MODEL PRZEZ DUŻE M

Modelarstwo jest zacnym hobby, które może uprawiać każdy. Pochłania cechujących się dużymi pokładami cierpliwości i zręczności. Przydaje się też trochę wiedzy specjalistycznej i historycznej. Mistrzostwo osiągają utalentowani oraz zdecydowani oddać serce pasji. Co w nagrodę? Uznanie, dyplomy, medale, statuetki, kolejne modele do sklejania ale przede wszystkim satysfakcja i opinie kolegów, a także koleżanek bo i wśród płci pięknej znajdują się modelarze.

MichalR pracował ostatnimi miesiącami nad modelem czołgu Vickers Mk I. To ciekawa konstrukcja powstała w połowie lat XX-tych ubiegłego wieku. Niektórzy powiedzą, że brzydal, ale inaczej patrzy się na niego, kiedy jest w rękach sprawnego modelarza. Laikom ten sport kojarzy się przede wszystkim z plastikowymi modelami. Chyba każdy w dzieciństwie próbował sił z plastikowym “Łosiem”. Zazwyczaj bywa tak, że Ci którzy przebrną przez plastyk, sięgają po karton, a to już “gruba” sprawa, a w zasadzie to wyższa szkoła jazdy. Na dobry plastyk potrzeba około tygodnia czasu. Model z kartonu to zabawa na kilka miesięcy, a widziałem też eksponaty, nad którymi pracuje się latami. Od czego się zaczyna taka “sesja”? Od tego co zawsze, wybrania modelu. Inspiracji szuka się wszędzie w sieci, w przestrzeni miejskiej, zwłaszcza tej na cokołach. Po dokonaniu wyboru zdobywa się plany modelu, które na pewno się przydadzą.

czolg_vickersmkI

fot. MichalR

Modelarz ma dziś zupełnie inne możliwości niż jeszcze kilka lat temu. Również w tej dziedzinie komputery dokonały pewnej rewolucji. Na podstawie planów i zdjęć można wygenerować trójwymiarowe modele. Umożliwiają one wykonanie siatki, którą można nadrukować na karton.

VickersMKI_model3d

fot. MichalR

Po wycięciu wydrukowanych szablonów, składa się je w bryłę. Pracuje się również nad pozostałymi elementami, które będą uzupełniać model. Jest to dosyć pracochłonny proces. W tym konkretnym przypadku MichalR zastosował około 2000 nitów! Ciężka praca przynosi efekty co widać na załączonych zdjęciach.

VickersMKI_model_karton_budowa

fot. MichalR

Bryła czołgu to tak naprawdę jedna z najprostszych spraw. Schody zaczynają się przy podwoziu. Pół biedy kiedy na warsztacie jest model wyposażony w zawieszenie typu Christie, gorzej kiedy są to wózki z rolkami. Tego typu zawieszenie dominowało w konstrukcjach produkowanych do przełomu lat 30-tych i 40-tych. Modelarze coraz częściej sięgają po te konstrukcje, czego dowodem jest prezentowany na zdjęciach Vickers Mk I.

VickersMKI_wiele_rolek

fot. MichalR

Gąsienice to znacznie cięższa para kaloszy. Można co prawda skorzystać z gotowców, ale twardziele dłubią tworząc każde ogniwo. W zależności od modelu w jednej gąsienicy jest zazwyczaj kilkadziesiąt ogniw! Ciężka i wielogodzinna dłubanina daje jednak piorunujące efekty.

VickersMKI_ogniwo_model

fot. MichalR

Jarzma kulowe i karabiny maszynowe typu Maxim nie sprawiają wielu trudności doświadczonemu modelarzowi, który wie jak wpasować uzbrojenie w odpowiednie miejsca. Na tym etapie może widać pewne niedociągnięcia, ale pamiętajmy, że to środek prac.

VickersMKI_karabiny_model_karton

fot. MichalR

Po wielu godzinach, dniach i tygodniach, model jest gotowy… do malowania. Uzbrojenie jest na miejscu, podobnie jak pozostałe szczegóły powierzchni. Są one dobrze widoczne nawet z pewnej odległości.

VickersMKI_model_karton_gasienica_kadlub

fot. MichalR

Ostatnim etapem jest malowanie. Jest to niezwykle ważna część całego procesu. Nadaje ostateczny kształt modelowi. Brak cierpliwości i nieumiejętnie dobrane farby i technika nakładania może popsuć wielomiesięczną pracę. Na wstępie w ruch wchodzi podkład emaliowy, którego zadaniem jest impregnacja. Później nakładane są farby akrylowe. To zabawa naprawdę dla wytrwałych, którzy wiedzą gdzie położyć odpowiedni barwnik.

model_vickersmkI_malowanie_kadlub_wieza

fot. MichalR

Efekt ostateczny to nagroda dla ciężkiej wielomiesięcznej pracy. Co można z takim modelem zrobić? Wystawić na konkursach i zgarniać nagrody oraz podziw braci modelarskiej. Prezentowany na zdjęciach model będzie eksponowany już od jutra na XIII Ogólnopolskim Konkursie Modeli Kartonowych w Przeciszowie. Założę się, że oglądanie eksponatu na żywo to zupełnie inna bajka, niż wpatrywanie się w zdjęcia, które są okraszone niezbyt fachowym tekstem. Nie oszukujmy się tym razem nie o tekstu tu chodzi, a o zdjęcia przedstawiające niesamowity proces powstawania czołgu z kartonu. Pojawienie się w Przeciszowie w najbliższy weekend to także szansa aby podpytać autora o szczegóły wykonania. Przy okazji pragnę podziękować autorowi tego niezwykłego modelu, że zgodził się na publikację zdjęć na blogu modelstory. To dzięki niemu i jego pracy ten wpis mógł powstać. Jeśli interesuje was historia tego modelu to zachęcam do obserwowania bloga, gdyż niebawem będę o nim pisać…

VickersMKI_przod_karton_czolg_model

fot. MichalR

Modelstory 19 września 2013 GŁÓWNA, MODELARSKIE, NIUSY