MEDIUM MARK C – SZERSZEŃ NAJLEPSZYM CZOŁGIEM IWŚ?

Lata 1916-1919 charakteryzują się dużym tempem rozwoju brytyjskich czołgów ciężkich. Nie można tego powiedzieć o średnich konstrukcjach. Anglicy skonstruowali i wyprodukowali w omawianym okresie jedynie cztery modele. Były to kolejno: Medium Mark A i B (oba omówiłem w poprzednich tekstach) oraz C i D. Dziś na „tapetę” wchodzi Mk C zwany „szerszeniem”.

GENEZA

Ideą przyświecającą budowę czołgu średniego na wyspach brytyjskich była chęć skonstruowania pojazdu, który mógłby współpracować z kawalerią. Tak powstał Medium Mark A „Whippet” osiągający prędkość 13 km/h. Niestety kooperacja pomiędzy wojskami pancernymi, a kawalerią nie układała się tak jak życzyli tego sobie Brytyjczycy. W rękach zdolnej i odważnej załogi, pojazd siał chaos i postrach na tyłach wojsk niemieckich, o czym przekonali się świadkowie wydarzeń 8 sierpnia 1918 roku. Piszę o tym szerzej tutaj. Anglicy (oprócz nielicznych specjalistów) nie wiedzieli jednak, w jaki sposób wykorzystać nowy rodzaj czołgów, co odbiło się na następnej konstrukcji.

medium_markC_przekroj

Mk C w przekroju. Przedział silnikowy z tyłu, bojowy z przodu, na górze nadbudówki wieżyczka obserwacyjna dowódcy. Podobne rozwiązanie stosowano już w 1917 roku w Renault FT. fot. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Medium Mark B, kształtem i prędkością przypominał czołgi ciężkie. Model mógł rozwijać zaledwie 10 km/h. Oznaczało to, że maszyny nie można było wykorzystywać w działaniach pościgowych. Wykluczone też był akcje polegające na oskrzydlaniu całych armii. Załoga narzekała na ciasnotę panującą wewnątrz i to właśnie ten mankament, był jedną z głównych przyczyn, dla której przerwano produkcję modelu. Inżynierowie wyciągnęli wnioski i szybko zaczęli przelewać je na papier.

Jeszcze w lipcu 1917 roku rozpoczęły się prace nad Medium Mark C, który został okrzyknięty jednym z najlepszych czołgów pierwszej wojny światowej. Zastanawiam się, czy już wówczas nie zastosowano świadomych działań marketingowych. Jak bowiem można mówić o czołgu, że był najlepszy, skoro nie wziął udziału, w żadnej bitwie? To pytanie pozostawiam pod rozwagę czytelników, a pochylę się nad nim w krótkiej konkluzji na koniec tego wpisu. Wróćmy zatem do konstrukcji.

medium_markC_historia_czolg

Szerszenie podczas ćwiczeń. Odejmij nadbudówkę, a otrzymasz Mk Tank, ale bez sponsonów. fot. www.aviarmor.net

ZAŁOGA I WARUNKI SŁUŻBY

Nowy projekt nadzorował Wiliam Tritton. Wraz z Walterem Gordonem Wilsonem tworzył duet, który opracował większość brytyjskich czołgów okresu pierwszej wojny światowej. W porównaniu z Mk B, Mk C był większy, przez co wewnątrz było znacznie więcej przestrzeni dla załogi. Rozkład pomieszczeń był podobny jak w poprzednim pojeździe. Z tyłu mieścił się silnik oraz reszta podzespołów układu napędowego. Z przodu znajdował się przedział bojowy, który należał do załogi.

Stanowiło ją czterech czołgistów: dowódca, kierowca, strzelec i mechanik. Dowódca skupiał się na dowodzeniu czołgiem i załogą. Pomagała mu w tym obracana kopuła, którą zamontowano z tyłu wieży. Kierowca skupiał się na prowadzeniu pojazdu. Jednoosobowe sterowanie stawało się powoli standardem w brytyjskich konstrukcjach. Czytelników, którzy śledzą blog od niedawna, może to dziwić, ale Anglicy, przez wiele miesięcy nie mogli doczekać się czołgu, który byłby kierowany przez jedną osobę. Tę przypadłość opisałem w tekstach dotyczących poprzednich modeli. Strzelec miał do dyspozycji cztery karabiny maszynowe, zamontowane w ścianach nadbudówki. Były to standardowe karabiny Hotchkiss kalibru 7,7 mm. Mechanik dbał o sprawność układu napędowego oraz pozostałych podzespołów.

historia_czolg_medium_markC

Był to jeden z ostatnich modeli, które miały gąsienice owinięte wokół kadłuba. fot. www.allempires.com

Zgłębiając historię poprzednich modeli z niedowierzaniem odkrywałem niezwykle ciężkie warunki, w jakich przyszło pełnić służbę czołgistom. Hałas, spaliny i 50 °C, było normą we wszystkich dotychczasowych konstrukcjach. Dopiero wybudowanie Mark VIII Tank, w którym oddzielono część bojową od silnikowej oraz wydajny system wentylacyjny zniwelował znacznie wspomniane niedogodności. Jak było w nowej konstrukcji?

