MODERNIZACJE RENAULT FT – W POSZUKIWANIU NOWOCZESNEGO CZOŁGU

Hit eksportowy, jakim stał się Renault FT zaraz po wielkiej wojnie zaskoczył Francuzów. Mieli świetny czołg, ale z globalnego konfliktu wychodzili z ciężarem dużych strat materialnych, ludzkich i moralnych. Społeczeństwo nie chciało myśleć o wojnie, a politycy z chęcią prezentowali projekty, w których głównym punktem były cięcia na wydatki zbrojeniowe.

Lata powojenne charakteryzowały się brakiem spójnej myśli rozwoju sił pancernych. Konstruktorzy nie wiedzieli, jaką drogą mają podążać. Można łatwo odnieść wrażenie, że środowisko wojsk pancernych nad Sekawną, co najmniej do połowy lat 20-tych kręciło się w kółko wybierając rozmaite koncepcje. Prowadzono prace nad wybudowaniem czołgu średniego oraz lekkiego. Co z tego wynikło?

Cięcia w zbrojeniówce szybko dały o sobie znać. Zamrożono budowę Renault FT, których ogółem planowano wybudować około 8.000. Ostatecznie produkcja nie przekroczyła 50% z pierwotnych założeń. Nie inaczej działo się z ogromnymi FCM 2C, których 10 egzemplarzy rozpoczęto jeszcze podczas wojny. Co prawda budowy nie zaprzestano, ale w dużym stopniu ją spowolniono. Pomimo cięć budżetowych kilka firm, głównie konkurencja Louisa Renault, zdecydowała się rozpocząć prace nad własnymi konstrukcjami. Jak myślicie, który z czołgów posłużył za wzorzec przy tworzeniu nowych projektów? Tak nie mylicie się. Był to wspomnianym na samym wstępie Renault FT.

char-leger-peugeot

Niby podobny, a jednak inny. Czołg Peugeota różnił się od Renault FT brakiem obracanej wieży oraz montażem silnika z przodu.

PEUGEOT KONSTRUUJE CZOŁG

Pierwszym powojennym projektem, który rozpoczęto wdrażać nad Sekwaną był koncept nowego czołgu lekkiego, który notabene nie odbiegał znacznie od znanej już konstrukcji. W 1919 roku konkurent Renault, Peugeot rozpoczął prace nad projektem pojazdu, który wymiarami, masą i konstrukcją zbliżony był do Renault FT. Wybudowany prototyp ważył 6 ton, liczył 2 członków załogi. Wyposażony był w V4 benzynowy silnik Peugeot’a, a uzbrojony był w działko kalibru 37 mm oraz km kalibru 8 mm. Pomiędzy obydwoma projektami były pewne różnice, a jedna z nich w moim odczuciu przemawiała za wstrzymaniem projektu.

Pierwsze, co rzucało się w oczy to uzbrojenie. W Renault FT montowano działo lub karabin, natomiast w Peugeot zamontowano działo oraz karabin. Porównując obie konstrukcje w tym momencie, zarysowuje się lekka przewaga nowej konstrukcji. Pojazd mógł ostrzeliwać piechotę oraz niszczyć punkty umocnione, jeśli piechotę wspierały Renault uzbrojone wyłącznie w km-y, pokonanie mocniejszych umocnień mogłoby być problematyczne. Drugą zasadniczą różnicą było inne rozmieszczenie przedziału bojowego oraz silnikowego.  Silnik Peugeota zlokalizowany był z przodu, załoga operowała w przedziale bojowym, który znajdował się w tylnej części maszyny. Jak pamiętamy, w Renault FT było na odwrót.

char-delaunay-belleville

Delaunay-Belleville przypominał w dość dużym stopniu Renault FT. Różnił się masą oraz wymiarami.

