KAWALERIA VS CZOŁGI

Rozczaruję tych, którzy sądzą, że w tym tekście będę rozprawiać się bądź upowszechniać mit o szarżach polskiej kawalerii na czołgi. Będzie on o starciu koni z maszynami, ale w nieco innym wymiarze.

Po zakończeniu pierwszej wojny światowej nastał czas rozbrojeń. Pokonane Niemcy nie mogły produkować okrętów wojennych, samolotów, a także czołgów. Traktat Wersalski dawał złudne poczucie bezpieczeństwa państwom zachodu. Alianci wychodząc z błędnych założeń przestali rozwijać broń pancerną. Trzeci gracz, Rosja Sowiecka, pogrążała się w wojnie domowej, pustoszącej kraj przez kolejne lata.

DEFENSYWNY PARYŻ

Umęczone czteroletnim konfliktem społeczeństwa radowały się końcem wielkiej wojny. Mało, kto chciał słyszeć o zbrojeniach i rozwijaniu nowych koncepcji wojennych. Nie był to dobry prognostyk dla młodych rodzajów broni tzn. lotnictwa oraz wojsk pancernych. We Francji kontynuowano projekt FCM 2C i był to w zasadzie jedyny czołg, który budowano nad Sekwaną po zakończeniu pierwszej wojny. Do końca lat 20-tych w armii francuskiej służyć będzie jeszcze jeden pojazd. Znakomity podczas I wojny światowej Renault FT. W latach 20-tych był już starzejąca się konstrukcją, dlatego podjęto próbę jego modernizacji. „Nowy” model oznaczony M26/27 otrzymał lepszy silnik oraz grubszy pancerz.

W drugiej połowie lat 20-tych we Francji toczyło się starcie dwóch teorii prowadzenia wojny. Statycznej z manewrową. Pierwsza zakładała, że podstawową jednostką armii jest piechota wspierana przez czołgi. Jedynymi szybkimi oddziałami miały być jednostki kawalerii, które grupowano w tzw. dywizje lekkie. W drugiej koncepcji pierwsze skrzypce miały grać jednostki zmechanizowane. Podczas manewrów pod Reims w 1925 roku dywizja zmechanizowana znacznie lepiej radziła sobie z oddziałami kawalerii. W dywizji lekkiej notowano wiele problemów z synchronizacją działań jednostek konnych ze zmotoryzowanymi. Manewry dały argumenty zwolennikom wojny manewrowej i wszystko wskazywało na to, że wojska pancerne nad Sekwaną czeka pomyślny rozwój. Co się, więc stało? Do akcji weszli politycy.

gross-traktor-czolg-historia

W latach 20-tych dla zachowania pozorów Niemcy nazywali swoje czołgi traktorami. Na zdjęciu jeden z nich Grosstraktor.

Francuski parlament uchwalił projekt budowy Linii Maginota, która miała zagwarantować bezpieczeństwo pacyfistycznie nastrojonemu społeczeństwu. Przeciętny Pierre wraz z małżonką i dziećmi byli zadowoleni. Wydawałoby się, że była to słuszna decyzja, w końcu szła z duchem woli większości. Tylko czy masy muszą mieć zawsze racje? Trzeba było czekać 11 lat zanim poznano efekty tamtej decyzji. Paradoksalnie wraz z budową umocnień ruszył program rozbudowy francuskich sił pancernych. Skonstruowano wiele pojazdów m.in. Char B, Somua S-35, Hotchkiss H-35, FCM 36 i wiele innych. Co z tego, kiedy przyjęto błędną koncepcję zastosowania broni pancernej.

“TRAKTORY” ZAMIAST CZOŁGÓW

Doskonale tę sztukę opanują natomiast Niemcy, które weszły w okres powojenny pokonane i z zakazem tworzenia własnych wojsk pancernych. W przeciwieństwie do Francji, Niemcy nie posiadali pojazdów, ale mieli wielu młodych oficerów, którzy pilnie studiowali brytyjskie opracowania dotyczące taktyki. Należeli do nich Oswald Lutz, Ernst Volckheim,Fritz Heigl, Ludwig Ritter von Eimannsberger i wreszcie sam Heinz Guderian.  Jak rozwiązano problem ćwiczeń? Tajną współpracą z pancerniakami ze Związku Radzieckiego. W dalekich stepach Rosji Sowieckiej obie strony mogły wymienić się swoimi spostrzeżeniami, teoriami i koncepcjami. Ironią historii jest fakt, że kilkanaście lat później Rosjanie i Niemcy spotkają się na prawdziwym polu bitwy.

leichttraktor-czolg-model

Lekki traktor był pojazdem rozwijanym od drugiej połowy lat 20-tych. Z uwagi na wiele wad, czołg nigdy nie wszedł do produkcji masowej.

