MATKA OJCEM WSZYSTKICH CZOŁGÓW

Little Willy, tak nazywał się angielski pojazd, który przeistoczył się w pierwszy seryjnie produkowany czołg. Zanim przeprowadzono z nim pierwsze testy, badano wiele innych koncepcji. Projektowane maszyny miały odpowiadać założeniom nakreślonym w liście Winstona Churchilla, skierowanym do premiera Wielkiej Brytanii.

W styczniu 1915 roku, Churchill pisał tak: (…)byłoby zatem rzeczą niezwykle dogodną uzbroić w krótkim czasie pewną liczbę traktorów parowych i zaopatrzyć je w zabezpieczone przed pociskami karabinowymi małe pomieszczenia, zdolne pomieścić ludzi i karabiny maszynowe. Używając tych pojazdów w nocy, można uniknąć całkowicie ognia artylerii. Zastosowanie gąsienicy pozwoliłoby na bardzo łatwe przekraczanie okopów, zaś maszyna ta dzięki swemu ciężarowi zniszczyłaby całą sieć drutów kolczastych.

KOMITET STATKÓW LĄDOWYCH

Ten, wydawałoby się prosty pomysł, został zaakceptowany przez premiera Wielkiej Brytanii i już w lutym powołano Komitet Statków Lądowych (KSL). Na pierwszym posiedzeniu, które odbyło się jeszcze w tym samym miesiącu zadecydowano o dwóch istotnych kwestiach. Po pierwsze, zawieszeniem nowej broni, miała być trakcja gąsienicowa lub system wielkich kół. Po drugie, maksymalną wagę pojazdu określono na 25 ton. Pomimo tych ustaleń, nie zamykano się na pomysły wykraczające poza przyjęte ramy.

Jeszcze przed zawiązaniem się komitetu, wytypowano pierwszy pojazd, który miał wziąć udział w testach. Był to produkowany w USA, traktor Holt’a o masie 8 ton i silniku o mocy 120 hp. Dość szybko zorganizowano pierwsze próby, którym towarzyszyła zła pogoda. Na przemokniętym gruncie testy wypadły źle.  Czynnikiem decydującym o odrzuceniu projektu było negatywne nastawienie brytyjskiej komisji. Obawiano się, że traktor nie będzie zbyt odporny na ogień artylerii przeciwnika. Zebrani oficjele byli przekonani, że zanim wehikuł zostanie przygotowany do działań bojowych, wojna już dawno się zakończy.

traktor_Holta

Traktor Holt’a był pierwszym pojazdem wytypowanym do brytyjskich testów terenowych. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Próbom przyglądali się także goście z Francji, którym traktor przypadł do gustu, co zaowocowało rozwinięciem francuskiego programu budowy opancerzonych pojazdów gąsienicowych.

BIG WHEEL

Pierwsze niepowodzenia nie zraziły członków KSL. Jednym z nich był Thomas Hetherington. Przedstawił on Churchillowi koncepcję maszyny poruszającej się na wielkich kołach, tzw. idea “Big Wheel”. Pojazd z wizji Hetherington’a mógł miażdżyć zasieki, niszczyć okopy oraz pokonywać mniejsze rzeki. Projekt wydawał się być realny, tym bardziej, że kilka tysięcy kilometrów na wschód, Mikołaj Lebiedenko opracowywał model, który miał poruszać się na dużych kołach nośnych. Jego Nietoperz spotkał się z entuzjazmem Cara Mikołaja II. Churchill nie wykazywał się takim samym optymizmem w stosunku do idei wielkiego koła. Ze spotkania z pomysłodawcą brytyjskiej wersji zapamiętał jedynie obraz maszyny napędzanej kołami o średnicy 12-tu metrów.

model_drewniany_wielkie_koło

Idea wielkiego koła miała szanse ujrzeć światło dzienne. Prowadzono nawet prace nad drewnianym modelem, ale ostatecznie zrezygnowano z tej koncepcji. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Pomysł został poddany analizie ekspertów wojskowych. Wprowadzili oni modyfikacje, dodając trzy wieże, każda wyposażona w 2 działa o kalibrze 100 mm. Pojazd miał mieć kształt bryły o wysokości 14 metrów i długości 30 m i 27 m szerokości. Ochronę zapewniał 100 mm pancerz. Nic dziwnego, że całość ważyła według wyliczeń 300 ton! Pomyślano też o napędzie, który stanowiły dwa silniki używane w łodziach podwodnych. Jednostki napędowe miały rozpędzać wehikuł do 8 km/h w dobrym terenie i 4 km/h w mniej przyjaznym obszarze. Idea nie została odrzucona od razu. Przez następne kilka miesięcy trwały prace nad drewnianym modelem. Makieta była w połowie gotowa, gdy w czerwcu KSL postanowił porzucić koncepcję.