Ostatnią zasadniczą różnicą, która w moim mniemaniu zadecydowała o losie Peugeota była wieża a w zasadzie jej brak. Zamiast obracanej wieży, posiadał on nieruchomą nadbudówkę. Był to wypukły do góry kadłub. Ciężko jest znaleźć linię/element oddzielający zasadniczą część kadłuba od tej, w której zamontowano uzbrojenie. W praktyce oznaczało to, że namierzając cel, kierowca musi manewrować całym pojazdem. Ten element każe myśleć wręcz, że pojazd należy klasyfikować prędzej w kategorii dział samobieżnych bądź niszczycieli czołgów, niż eksperymentalnych czołgów. Generalicja Francuska nie widziała potrzeby zamawiania takiego modelu. Ostatecznie, prototyp nie wszedł do masowej produkcji.

DELAUNAY-BELLEVILLE KOLEJNY LEKKI PROTOTYP

W latach 1918-20 nad Sekwaną pojawił się jeszcze jeden model, który miał być rozwinięciem koncepcji Renault FT. Nowy prototyp został zbudowany przez firmę Delaunay-Belleville. Był to już większy pojazd. Ważył 13 ton, załoga składała się z trzech członków. Model uzbrojony był w działko kalibru 37 mm oraz 2 km-y kalibru 8mm. Uzbrojenie montowano w wieży. Czołg chroniony był pancerzem grubości 16 mm. Wymiary miał następujące: długość 5 m, szerokość 2,11 m, wysokość 2,53 m. Czołg napędzany był silnikiem o mocy 100 hp. Przy tej masie oraz mocy osiągał prędkość około 19 km/h, co było w tamtym czasie niezłym osiągnięciem. Jeśli chodzi o Francuskie maszyny to była to w zasadzie rekordowa prędkość.

sra-1924-czolg

SRA pierwszy francuski średni czołg, zaprojektowany po pierwszej wojnie światowej. fot. www.charsfrancais.net

Kilka ciekawych i nowatorskich rozwiązań znaleźć można było pod pancerzem. Jednym z nich było zastosowanie pary hydraulicznych przekładni Williams-Janney. Podobne rozwiązanie zastosowano w brytyjskich prototypach lekkiego czołgu Vickers No. 1 i No. 2. Char Delaunay-Belleville podzielił dokładnie ten sam los, co wspomniane brytyjskie prototypy i nie wszedł do masowej produkcji. Jakie były przyczyny takiego stanu rzeczy? O Peugeocie już pisałem. Dlaczego zatem nie przyjęto do produkcji produktu firmy Delaunay-Belleville. Pojazd miał obracaną wieżę, w miarę dobre osiągi, więc co było nie tak. Wydaje się, że producent spóźnił się z ofertą. Armia Francuska posiadała już udany i jeszcze wówczas nowoczesny czołg. Zdobywał sobie popularność w Europie oraz na innych kontynentach. Co najważniejsze zdążono go wyprodukować w dużej ilości, a wojsko w stanie pokoju nie potrzebowało tak dużej ilości czołgów. Nadwyżki eksportowano do zaprzyjaźnionych krajów. Produkcja zlokalizowana była we Francji. Kto może nam zagrozić myśleli sobie politycy. Po kiego wała nam nowy czołg?

Czy taki pytania były zasadne? Czy Paryżowi groziła utrata pozycji Państwa posiadającego największe siły pancerne? Wydaję się, że tak. W 1919 roku jankesi produkowali już własną licencyjną wersję, a w Rosji  Bolszewickiej podejmowano pierwsze próby do stworzenia doskonałej kopii. Najgorsze, że w miarę dobrze Francuzi wypadali tylko w kategorii czołgów lekkich. Jak to natomiast wyglądało z maszynami średnimi i ciężkimi? Jeśli chodzi o te ostatnie, to nad pracowano na wykończeniem 10 egzemplarzy FCM 2C. Tylko czy 10 egzemplarzy wystarczy w razie przyszłego konfliktu? Sytuację ratowały Mk V* Tank, których posiadano wówczas około 200 sztuk.

srb-1924-czolg

Kolejny prototyp projektowany na początku lat 20-tych to SRB. fot. www.charsfrancais.net

