może zrobić dzisiaj rysownik to po prostu wpisać tę piękną postać na karty popularnej (!) historii.

 

Dlaczego czołgi? Polska nie była potęgą pancerną. Znacznie bardziej rozpoznawalni piloci. Już pierwszego września polskie asy pilotując “jedenastkę” zestrzeliły pierwsze samoloty Luftwaffe. Dywizjonu 303 nikomu interesującego się historią nie trzeba przedstawiać.

 

TB: Mówisz: czołg, myślisz: Czterej pancerni i pies. To jest ten cały fałsz, którym obciążone jest moje pokolenie, ale też wszyscy oglądający w dzieciństwie ten serial.

U nas w popkulturze funkcjonuje czołg T-34, a nie np. przedwojenny TP7 czy Vickers. Faktem jest, że polska broń pancerna czy przeciwpancerna nie odegrała większej roli w wojnie wrześniowej, ale to był wynik przestarzałej doktryny. To jest temat na książkę, a raczej kilka książek. Wystarczy wspomnieć termin: kampania wrześniowa, by rozpocząć polemiczną opowieść o wielkiej tragedii wrześniowej. Na tym tle oraz w kontekście wszystkich późniejszych dramatów, sukcesy polskich lotników czy maczkowców smakują dla mnie zawsze niesłychanie gorzko.

SZ: Dlatego, żeby pokazać kampanie wrześniową z różnych żołnierskich perspektyw. Co do lotników to rzeczywiście pełna zgoda; Stanisław Skalski – as polskiego lotnictwa już pierwszego września strącił samolot wroga. Wielu lotników walczących na “jedenastkach” we wrześniu, brało potem udział w bitwie o Anglię i w Afryce. Być może to temat czekający na komiksowe opracowanie. Mogę zdradzić czytelnikom, że póki co polskim lotnikom poświęcę jeden z komiksów tworzonych co miesiąc dla magazynu „Historia do rzeczy”.

 

Którą część życia bohatera będzie opowiadać komiks?

 

SZ: Pokażemy wrzesień 1939 roku. Poza te ramy wykraczamy tylko jedną sceną z maja 1943 roku – ze Szkocji, kiedy to Maczek dowiaduje się, że weźmie udział w lądowaniu na kontynent. Sceny wrześniowe są po części retrospekcją Maczka, przebywającego w Szkocji.

 

czolg-wrzesien-maczka

Wrześniowy Vickers w komiksowej wersji. Rys. https://www.youtube.com/watch?v=3cuA-c8QE1g

Jeden z moich czytelników powiedział, że jeśli będzie epizod z pracą barmana wówczas zainteresuje się komiksem. Czy także ta część życia będzie brana pod uwagę?

 

SZ: Nie, nie będzie tego epizodu. Skupiamy się na wrześniu 1939 r. i jednej scenie rozmowy Maczka z oficerami alianckimi.

 

TB: Motyw pracy barmana pojawia się w mojej piosence, napisanej wspólnie z Marcinem Baranem. Do komiksu będzie dołączona płytka z dwoma utworami jako bonus.

 

Czy komiks będzie prezentować popularną w kręgach polskich artystów martyrologiczną wizję września? Czy jednak poszliście ścieżką niespotykaną w polskiej twórczości. Mianowicie historią opowiedzianą w podobny sposób do Pearl Harbor, gdzie bohater pomimo ogólnego obrazu klęski zwycięża?

 

TB: Pearl Harbor i września nie da się porównać. W naszym komiksie główny bohater nie jest Brucem Willisem walczącym z całym Światem w podartym podkoszulku. Wersja martyrologiczna naszej historii jest zbudowana na fałszu. W niej widzimy jakichś brudnych wariatów z lancami atakującymi czołgi. Nawet husaria pokazywana jest jako banda egzaltowanych przebierańców, która cudem odnosi sukcesy. Musimy sami nauczyć się opowiadać własną historię, ale nie na modłę amerykańską czy peerelowską bo to są schematy nie przystające do naszych realiów. Postać Stanisława Maczka jest tu dobrym pretekstem.

