M3 – GRANT CZY LEE?

Dwudziestolecie międzywojenne na ziemi położonej między Pacyfikiem i Atlantykiem, nie licząc “wielkiej depresji” oraz czasów prohibicji a przez to rosnącej w siłę mafii, można określić czasem sielanki. Wspomniane oceany i polityka izolacjonizmu skutecznie chroniły USA przed pogrążającym się w chaosie światem. Wreszcie przyszedł 1940 rok, kiedy to jankesi obudzili się z przysłowiową ręką w nocniku.

Nie wszyscy bo tylko wojskowi, całe społeczeństwo będzie miało swój “a date which will live in infamy” dopiero pod konie 1941 roku. Cóż więc tak wpłynęło na wojskowych US Army? W roku agresji niemieckiej na Polskę, Amerykanie wprowadzili do użytku czołg średni M2, który nie spełniał norm światowych. Amerykańscy analitycy wojskowi nie przejęli się za bardzo szybkim zwycięstwem III Rzeszy w kampanii wrześniowej. W zasadzie to Polska nie była demokracją i czym się tu przejmować (optyka myślenia mądralińskich z Waszyngtonu). Ponadto zawsze można było zwalić szybkość zwycięstwa na zacofanie polskiej armii. W 1940 roku Ci sami analitycy przeżyli szok z uwagi na klęskę armii francuskiej. Szok zwiększał fakt, że Francuzi dysponowali wówczas największą armią spośród krajów demokratycznych. To wówczas postanowiono przyjrzeć się bliżej niemieckim czołgom Pzkpfw III i IV.

Efekt nie była zadowalający. Amerykanie na wypadek wojny nie to że nie mieli czołgów, oni nie mieli nawet konstrukcji, którą można było w szybkim tempie budować w niezliczonych w USA fabrykach samochodowych. Dość szybko zlecono zaprojektowanie czołgu średniego, który uzbrojony byłby w działo kalibru 75 mm. Wiadomo było, że zanim M4 zostanie zaprojektowany minie sporo czasu, dlatego też zdecydowano się rozpocząć produkcję czołu przejściowego. Tak właśnie powstał M3 Grant albo może Lee. No właśnie jak to w końcu z tym nazewnictwem jest. Obydwie nazwy są poprawne. Lee to M3 wyposażony w dodatkową wieżyczkę dowódcy, natomiast Grant takowej nie posiadał.

M3-grant-bez-wiezyczki-dowodcy-nowy

M3 Grant

M3 to tak naprawdę rozwojowa wersja M2. Jeśli spojrzeć na zdjęcia obu pojazdów to od razu widać to samo, jeśli nie podobne podwozie oraz dość duży jak na czołg kadłub. Wojskowi naciskali aby nowy czołg posiadał armatę kalibru 75 mm. Niestety na przełomie 1940/41 roku w USA nie było wieży czołgowej, która byłaby w stanie pomieścić tak duże działo. Dlatego też armatę kalibru 75 mm zamontowano w sponsonie w kadłubie. To działo przeznaczone było głównie do niszczenia wrogich umocnień. Do walki z wrogimi czołgami przeznaczona była armata przeciwpancerna kalibru 37 mm zamontowana w wieży. Czołg obsługiwany był przez sześciu załogantów. Łącznie w latach 41/42 wyprodukowano ponad 6.000 egzemplarzy Granta i Lee we wszystkich wersjach.

M3 po raz pierwszy wziął udział w walkach z Japończykami na Filipanach. Konkretny chrzest bojowy to Afryka Północna gdzie w barwach królewskiego korpusu pancernego mierzył się z niemieckimi panzerami chociażby pod Gazalą. Później była też Sycylia, ale także Front Wschodni. Rosjanie w ramach Lend Lease otrzymali ponad 1000 sztuk tego czołgu. W późniejszych latach na próżno szukać M3 w Europie, a w szczególności na froncie zachodnim. Czołg ten był natomiast wykorzystywany w walkach na pacyfiku, gdzie królowała dżungla, a słabe siły pancerne Japonii nie były w stanie przeciwstawić się nawet takim czołgiem jak M3. Każdy modelarz mierzący się z tym modelem musi zwrócić uwagę na jego niecodzienny kształt i uzbrojenie, które nawiązywało raczej do wielkiej wojny. Chodzi oczywiście o sponsony, które Brytyjczycy używali w czołgach z IWŚ.

M3 Grantzobacz szczegoly

Modelstory 15 czerwca 2014 GŁÓWNA, MODELARSKIE