W POSZUKIWANIU CZOŁGU ŚREDNIEGO

W kategorii średnich czołgów było jeszcze gorzej. Schneider CA i St. Chamond już pod koniec wojny służyły, jako pojazdy wsparcia czy transportery zaopatrzenia. Na początku lat 20-tych Francuzi nie dysponowali żadnym czołgiem średnim. Anglicy mieli już swój Medium Mark D, który rozwijał prędkości zbliżone do 40 km/h, a Amerykanie pracowali już nad Medium M1921. Całą sytuację z niepokojem obserwował generał Estienne, który w 1921 roku określił cechy przyszłego francuskiego czołgu. Kilka firm zdecydowało się przystąpić do konkursu i w 1924 roku przedstawiono kilka prototypów. Znajdowały się wśród nich:

  • SRA
  • SRB
  • FAMH

 

Pierwsze dwa projekty to efekt współpracy firm Schneider i Renault. Były to czołgi średnie, które na pierwszy rzut oka przypominały koncepcje rozwijane wówczas za oceanem oraz na wyspach brytyjskich. Zwłaszcza, jeśli przyjrzymy się gąsienicom, to można mieć wrażenie, że są one przeniesione żywcem z Medium Mark D, bądź Medium 1921. Prototypy posiadały obracaną wieżę, która wyglądem przypominała tę zastosowaną w Renault FT. Masa SRA oraz SRB oscylowała w granicach 18,5-19 tony. Miały one też przybliżone wymiary. Długość 5,95-6 m, szerokość 2,49 m, wysokość 2,26 – 2,38 m. Załoga składała się z 3 osób. Prototypy napędzane były silnikiem benzynowym o mocy 180 hp, który pozwalał osiągać prędkość 18 km/h. Pancerz obydwu czołgów dochodził do 30 mm grubości. Pojazdy nie zostały jednak wdrożone do masowej produkcji.

famh-1924-czolg

FAMH był silnie uzbrojonym projektem. Zamontowana w przednim pancerzu armata miała wzbudzać strach. Karabiny zamontowano w wieży, która obracała się o 360 stopni. fot. www.charsfrancais.net

Char FAMH to z kolei prototyp wyprodukowany przez zakłady FAMH. Został przedstawiony szerszej publiczności (ekspertom) w 1924 roku. Ten prototyp był napędzany silnikiem benzynowym o mocy 120 hp, co przy masie 17 ton nadawało prędkość maksymalną w granicach 18 km/h. Model posiadał zasięg 70 km, a załogę osłaniał pancerz grubości do 25 mm. Był lepiej uzbrojony niż to, co proponowała konkurencja. Posiadał armatę kalibru 75 mm oraz 1 km kalibru 8 mm. Był nieco mniejszy niż SRA i SRB. Miał długość 5,20 m, szerokość 2,43 m i wysokość 2,40 m. Załoga składała się z trzech czołgistów. Pojazd pomimo ciekawych właściwości nie wszedł do masowej produkcji.

MODYFIKACJE RENAULT FT

Co prawda żaden z powyższych czołgów nie zrobił kariery, jednakże doświadczenia i wnioski, jakie płynęły z testów oraz programu budowy czołgów miały posłużyć do budowy czołgu Char B. Mijały jednak lata, a Francja nadal nie posiadała pojazdu perspektywicznego. Renault FT powoli acz nieuchronnie starzał się. Co prawda zapoczątkował swoimi rozwiązaniami nowy rozdział w budowie czołgów, jednakże jego osiągi pozostawiały wiele do życzenia i szybko należało coś z tym zrobić. Konstruktorzy zaczęli coraz częściej zastanawiać się nad modyfikacją modelu tym bardziej, że armia posiadała znaczną flotyllę tych maszyn. W końcu stanęło na tym, aby skonstruować pojazd, który byłby podobny do Renault FT, ale miałby mocniejszy pancerz lepszą zwrotność i osiągi. Posłużono się najkrótszą drogą. Modyfikacją istniejących pojazdów.

renault-m24-czolg-modyfikacja

NC -1 to jedna z modyfikacji Renault FT, która powstała w połowie lat 20-tych. Modyfikacji ulegało zawieszenie. fot. www.aviarmor.net

Już w 1923 roku Renault przystąpił do prac nad dwoma prototypami.. Pierwszy z nich NC1 inaczej oznaczany, jako M26/27 został ukończony na początku 1926 roku. Drugi z prototypów NC2 vel M24/25 został ukończony w grudniu 1925 roku. Oba czołgi były identyczne. Nic w tym dziwnego bazowały na konstrukcji Renault FT. Były jednak pewne zmiany, silnik oraz widoczne na pierwszy rzut oka zawieszenie.