Jesteśmy jednak jeszcze przed II wojną światową. W połowie lat 30-tych Niemcy zbroili się już nie bacząc na ograniczenia Traktatu Wersalskiego. Zorganizowali pierwsze nowoczesne dywizje pancerne. Liczne manewry oraz wojna domowa w Hiszpanii potwierdzały zasadność skuteczności odważnych i szybkich manewrów realizowanych za pomocą wojsk zmechanizowanych. Prawdziwy sprawdzian miał przyjść wraz z wybuchem II wojny światowej. W parze z rozwojem taktyki, szedł też w III Rzeszy rozwój broni pancernej. Niemcy pracowali nad kilkoma konstrukcjami. Na uwagę zasługują projekty Grosstraktora oraz Leichtetraktora, które pochodzą z lat 20-tych. W latach 30-tych do głosu dojdą już konstrukcje znane nam pod nazwą Panzerkampfwagen. Do wybuchu II wojny światowej, III Rzesza skonstruuje cztery modele tych pojazdów. Na długie lata zapiszą się na kartach historii. Największe od czasów Napoleona podboje w Europie, sprawią, że pojazdy te będą okryte niemalże mityczną aurą. Wiele osób nadal sądzi, że były to najlepsze pojazdy w swojej klasie. Nic bardziej mylnego.

W OCZEKIWANIU NA INDUSTRIALIZACJĘ

Związek Radziecki do połowy lat 20-tych pogrążony był w wojnie domowej, więc o produkcji masowej czołgów nie mogło być mowy. W przeciwieństwie do Niemiec, ZSRR nie był ograniczony traktatami, a w „statucie” swego istnienia miał wpisaną „światową rewolucję”. Sowieccy decydenci zdawali sobie sprawę, że wojska pancerne to przyszłość i klucz do realizacji polityki “wyzwalania” proletariatu spod władzy kapitalistów. Pierwsze rodzime projekty zaczęły powstawać w latach dwudziestych. Pierwsze masowo produkowane konstrukcje wyjada z fabryk w latach 30-tych, po zakończeniu procesu industrializacji. W Rosji istniał już przemysł, ale brak było porządnych konstrukcji. Sowieccy decydenci sprytnie wyszli z założenia, że należy kopiować rozwiązania państw, które przodowały w przemyśle pancernym. Zakupiono wiec angielskie pojazdy oraz rewolucyjne zawieszenie typu Christie.

Tank-Grotte-czolg-historia

Tank Grotte to dość ciekawa konstrukcja rozwijana na przełomie lat 20-tych i 30-tych. Głównym uzbrojeniem była armata kalibru 76 mm. W tamtym czasie mało, który pojazd posiadał takie uzbrojenie.

Powstały najróżniejsze konstrukcje T-28, T-35, T-26, T-37, seria BT to tylko niektóre z nich. Wspomniana już wcześniej industrializacja kraju rozbudowała przemysł przygotowany wyłącznie pod produkcję na potrzeby armii. Nic, więc dziwnego, że w latach 30-tych w ZSRR wyprodukowano kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy! Prawdziwą niespodziankę Rosjanie trzymali jednak dopiero na początek lat 40-tych. Jej realizacja mogła być możliwa jedynie dzięki jankesom.

POZORNY SŁABEUSZ

Za oceanem sprawa wyglądała odmiennie. Stany Zjednoczone w wyniku pierwszej wojny światowej stały się potęgą gospodarczą dorównującą swym potencjałem przemysłowym całej Europie. Jednakże potencjał ten pod względem rozwoju broni pancernej przez całe dwudziestolecie międzywojenne pozostawał niewykorzystany. Już w 1920 roku zlikwidowano korpus czołgów pozostawiając jedynie kompanie czołgów. W ciągu dwóch dziesięcioleci przechodziły one kilka reorganizacji. Chociaż było kilka ciekawych koncepcji pancernych pojazdów m.in. cała seria zaprojektowana przez Christiego, nie było woli i chęci kręgów decyzyjnych do budowy nowoczesnych wojsk pancernych. Aby zobrazować dobrze tę sytuację warto wspomnieć fakt, że w 1940 roku siły pancerne USA liczyły jedynie 490 czołgów, a więc mniej niż II RP niecały rok wcześniej!

christie-tank-modelstory

Średni czołg T.3 był bardzo podobny do radzieckich czołgów serii BT. Nie był on jednak kopią lecz pierwowzorem sowieckiej konstrukcji.

