GROSSTRAKTOR, CZYLI NIEMIECKA ODPOWIEDŹ NA TRAKTAT WERSALSKI

Jedynym krajem, który podczas wielkiej wojny podjął się produkcji czołgów, a który nie mógł po wojnie jej kontynuować były Niemcy. W myśl postanowień traktatu wersalskiego republika weimarska nie mogła posiadać licznej floty wojennej, samolotów oraz czołgów. Już w latach 20-tych rozpoczął się powolny, proces łamania postanowień wspomnianego dokumentu. Niebawem pojawiły się pierwsze czołgi, o przepraszam, traktory.

 

Wraz z końcem wojny w halach montażowych znajdowało się kilka typów czołgów, które wkrótce miały zasilić szeregi armii cesarskiej. Najliczniej prezentowała się produkcja czołgu lekkiego LK II. W produkcji były także monstrualne K-Wagen, czy też inne prototypy. Zawieszenie broni, które umożliwiało wojskom alianckim okupacje terenu II Rzeszy, pozwoliło komisjom rozbrojeniowym wstrzymanie wszelkiej produkcji. Nieukończone, a także gotowe do użytku egzemplarze postanowiono zniszczyć. Pracę utraciło kilkudziesięciu inżynierów wraz z Josephem Vollmerem na czele, który musiał szukać wsparcia za granicą. Znalazł je w Szwecji, a później w Czechosłowacji.

czolg-grosstraktor-zaloga

“Wielki traktor” w tle, a na pierwszym planie niemieccy chłopi ubrani w tradycyjny chłopski strój. To co z wieży wystaje to wcale nie armata 75 mm KwK L24, a rozpylacz na środki owadobójcze. fot. www.ww2incolor.com

Wróćmy jednak do pierwszych lat powojennych. Rerpublika Weimarska dość szybko zaczęła odchodzić od postanowień traktatu wersalskiego. Jednym z pierwszych jego przejawów była sprzedaż LK II do Szwecji, a także Węgier. Oczywiście oficjalnie sprzedawano maszyny rolnicze „traktory gąsienicowe”. Chociaż czołgów nie wolno było budować, zdaje się, że nikt nie zabronił czytać opracowań dotyczących nowoczesnego wykorzystania tej broni. Już od początku lat 20-tych młody oficer Reichswehry, Heinz Guderian pod okiem Inspektora Wojsk Transportu Motorowego, Ericha Von Tschischwitz zaczął studiować prace J.F.C Fullera, B.H Liddela Harta oraz Ch. De Gaulle’a. Interesowały go wojska zmotoryzowane, a zwłaszcza czołgi. To on przetłumaczył wszystkie wspomniane prace na język niemiecki, popularyzując teorię broni pancernej wśród młodych oficerów. Wszystkie swoje przemyślenia zebrał w pracy zatytułowanej „Achtung Panzer” za którą kupił sobie samochód.

 

Jak widać rozwój myśli szedł do przodu, co natomiast z konstrukcjami? Niemcy nie przejmowali się zbytnio ograniczeniami słusznie zakładając że uda im się przechytrzyć komisje sojusznicze. Już w połowie lat 20-tych podjęto decyzję o budowie pierwszych czołgów. W 1925 roku, zakłady przemysłu ciężkiego Rheinmetall – Borsig, Daimler-Benz i Krupp przyjęły zamówienie na zaprojektowanie pojazdów o nazwie “Armeewagen 20”, czyli samochodu wojskowego. Niemcy mogli posiadać samochody wojskowe, dlatego też tak brzmiała oficjalna nazwa zamówienia. Każdy z zakładów miał przygotować własny prototyp. Specyfikacja zamówienia, którą wystosował Heereswaffenamt przewidywała wybudowanie pojazdów o długości do 6,0 m , szerokich na 2,4 m i uzbrojonych w działo 75 mm montowane w obrotowej wieży. Masę pojazdu przewidziano na 15 ton, co przy tych wymiarach ograniczało grubość pancerza do 14 mm. Prototypy miały powstawać jako pojazdy użytkowe. Dość szybko przystąpiono do realizacji zamówienia. Tak właśnie powstawał pierwszy niemiecki powojenny czołg.