Do prac nad projektem wmieszał się w pewnym momencie Adolphe Kegresse, inżynier, twórca półgąsienicowego systemu jezdnego.  To właśnie jego pomysły wdrożono w NC2. Całkiem nowe podwozie składało się z rolek nośnych (po osiem z każdej strony kadłuba). Zainstalowane były one w liczbie czterech na wózkach. Do tego dochodziły przednie koła napinające oraz tylne napędowe. Czołg posiadał amortyzację, która na początku lat dwudziestych stawała się standardem w tego typu pojazdach (Vickers w Anglii).

Układ przedziałów wewnątrz czołgu pozostawał taki sam jak w Renault FT. Z przodu siedział kierowca, a z tyłu przedziału bojowego strzelec. Jednostka napędowa znajdowała się w przedziale silnikowym. Pancerz oscylował od 15 do 22 mm. Uzbrojenie pozostało to samo. Składało się na nie działo kalibru 37 mm lub jeden karabin maszynowy Hotchkissa. Nowe czołgi miały wg założeń armii bez większych problemów uporać się z piechotą oraz polowymi umocnieniami. Zapas amunicji to 240 pocisków armatnich bądź 4800 pocisków karabinowych.

renault-nc1-model

NC-2 to druga wersja modyfikacji Renault FT. Czołg od pierwowzoru różnił się podobnie jak NC-1 zawieszeniem. Pozostałe parametry oprócz osiągów były takie same. fot. www.aviarmor.net

NABYWCY ZE WSCHODU

Testy z 1926 roku wykazały, że nowy pojazd (NC2) był w stanie rozwinąć prędkość 18,5 km/h. Zmniejszyło się zużycie paliwa, przez co zwiększył się zasięg działania czołgu. Dużą zaletą prototypu był fakt, że modernizacji mógł zostać poddany każdy Renault FT. A tych jak pamiętamy Francuzi posiadali kilka tysięcy sztuk. W połowie lat 20-tych, wspólnym wysiłkiem firm Renault, Citroen-Kegresse przeprowadzono modernizację około 40 czołgów Renault FT. Część z nich została wysłana w celu wsparcia interwencji Hiszpańskiej w Maroku. Większych sukcesów pojazd nie odnosił. Jak to się wówczas mówiło „wady tych maszyn były przedłużeniem ich zasług”. Czołgi nie były przygotowane do warunków pustynnych. Nowe podwozie oraz układy mechaniczne, nie były w stanie poradzić sobie z dostającym się wszędzie piaskiem. Hiszpanie zrezygnowali, więc z dalszych dostaw zmodernizowanych Renault FT.

Jak radził sobie drugi pojazd? NC1, uzbrojony w karabin maszynowy przeszedł pomyślne testy jednakże armia francuska nie była zainteresowana kupnem zmodernizowanego czołgów! Z tego też względu Renault postawił na eksport za granicę.  W 1926 roku próbowano zainteresować zmodernizowanymi pojazdami jankesów. Testy M24/25 zniechęciły amerykanów do zakupu. Dużym problemem była wysoka awaryjność elementów podwozia i transmisji. Nowe zawieszenie było po prostu niedopracowane. Części gąsienic szybko się zużywały. Prędkość, jaką pojazd osiągał to 12 km/h, co było według Amerykanów żartem. Wystarczy przypomnieć sobie, że jankesi w tamtym czasie pracowali już nad czołgami, które miały osiągnąć 40 km/h. Dodatkowym argumentem przemawiającym za odrzuceniem oferty była odstraszająca cena.

renault-m24-modyfikacja-czolg

Modyfikacje Renault FT były w kręgach zainteresowania Amerykanów oraz Hiszpanów. Po testach zrezygnowali z czołgów, które nie spełniały ich wymagań. fot. www.aviarmor.net