NIEWYPAŁY

Kolejna koncepcja należała raczej do tych mniej przekonujących. Pułkownik Rookes Crompton, inny członek komitetu zaproponował zaopatrzyć odpowiednio zmodyfikowany traktor Foster’a Daimler’a w platformę zdolną przewozić nawet do 50-ciu żołnierzy. Długi na 11 metrów i szeroki na 3,5 m pancerny fort z założenia miał mieć słabą mobilność. Koncepcja działań bojowych realizowanych z pomocą tego pojazdu zaskakiwała oryginalnością. Grupa żołnierzy podczas ataku na wrogie okopy miała poruszać się przed platformą! Mieli oni oczyszczać i wyrównywać pas ziemi niczyjej tak, aby fort mógł jechać do przodu. Autor projektu podpowiadał, że najlepiej robić to nocą. Pomysł szybko odrzucono.

Foster_Daimler_Tractor

Traktor Foster’a-Daimler’a był innym przykładem wdrażania koncepcji wielkiego koła. Próby podpowiadały, że pokonywanie okopów z pomocą tej maszyny może być problematyczne. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Wraz z mijającymi tygodniami, pojawiały się inne koncepcje, lecz żadna z nich nie była zadowalająca. W marcu zaprezentowano coś, co wyglądało jak mały przemysłowy budynek na gąsienicach. W kolejnych miesiącach zaprezentowano jeszcze dwie wersje, które nie różniły się od siebie zbyt bardzo. Pojazd podjeżdżając do okopów wroga miał wyładowywać żołnierzy wprost na obrońców.

TRAKTORY ZDOBĘDĄ WIOSNĘ?

W międzyczasie kontynuowano próby z pojazdami wykorzystywanymi do holowania artylerii. Traktor Killen-Strait’a oraz maszynę Bullock’a poddano licznym testom. Pierwsza z konstrukcji cechowała się dobrymi właściwościami jezdnymi. Z uwagi na to, że proste pomysły są najczęściej skutecznymi rozwiązaniami, postanowiono bez większych zmian konstrukcyjnych, nałożyć na traktor pancerz wykorzystywany w opancerzonych samochodach. Podczas testów jezdnych traktor sprawdzał się dobrze, ale z niewiadomych powodów projektu nie rozwijano. Najprawdopodobniej mogły to spowodować problemy z pokonywaniem okopów. Nie wiadomo, czy próby zostały przeprowadzone. Zachowane zdjęcia z testów wersji bez pancerza (balansowanie ciałem kierowców, w celu podniesienia frontu pojazdu) mogą wskazywać, że opancerzona wersja pojazdu nie miała większych szans na pokonanie okopu.

pancerny_Killen_Strait_traktor

Traktor Killen-Strait to pierwszy udany pojazd gąsienicowy, który podczas testów wypadał całkiem dobrze. Wstępna wersja (bez pancerza) pokonywała okopy dzięki balansowaniu ciałem kierowcy. Wersja z opancerzeniem nie nadawała się do takich manewrów. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Traktor Bullocka, a w zasadzie dwa jego egzemplarze, wykorzystano podczas prób w czerwcu. Maszyny, a każda z silnikiem o mocy 75 hp, zostały połączone stalowymi linami ze sobą tyłem. Chciano w ten sposób uzyskać ruchome podwozie, które według pomysłodawców lepiej powinno radzić sobie w nierównym terenie. Niestety przewidywania inżynierów rozminęły się z rzeczywistością. Rotacja biegów przednich nie odpowiadała rotacji biegu wstecznego maszyny jadącej do tyłu. Podczas jazdy oba pojazdy nie mogły się ze sobą zgrać. Ideę zarzucono, ale traktory zostały wykorzystane do testów niszczenia zasieków. Ostatecznie zdemontowano gąsienice i załadowano je na statek. Miały być wykorzystane przy innym projekcie.

traktor_bullock

Złączone razem traktory Bullock’a fatalnie wypadały podczas testów. Próby pojedynczej maszyny z niszczeniem zasieków, wykazał potencjał zawieszenia maszyny. Gąsienice wykorzystano przy projektowaniu prototypu nazwanego Little Willy. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