 

Grosstraktor-czolg-model-niemiecki

Grosstraktor II z zakładów Rheinmetall. Jak widać na załącznonym zdjęciu traktor, charakteryzował się solidną konstrukcją wzmocnioną płytami pancernymi. To na wypadek ataku wściekłych krów. Trzeba docenić dalekowzroczność niemieckich inżynierów, którzy już w latach 20-tych ubiegłego wieku przewidzieli tę groźną chorobę. fot. www.people.inf.elte.hu

 

Prace konstrukcyjne przy Grosstraktor I, II i III rozpoczęły się jeszcze w 1925 roku. Problem w tym, że im bliżej było ich końca, tym bardziej pojazd przypominał czołg. Oficjalna nazwa Armeewagen 20 nie wystarczała. W celu uniknięcia zdemaskowania całego przedsięwzięcia Niemcy musieli uciec się do fortelu, podobnego zresztą do tego jaki zastosowali Brytyjczycy w 1916 roku. Wówczas powstający Mark I Tank, nazwano oficjalnie zbiornik (ang. Tank). Było to udane posunięcie, nic więc dziwnego, że Niemcy zdecydowali się konstruowany pojazd nazwać oficjalnie Grosstraktor. Czyli duży traktor. Jeśli spojrzymy na zdjęcia to gąsienicowy pojazd jaki w ostateczności opuścił mury fabryki, miał niewiele wspólnego z traktorami. Ważne jednak jak był określany, gdyż do dokumentów można było dołączyć dowolną dokumentację fotograficzną. Prototyp powstający w zakładach Daimler-Benz był budowany pod okiem nie kogo innego jak samego Ferdynanda Porsche, który wielkie chwile miał mieć dopiero przed sobą. Pojazd uzbrojony był w działo KwK L/24 kalibru 75 mm, które zamontowane było w głównej wieży. Dodatkowym uzbrojeniem były 3 do 4 karabinów maszynowych kalibru 7,92 mm. Montowane były w mniejszych wieżyczkach. Pierwszy prototyp miał oznaczenie nr 41, drugi 42.

 

grosstraktor-tyl

Grosstraktor I z zakładów w Daimler-Benz. Z tyłu znajdują się mocowania do oraz znajdujący się w wieży rozpylacz pestycydów. fot. www.achtungpanzer.com

 

Prototyp napędzany był 6 cylindrowym silnikiem benzynowym Daimler M182206 o mocy 255-260 hp. Udało ukończyć się jedynie dwa egzemplarze, które gotowe były dopiero pod koniec lat 20-tych. No dobrze, ale jak ukryć pojazd na poligonie, który mógł być pod oficjalną bądź nieoficjalną obserwacją alianckich misji wojskowych? Tutaj też Niemcy musieli uciec się do fortelu, jednakże tym razem niewiele mogli zdziałać sami. Z pomocą przyszła im Rosja Sowiecka. Obydwa kraje będące niezadowolone z postanowień traktatu wersalskiego, zbliżyły się co zaowocowało współpracą gospodarczą oraz militarną. Tę drugą realizowano w ścisłym ukryciu. Jednym z jej elementów były szkolenia kadry przyszłych niemieckich wojsk pancernych w ZSRR wraz z testowaniem sprzętu pancernego. W Kazaniu rozpoczęto testy Grosstraktorów. Jeden z prototypów został najprawdopodobniej przezbrojony w wydłużoną wersję działa kalibru 75 mm.

 

Nie wszystko szło jednak jak po sznurku. Prototypy cierpiały na wiele problemów, które starano się usuwać w późniejszych modyfikacjach. Do niecodziennego wydarzenia doszło podczas testowania jednego z egzemplarzy, które wyprodukowano w Rheinmetall-Borsig. Czołgi z tej fabryki oznaczono jako Grosstraktor II. Jeden z prototypów utonął podczas prób pływania na poligonie w Putlos. Drugi miał więcej szczęścia. Wybudowany w 1928 roku pojazd podobnie jak Grosstraktor I przeszedł modyfikacje na początku lat 20-tych. Nie różnił się zbytnio od czołgu wybudowanego w zakładach Daimler-Benz. Uzbrojony był w działo 75mm KwK L/24 i trzy karabiny maszynowe kalibru 7,92 mm. Była to prostsza konstrukcja, posiadająca boczne drzwi wejściowe. Napędzana była również 6 cylindrowym silnikiem tym razem BMW o mocy 250 hp.