W przypadku modelu M26/27 sytuacja była nieco inna. Aby ją dobrze zrozumieć należy jednak cofnąć się o kilka lat wstecz. W 1919 roku Jugosławia ubiegała się u Francji o kupno kilkunastu czołgów lekkich Renault FT. Francuzi jak to Francuzi. Uznali, że Jugosławia nie była przygotowana na posiadanie własnych sił pancernych i odmówili. Kiedy Paryż miał problem ze zbyciem niezbyt udanych, jak na połowę lat dwudziestych, zmodernizowanych konstrukcji, nagle przypomniał sobie o Jugosławii. Negocjacje przeciągały się. Obie strony były sobie nieufne i transakcja została zakończona dopiero w 1930 roku. Wówczas to do Jugosławii przybyło 21 pojazdów M26/27. Kariera tych modeli jak domyślacie się, nie obfitowała w spektakularne sukcesy. Służyły przez całe lata 30-te, a w 1941 roku, przyszło im zmierzyć się z Wehrmachtem.

Zarówno M26/27 jak i starsze Renault FT wchodziły w skład 73 Dywizji Piechoty. Niespodziewany atak czołgów, które pamiętały epokę wielkiej wojny spowodowały duże zamieszanie w niemieckich szeregach. Niemcy uratowali swoje pozycje jedynie dzięki wsparciu lotniczemu. Jugosłowianie stracili wówczas trzy czołgi i musieli zarządzić odwrót. Pojazdy, które przetrwały kampanię bałkańską były najprawdopodobniej wykorzystywane przez III Rzeszę, jako pojazdy szkoleniowe. W latach 1929-1930, 29 egzemplarzy zostało sprzedane również Polsce. Pięć NC-1 znane były pod Polską nazwą, jako Renault Model 26/27, a 24 NC-2, znane były jako Renault NC27.

renault-m26-czolgi-polski

Nabywców znaleziono na wschodzie. NC-1 i 2 zakupili Jugosłowianie oraz Polacy. fot. www.aviarmor.net

Na zakończenie wrócę do obrazu programu pancernego, jaki wyłaniał się na początku i w połowie lat 20-tych we Francji. Ciecia budżetowe i niechęć w społeczeństwie do wszystkiego, co kojarzyło się z wojną zaowocowała wstrzymaniem bądź opóźnieniem prac na czołgami, które rozwijano pod koniec wielkiej wojny. Sukces Renault FT uśpił polityków i generalicję. Sądzili oni, że Francja ma najpotężniejsze siły pancerne i w najbliższym czasie nic nie zmieni tego stanu rzeczy. Brytyjskie prace nad Vickers No. 1 i 2 oraz Amerykański projekt budowy średniego czołgu uzmysłowił Paryżowi, że wyścig, chociaż spowolniony wskutek zakończenia wojny, toczy się dalej.

Rozumiał to Estienne- twórca francuskiej broni pancernej. Przedstawiając założenia nowego czołgu, dał on impuls do prac nad nowymi konstrukcjami. Tylko, że nawet szczere chęci nic nie zmienią, jeśli wokół panuje chaos. We Francji, zresztą w innych krajach także, zastanawiano się nad doktryną dla wojsk pancernych. Żaden z projektów, które rozwijano w latach 1921-1925 nie trafił do masowej produkcji. Zadowolono się jedynie półśrodkami, których i tak nie wykorzystano. Ostatecznie armia francuska nie przyjęła programu modernizacji Renault FT do standardów NC 1 i 2. Ogromne problemy ze zbyciem zmodernizowanych maszyn miał Louis Renault, który jako przedsiębiorca, mógł się czuć zawiedziony. Wiodące potęgi militarne odmówiły i musiał zadowolić się krajami aspirującymi do roli krajów znaczących na arenie międzynarodowej. Na szczęście dla niego znalazła się Jugosławia oraz Polska, która zamawiając te pojazdy chciała chyba odwdzięczyć się, że jest niepodległym krajem.

NC1-techniczne-dane

_________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
Ch. Chant, World Encyclopedia of The Tank, London 1994

http://www.chars-francais.net

Modelstory 10 grudnia 2013 DZIECIŃSTWO, FRANCUSKIE, GŁÓWNA