PROWOKACJA W IMIĘ IDEI

W czerwcu „obudziło się” Ministerstwo Wojny, a w zasadzie sprowokowano je do działania. Departament parę lat przed wojną otrzymał dosyć ciekawe projekty. Jeden z nich był autorstwa kapitana Tom’a Tullocha, tego samego, który teraz wysłał do ministerstwa list. Autor wyrażał w nim głębokie zaniepokojenie brakiem w postępach nad rozwiązaniem kwestii wojny pozycyjnej. Zasugerował, co było nieprawdą, że Niemcy rozpoczęli już pracę nad pancernym miotaczem ognia. Z miejsca wydano odpowiednie decyzje. Brytyjski miotacz płomieni miał ważyć 35 ton, a system gąsienic Pedrail’a powinien zapewnić mu odpowiednią mobilność. Projekt został rozwinięty i w przeciągu dwóch miesięcy przygotowano do testów podwozie. Maszyna przeszła parę nieudanych prób, po czym koncepcja została porzucona.

Wygląda jak tramwaj, a w rzeczywistości miał być brytyjską odpowiedzią na niemiecki miotacz płomieni, którego nigdy nie budowano. Ten projekt powstał tylko dzięki prowokacji Tom’a Tulloch’a, który chciał zmusić brytyjskie ministerstwo wojny do działania. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

ROLNICZE MASZYNY WCHODZĄ DO AKCJI

Jak widać, Anglicy testowali wiele koncepcji, ale żadna nie przybliżała ich do celu. Czas naglił. Firma rolnicza, William Foster & Company z Lincoln, 22 lipca podpisała kontrakt na skonstruowanie prototypu statku lądowego. Inżynierowie otrzymali do dyspozycji zawieszenie, które swego czasu zdemontowano z traktorów Bullock’a i wysłano w nieznane miejsce.

Prace rozpoczęły się 11 sierpnia. Po sześciu dniach nastąpił przełom. Dyrektor firmy William Tritton wpadł na pomysł wózka o zawieszeniu kołowym, który mógłby być doczepiany z tyłu pojazdu. Ogon miał pomóc w manewrowaniu modelem oraz w przypadku trudności z przeszkodami zwłaszcza okopami. Był to pierwszy element układanki. Tego samego dnia Walter Wilson, inżynier, przedstawił Trittonowi swoją wizję statku lądowego, w którym gąsienice przechodziłyby dookoła kadłuba pojazdu. Ten z kolei przedstawił tę wizję kolejnemu członkowi KSL, Tennyson’owi D’Eyncourt’owi, który uznał projekt za najbardziej obiecujący z dotychczas przedstawionych pomysłów. Maszyna z wizji miała kształt nieregularnego romboidu z zaokrąglonymi rogami.

Little_Willy_prototyp_pierwszego_czolgu

Rolnicza firma Wiliam Foster & Company rozpoczęła budowę pojazdu bazując na gąsienicach i zawieszeniu pochodzących z traktorów Bullock’a. Pierwszy egzemplarz posiadał wieżę, która służyła dociążeniu prototypu. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

W tym samym czasie trwały dalsze prace nad projektem rozpoczętym z początkiem sierpnia. Numer 1, Maszyna z Lincoln lub Little Willy, jak nazywano prototyp, 9 września był gotowy do prób. Dokładnie w rok od momentu rozpoczęcia się wojny pozycyjnej. Konstrukcja uzależniona była od dostępnych na początku fazy projektowania gąsienic. Pojazd kształtem przypominał skrzynię. Zamontowana na górze wieża nie obracała się. Na tym etapie jej obecność podyktowana była koniecznością dociążenia prototypu. W środku znajdował się silnik Daimler’a, skrzynia biegów, chłodnica dyferencjał oraz system sterowania. Problemy sprawiała trakcja gąsienicowa. Mniej więcej w tym kształcie model został poddany testom. Próby nie były pomyślne. Gąsienice podczas pokonywania okopów spadały z rolek.

PIERWSZE SUKCESY

Prace nad poprawieniem gąsienic trwały do 22 września. Wtedy rozwiązano problem spadania gąsienic. Ich dopieszczenie trwało jeszcze jakiś czas. Zawieszenie nie przewidywało amortyzacji pojazdu. Co to oznaczało dla załogi? Każdy kamień, czy nierówność, podczas jazdy, wywoływały drgania przenoszone na członków załogi. Pomimo tych niedogodności zaproponowany typ trakcji gąsienicowej był kluczem do sukcesu. Żaden z innych wcześniejszych pomysłów nie zakładał podobnego rozwiązania. Dzięki nowej gąsienicy można było zbliżyć się do koncepcji Trittona, tj. romboidalnego pojazdu, którego kadłub otoczony był trakcją gąsienicową. Opracowana gąsienica miała dwie zasadnicze zalety: była mocniejsza i dawała wolną rękę konstruktorom w projektowaniu i poprawianiu opancerzonych pojazdów gąsienicowych. Czas było wybudować właściwy model i poddać go testom.