 

SZ: Unikam martyrologii. Nie lubię jej. Nie pokazuję też upokorzenia naszych bohaterów. Stąd nie buduję komiksu na scenie z Maczkiem pracującym jako barman i na retrospekcjach z wrześniowej klęski. Klęski pisanej dużą literą. Klęski osobistej i klęski narodu. Taką konstrukcję przyjęto by zapewne w produkcjach tkwiących mentalnie korzeniami w okresie Polski ludowej. Wolę pokazać Maczka w Szkocji tuż przed inwazją wojsk alianckich na ląd, plus retrospekcje z września 1939 roku. W moim scenariuszu kampania wrześniowa jest zatem fragmentem większej rozprawy z hitlerowcami; jest przegraną bitwą, ale nie przegraną wojną. Bitwą, z której Maczek wyciągnął strategiczne i wojskowe wnioski.

 

Wrzesień 39 kojarzy się głównie z mitem szarż kawalerii na niemieckie czołgi rozpowszechnionym przez komunistyczną propagandę. Chcecie walczyć z tym mitem?

 

SZ: Tak, chcę. To bardzo szkodliwy mit. Ten mit pokazuje przecież Polaków jako ludzi bez rozumu, jako szaleńców, walczących za z góry przegraną sprawę. Ginących bezsensownie. Dzieje brygady Maczka są dowodem na to, że było inaczej. I chcemy to pokazać: a więc trzeźwą ocenę sytuacji na froncie, zrozumienie zasad wojny w tym przede wszystkim mobilności oddziałów (Maczek) , zdolności strategiczne sztabowców Maczka (Skibiński, Mincer), odwagę żołnierzy (atak na bagnety pod Lwowem, ale przecież po uprzednim rozpoznaniu! Przywołujemy nazwisko pułk. Bokszczanina), wreszcie pokazujemy śmiałe koncepcje na dalsze prowadzenie wojny (Sosnkowski), które mogły się udać. Oczywiście w komiksie są też liczne wątki liryczne – wrześniowe właśnie. Nie unikamy też humoru. Bez liryzmu czy humoru utwór byłby wyłącznie kroniką działań oddziału. A przecież nie o to chodzi. Nie bez znaczenia jest też poetycki styl rysunków Tomka, bardziej skupiony na osobach występujących w dramacie, niż na pokazywaniu ruchów całych wojsk. W sumie więc to też historia mająca cechy pewnej zamierzonej kameralności.

 

TB: Dodam tylko, że to najpierw była niemiecka propaganda. Pomijając wymowę całego filmu zachęcam do obejrzenia jeszcze raz sceny ataku helikopterów kawalerii powietrznej w “Czasie Apokalipsy”. Maczkowcy to też kawalerzyści tylko zmotoryzowani. A późniejsza 1 Dywizja Pancerna posługiwała się znaczkiem husarskiego hełmu.

 

Która z wrześniowych bitew pancernych najbardziej zainteresowała Tomasza Bereźnickiego?

 

TB: Wszystkie. Komiks to pewna całość i ja tego nie potrafię rozdzielić. To jest specyfika pracy rysownika. W rysunkach nawet sceny pozornie błahe mogą stać się interesujące.

 

A teraz trochę z innej beczki. Czy jest szansa na płytę z utworami na temat wrześniowych bohaterów? Utwór “Maczek” ma w sobie potencjał, a w ostatnich latach na naszym rynku fonograficznym pojawiło się trochę albumów, poruszających wojenną tematykę (Powstanie Warszawskie – Lao Che, Morowe Panny – Dariusza Malejonka) które odniosły sukces.

 

TB: Nie planuję tego typu płyty. Moim celem było napisanie piosenki do naszej opowieści. Dlatego też komiks będzie sprzedawany wraz z płytą-singlem na, której znalazły się dwie moje kompozycje.

Kolejnym krokiem będzie już pełnowymiarowy album muzyczny dołączony do komiksu pt. “Święte Królestwo”. Nie będzie piosenek, ale 40 minut gitarowego grania, jak za starych dobrych czasów.

Dziękuję za wywiad.
Komiks pojawi się już niebawem. Zanim jednak będzie można zanurzyć się w tej wspaniałej historii zapraszam na trailer, w którym próbka tego co nas czeka.



Modelstory 12 czerwca 2014 GŁÓWNA, NIUSY