Walter Christie poirytowany faktem, że armia nie jest zainteresowana jego rewolucyjnym zawieszeniem, postanowił pomysł odsprzedać sowietom. Właśnie to zawieszenie będzie jedną z wielu przewag radzieckiego T-34 nad niemieckimi Pancerami w latach 1941-43. Oprócz pojazdów Christie’go w USA wyprodukowano czołgi CTLS-4TAC i CTLS-4TAY, a także pierwsze egzemplarze LVT-1, które w późniejszym czasie zaczęto wykorzystywać, jako pojazdy pływające. W połowie lat 30 – tych rozpoczęto prace nad konstrukcją T2, która wyewoluowała do T2E1 i E2, a te z kolei zostały zmodyfikowane do M2A1 i M2A2. Idea wojsk pancernych ścierała się podobnie jak w pozostałych krajach z ideą silnej kawalerii. Dopiero w 1938 roku generał John Herr, szef kawalerii, stwierdził, że wszystkie konne jednostki muszą zostać jak najszybciej zmechanizowane.

Silnym ośrodkiem rozwoju broni pancernej w Stanach Zjednoczonych był Fort Knox. To właśnie tam w 1934 roku przeniesiono i zmechanizowano 13 Pułk Kawalerii, który następnie przekształcono w 7 Zmechanizowaną Brygadę Kawalerii. Niebawem dowództwo nad jednostką objął pułkownik Adn R. Chaffe, zwany za oceanem „ojcem sił pancernych”. Rozpoczął się proces przekształcania 7 zmechanizowanej w dywizję pancerną.

czolg-PavesiP4-model-historia

Włosi w połowie lat 20-tych, nadal tkwili w okopach wielkiej wojny. Pavesi P4 z 1924 roku był jedynie pojazdem eksperymentalnym.

POŁUDNIOWY TEMPERAMENT

Chociaż Włochy wyszły z I wojny światowej, jako jedno ze zwycięskich państw, aspiracje sfer rządzących oraz społeczeństwa nie zostały zaspokojone zdobyczami wojennymi. Bieda i rozczarowanie pomogły dojść do władzy Mussoliniemu, który nie zamierzał prowadzić pokojowej polityki. Do tego potrzebował nowoczesnego wojska, a w tamtym czasie synonimem nowoczesności i potęgi obok samolotu był czołg. Podczas wojny udało się Włochom wyprodukować kilka egzemplarzy Fiata 2000. W drodze był Fiat 3000, który był łudząco podobny do Renault FT. Maszyna z Turynu była jedynym w latach 1921-1929 seryjnie produkowanym czołgiem w państwie Mussoliniego. Co prawda Włosi eksperymentowali z oryginalnymi pojazdami kołowymi Pavesi, ale były to tylko eksperymentalne modele.

W latach 30-tych południowcy zaczęli produkować tankietki CV3/33, które wykorzystano zarówno w wojnie w Etiopii oraz w Hiszpanii. O ile z Etiopczykami pojazdy włoskie radziły sobie całkiem dobrze, jak mogło być inaczej w starciu człowiek vs czołg?, o tyle podczas wojny domowej w Hiszpanii, pojazdy te spotkały się z radzieckimi T-26 i BT-5. Wynik tego starcia był fatalny dla włoskich pancerniaków. Negatywne doświadczenia wymusiły rozpoczęcie prac nad większymi i bardziej opancerzonymi pojazdami, niż dotychczasowe tankietki. Tak powstał czołg, który po kilku modyfikacjach otrzymał oznaczenie M11/39. Był już jednak koniec lat 30-tych i doświadczenia wojny z Hiszpanii odchodziły do lamusa.

vickers-medium-markI

Anglicy w latach międzywojennych postawili na konstruowanie czołgów lekkich i średnich. Na zdjęciu Medium Mark I.