little_willy_prototyp_MK_I_tank

Little Willy bo tak nazywał się projektowany pojazd dobrze zachowywał się podczas testów. Jedynie gąsienice były źródłem problemów, które wyeliminowano dzięki modyfikacjom. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Na spotkaniu KSL, które odbyło się 29 września 1915 roku, określono, że nowy pojazd powinien mieć pancerz grubości, co najmniej 10 mm, prędkość 7 km/h na godzinę, a załogę stanowić miało 8 osób. Z projektu usunięto wieżę, która pierwotnie miała być wyposażona w dwa działka Maxima o kalibrze 40 mm oraz sześć karabinów Madsen’a. Nowy prototyp radził sobie znacznie lepiej podczas prób, niż Little Willy. Drewniany model zawierał sponsony na burtach. W każdej barbecie znajdowało się jedno morskie działo kalibru 57 mm.

CZOŁG

Na jesieni ustalono nazwę dla nowego rodzaju broni. Przez wszystkie miesiące i lata poprzedzające powstanie czołgu, mówiło się o lądowych pancernikach, krążownikach, niszczycielach gniazd karabinów maszynowych. W pewnym momencie członkowie KSL wpadli na pomysł, aby nowy rodzaj broni, nazwać po prostu „Woziwoda”, (z ang. Water Carrier). Zainspirowano się podobieństwem prototypu do zbiornika na wodę. Nazwa jednak „zgrzytała”, więc zaproponowano „Zbiornik z zaopatrzeniem” (z ang. Tank Supply). Ostatecznie nazwę skrócono do „Zbiornik” (z ang. Tank).

matka_stonoga_big_willy_mk_I_tank

Już podczas prac nad Little Willy’m w głowach konstruktorów narodziła się, koncepcja pojazdu, który widać na tym zdjęciu. W lutym 1916 roku Matka była gotowa do testów, które miały zadecydować czy pojazd ten będzie pierwszym seryjnie produkowanym czołgiem. D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919.

Wybudowany wg koncepcji Trittona pojazd został ochrzczony “Matka”. Był to, jak się potem okazało, czołg rodzaju męskiego (o różnicy między męskim, a żeńskim będzie w następnym wpisie), który odbył pierwsze kontrolne testy 3 grudnia 1915 roku. Podczas prób zanotowano problemy z oddaniem strzału z jednego z zamontowanych dział. Pocisk nie wystrzelił. Strzał padł dopiero kilka minut później. Lufę wcześniej skierowano w kierunku katedry w Lincoln. Zabytkowi oraz inżynierom, nic się nie stało.

Oficjalne testy przeprowadzono drugiego lutego. W obecności najważniejszych gości, zainteresowanych tematem rozwoju czołgów, maszyna pokonała kilka okopów. Oficjalny test sprawdzał wspinanie się na bariery o wysokości ponad metra, jazdę przez szerokie na 1,5 metra rowy, przejazdy przez dwa leje po pociskach (o wymiarach 3,5 metra na 1,8 metra), przeprawę przez strumienie, zasieki. Na specjalne życzenie Lord’a Kitchenera (przeciwnika nowej broni), pojazd musiał zmierzyć się także z rowem o szerokości 2,74 metra. Próby zakończyły się kompletnym sukcesem. Sześć dni później Matkę ujrzał król brytyjski Jerzy V, który był usatysfakcjonowany z testów. Pojazd został zaakceptowany i skierowano go do masowej produkcji pod nazwą czołg. Początkowo zamówiono 40 egzemplarzy. Pierwotne zamówienie z czasem zwiększono do 150 sztuk.

_____________________________________________________________________________________________________________________

J.F.C Fuller, Tanks in the great war 1914-1918, E.P. Dutton and Company, New York 1920.
A.G.Stern, Tanks 1914-1918, The Log-Book Of A Pioneer, Hodder and Stoughton, London, New York, Toronto 1919.
J. Solarz, Czołgi brytyjskie 1914-1918, Kraków-Warszawa 1996.
D. Fletcher, The British Tanks 1915-1919, The Crowood Press Ltd, Marlborough 2001.
D. Fletcher, British Mark I Tank 1916, Osprey Publishing Ltd, Wellingborough 2004.

Modelstory 5 lutego 2013 GŁÓWNA, NARODZINY