 

czolg-pomnik-grosstraktor

To wcale nie jest wydłużona armata 75 mm KwK, jak co niektórym się wydaje, a zmodernizowany rozpylacz pestycydów. Grosstraktory w drugiej połowie lat 30-tych trafiły na pomniki, jako pamiątki niemieckiej myśli technicznej w służbie rolnictwa. fot. www.achtungpanzer.com

 

Ostatni z Grosstraktorów o numerze III opracowywano w zakładach Krupp’a. Był bardzo podobny do pozostałych modeli. Różniły się w zasadzie pewnymi szczegółami. Niestety źródła do których dotarłem nie ujawniają nic poza tym lakonicznym stwierdzeniem. Również tego modelu wyprodukowano w ilości jedynie dwóch egzemplarzy. Podobnie jak „dwójkę”, „trójkę ukończono w 1928, a drugi egzemplarz w 1929 roku. Modyfikacje wprowadzano na początku lat 30-tych. Ostatecznie Grosstraktory miały masę około 16 ton i były w stanie rozwijać prędkość 40-44 km/h, co było bardzo dobrym osiągnięciem. Z uwagi na wiele wad i problemów (jakich? Niestety w opracowaniach do których dotarłem na próżno szukać o tym informacji) nie weszły do masowej produkcji. Niektóre opracowania zwracają jednak uwagę na przyczyny ekonomiczne. Ta teoria miałaby ręce i nogi, zwłaszcza że przełom lat 20-tych i 30-tych był środkiem kryzysu gospodarczego, który notabene stał u podwalin III Rzeszy.

 

Pojazdy które znajdowały się w ZSRR powróciły do kraju w 1933 roku. Kiedy władzę w republice Weimerskiej objął Adolf Hitler, stosunki pomiędzy obydwoma Państwami znacznie się ochłodziły. Zakończyła się współpraca pancerniaków obu państw. Wozy niemieckie nie musiały już być testowane poza zasięgiem alianckich komisji, gdyż Niemcy jawnie zaczęły łamać postanowienia traktatu wersalskiego. Zaczęły powstawać nowe konstrukcje, powołano do życia pierwsze w świecie Dywizje Pancerne, dziecko wspomnianego na początku artykułu Heinza Guderiana. W 1 Dywizji Pancernej w sierpniu 1935 roku Grosstraktory brały udział w ćwiczeniach. Zaraz potrm zakończyły swą służbę przechodząc w stan spoczynku. Spoczęły jako pomniki. Te wyprodukowane w Daimler-Benz ustawiono w Erfurcie oraz Wundsdorfie.

 

czolg-grosstraktor-model

Grosstraktor III z zakładów Kruppa. www. fot. worldoftanks.com

 

Nie mam żadnych informacji co do losów wspomnianych wozów po 1945 roku. Czy zdesperowany Wehrmacht zdecydował ich użyć się w obronie Berlina, tak jak stało się to z brytyjskimi Mark V Tank, które ówcześnie Wehrmacht zdobył podczas Barbarossy? Nie napotkałem na żadne zdjęcie, które jednoznacznie wskazywałoby, że coś takiego miało miejsce. Co do samych czołgów, ich konstrukcji, wymiarów, masy, uzbrojenia. Były mieszanką trendów, które przebijały się w myśli konstrukcyjnej połowy lat 20-tych. Niemcy zachowali romboidalny kształt kadłuba, który tak bardzo dał im się we znaki podczas wielkiej wojny. Układ wież zapożyczyli zdaje się z Char 2C. Konstrukcja miała pecha, gdyż powstała zbyt wcześnie aby można było wdrożyć ją do masowej produkcji, jednakże ten kształt i możliwości nie były wśród Niemców brane pod uwagę. Skąd to wiem?

 

W 1933 roku w Niemczech rozpoczęto budowę prototypowych egzemplarzy Neubaufahrzeug, który bazowały na konstrukcji Grosstraktora. Nigdy nie podjęto masowej produkcji skupiając się wyłącznie na testach. Prawie. W 1940 roku trzy z pięciu wybudowanych egzemplarzy, wzięły udział w ataku na Norwegię. Brak akceptacji dla masowej produkcji tego typu pojazdów świadczył o tym że przyszłość należała do zupełnie innych pojazdów. Takich o których w swojej książce pisał Heinz Guderian.

 

gosstraktor-czolg-dane-technicznePS Prześmiewcze opisy pod zdjęciami mają uświadomić w jak bezczelny sposób Niemcy “kiwali” w okresie międzywojennym alianckie komisje. Co z tego wynikło? A to już temat na zupełnie inną opowieść.

_________________________________________________________________________________________________________________________

P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co Ch. Chant, World Encyclopedia of The Tank, London 1994
J. Ledwoch, Czołgi Niemieckie 1933-1945, Wydawnictwo Militaria, 1994
U. Feist, Deutsche Panzer 1917-1945, Action Publications, 1978
www.ww1artwork.jexiste.fr
www.achtungpanzer.com

Modelstory 28 stycznia 2014 DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA, NIEMIECKIE