BRYTYJSKI EKSPORT

Wielka Brytania wyszła z wojny, jako pancerna potęga. To na wyspach powstało najwięcej modeli, to w Anglii powstawały nowatorskie koncepcje użycia sił pancernych. Wielka Brytania podobnie jak inne kraje nie uniknęła cięć powojennych. Szybko postanowiono zezłomować dotychczasowe czołgi zostawiając tylko najnowocześniejsze modele. Swoje trzy grosze wtrącili również politycy, którzy uważali, że wojska pancerne nie są potrzebne podczas pokoju i należy je rozwiązać tym bardziej, że sytuacja ekonomiczna była zła. Do tego dochodził ostry spór dwóch idei użycia wojsk pancernych. Był on zresztą podobny do tego, który występował wówczas w każdej liczącej się armii. Pierwsza zakładała użycie czołgów jako pojazdów wspierających dywizje piechoty. Druga zakładała tworzenie niezależnych armii mechanicznych wyposażonych w czołgi. Doszło do sytuacji, w której przeznaczenie korpusu czołgów zmieniano odgórną decyzją każdego dnia.

W połowie lat 20-tych, zorganizowano w Wielkiej Brytanii manewry, które wykazały, że w przyszłym konflikcie przewagę będzie zyskiwać strona posiadająca jednostki szybkie. Ważnym wnioskiem było spostrzeżenie, że posiadanie takich jednostek umożliwia niwelowanie przewagi liczebnej przeciwnika. Produkcja w latach międzywojennych charakteryzowała się rezygnacją z budowy czołgów ciężkich na rzecz średnich i lekkich pojazdów. W zasadzie jednym ciężkim modelem był Vickers Independent. Bardzo popularne również w wielu krajach stały się tankietki. Na wyspach wybudowano również Medium Mk I i Medium Mk II, a Vickers E stał się sukcesem eksportowym. W zmodyfikowanej postaci był produkowany przez ZSRR (T-26), Polskę (7TP). Nie zmienia to jednak faktu, że w 1936 roku armia brytyjska dysponowała tylko 375 czołgami! Dopiero w 1937 roku powstał pierwszy z serii czołgów „krążowniczych” A9.

model-pzinz160-modelstory

W latach 30-tych w Polsce opracowano kilka ciekawych konstrukcji pancernych. Wiele projektów skończyło żywot na etapie projektowania. Prace nad większością przerwał wybuch II wojny światowej.

PANCERNA “POTĘGA”

Lata 1919-1939 charakteryzują się także przystąpieniem do wyścigu pancernego kilku nowych krajów w tym Polski. II RP już w 1919 roku otrzymała pokaźny transport Renault FT. Zostały one wykorzystane w wojnie z bolszewikami. Polska posiadała wówczas 120 czołgów, dzięki czemu wyrosła na potęgę pancerną w tej części Europy. W latach dwudziestych podjęto próby modernizacji pojazdu, ale bez większych rezultatów. Na przełomie lat-20-tych i 30-tych rozpoczęto realizować politykę budowania własnych maszyn w oparciu o brytyjskie konstrukcje. Tak było z tankietkami i czołgami lekkimi 7TP oraz 4TP. Pod koniec lat 30-tych opracowywano kilka modeli. Były to 10TP, 14TP, 25TP, których założenia dorównywały najlepszym ówczesnym czołgom świata. Wybuch wojny pokrzyżował plany budowy wymienionych wyżej pojazdów.

Równie, a może nawet lepszym dorobkiem może pochwalić się nasz południowy sąsiad, ówczesna Czechosłowacja. W kraju tym stworzono pojazd wykorzystywany podczas II wojny światowej przez III Rzeszę. Mowa oczywiście o LZ 38, który Niemcy można powiedzieć dostali w prezencie. W momencie aneksji Czechosłowacji, co nastąpiło ostatecznie w marcu 1939 roku pojazd był gotowy do masowej produkcji, którą Niemcy niezwłocznie uruchomili. Czołg ten w latach 1939-1941 stanowił pokaźną siłę w Panzerwaffe. Wystarczy wspomnieć, że w operacji Barbarossa wzięło udział około 800 czołgów tego typu!

W okresie międzywojennym na scenę wkroczy również Japonia, która stworzyła kilka projektów czołgów. Nie radziły one sobie z przeciwnikiem podczas II wojny światowej. Mankamentem był przede wszystkim pancerz oraz brak koncepcji wykorzystania tych pojazdów na azjatyckim teatrze działań. Wszędzie tylko woda, wysepki, dżungla no i góry. Nic dziwnego, że kraj “kwitnącej wiśni” postawił na marynarkę oraz lotnictwo. Warto też wspomnieć o Węgrach, którym udało się wyprodukować własny model V4. Właśnie o tym, a także innych pojazdach będę snuć opowieść w następnych tygodniach. Macie jakieś uwagi, spostrzeżenia? Ślijcie je w komentarzach, mediach społecznościowych, na e-maila kontakt@modelstory.stronazen.pl.

 

Modelstory 16 października 2013 GŁÓWNA, NIUSY