Mk C został wyposażony w wentylację, która całkiem dobrze dawała sobie radę z zanieczyszczonym powietrzem. W celu zwiększenia wydajności, w egzemplarzach wybudowanych już po wojnie dodano wentylatory, które montowano z tyłu nadbudówki. Podobnie jak w Mk VIII oddzielono przedział bojowy od silnikowego, co w znacznym stopniu zmniejszyło hałas i wyeliminowało spaliny z części przeznaczonej dla załogi. Podwozie i konstrukcja kadłuba przypominała rozwiązania zastosowane w poprzednich modelach. Gąsienice były „owinięte” wokół kadłuba. Był to jednak jeden z ostatnich modeli wybudowanych według pomysłu, który zrodził się pod koniec 1915 roku.

UZBROJENIE I OGÓLNA CHARAKTERYSTYKA

„Szerszeń” rozmiarami przypominał czołgi ciężkie. Jak to się przekładało na warunki bojowe? Dłuższe pojazdy łatwiej mogły pokonywać okopy, które Niemcy systematycznie poszerzali. Większy pojazd stanowił jednak łatwiejszy cel dla artylerii. Wzrost masy wpływał z kolei negatywnie na manewrowość. Należy pamiętać że Mk C to 20 ton żelastwa napędzanych sześciocylindrowym silnikiem Ricardo o mocy 150 hp. Jak się zapewne domyślacie silnik ten nie wystarczał, co przejawiało się w niedoborach mocy i słabymi osiągami.

historia_medium_markC_hala

Na zapleczu…

Uzbrojenie nie odbiegało od rozwiązań stosowanych w Mk B. Nadbudówka posiadała pięć miejsc, w których można było instalować km-y, ale ostatecznie na wyposażeniu znajdowały się cztery karabiny. Do produkcji skierowano wyłącznie wersję „żeńską”. W planach była także wersja „męska”. Zmodyfikowany pojazd miał być uzbrojony w działo kalibru 57 mm. Dodatkowy karabin maszynowy, zainstalowany na nadbudówce miał służyć, jako osłona przeciwlotnicza. Już wówczas lotnictwo zaczęło stanowić swego rodzaju zagrożenie. Pancerz, który użyto do ochrony załogi, miał grubość 6-14 mm.

Prace nad projektem trwały nieco ponad rok. W sierpniu 1918 roku, nowy model ujrzał światło dzienne. Miesiąc później zamówiono 200 egzemplarzy, a w październiku 6000! Zawieszenie broni i postępujący proces pokojowy wstrzymał realizację tego ambitnego zamówienia. W lutym 1919 roku, gotowych było 36-48 maszyn, a niektóre źródła podają liczbę 50 egzemplarzy. Czołgi trafiły na stan korpusu pancernego, a 1923 roku przeszły w stan spoczynku.

Medium_MarkC_dane_techniczne

Najlepszy czołg pierwszej wojny światowej. Tak mówili o nim ludzie tamtej epoki. Jest to chyba jednak zbyt duże nadużycie. To prawda, czołg posiadał wiele innowacji, trzeba jednak pamiętać, że były one z powodzeniem stosowane już wcześniej w konstrukcjach francuskich. Przedziały, funkcjonowały już w pierwszym czołgu zbudowanym nad Sekwaną, Schneider CA. Inny francuski model, Renault FT był mały, a przez to ciężki do trafienia, obsługiwało go dwóch czołgistów (mniejsze koszty szkolenia), produkowany był w dużych ilościach (żaden z brytyjskich pojazdów tamtej epoki, nie zbliżył się nigdy pod względem ilości do stanu osiągniętego przez firmę Renault). Z kolei niemiecki LK I osiągał prędkość 18 km/h. Czy więc faktycznie Mk C był najlepszym czołgiem pierwszej wojny światowej?

_________________________________________________________________________________________________________________________

D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919, The Crowood Press Ltd, Marlborough 2001.
http://ww1artwork.jexiste.fr/

 

Modelstory 13 sierpnia 2013 BRYTYJSKIE, GŁÓWNA, NARODZINY