G1, ŚREDNI CZOŁG FRANCUSKI POŁOWY LAT 30-TYCH – CZĘŚĆ II

Dziś dokończę opowieść o prototypowych francuskich czołgach średnich, które próbowano produkować na Sekwaną w drugiej połowie lat 30-tych. Pozostały mi w zasadzie dwa projekty G1L oraz G1R. Zwłaszcza o tym drugim można cokolwiek napisać na podstawie dostępnych źródeł. Wybudowano bowiem prototyp, ba nawet zrobiono trochę fotek tego pojazdu.

 

Zacznijmy jednak od G1L. Późniejszy prototyp Lorraine de Dietrich oparty był na projekcie lekkiego czołgu piechoty z 1933 roku. Wczesny prototyp doskonale potrafił pokonywać transzeje oraz rowy. Miał on jednak inne parametry, niż pojazd na który rozpisano konkurs w 1935 roku. Zawieszenie opierało się na wzorze znanym z tankietki Carden Loyd, które było stanowczo zbyt słabe na prototyp, który miał ważyć 20 ton. Dłuość nowego prototypu miała wynosić 5,5 m, szerokość 2,5 m, planowano też zainstalować silnik o mocy 230 hp.

prototyp-g1r-czolg

Pierwszy z projektów G1, który został przygotowany przez zakłady Renault. Uzbrojony jeszcze w działo kalibru 47 mm. fot. www.chars-francais.net

Projektanci zakładali stosowanie odlewanego pancerza, jednakże im bliżej było końca lat 30-tych tym bardziej jasne stawało się, że trzeba będzie zastosować pancerz spawany, tudzież montowany nitami. Co ciekawe to właśnie ten projekt (G1L) został doceniony we wstępnej fazie konkursu przez komisję decydującą o rozpoczęciu produkcji. Pod koniec 1937 roku firma Lorraine otrzymała kontrakt w wysokości 2.600.000 franków na wybudowanie i dostarczenie prototypu do końca 1938 roku. Niebawem metalowa makieta pojazdu była gotowa. Chociaż makieta gotowa była jeszcze w 1938 roku, producent przewidywał rozpoczęcie produkcji dopiero w 1941 roku. Opóźnienia wynikały z późniejszych zmian specyfikacji. W 1939 roku projekt został ostatecznie zastopowany, zresztą podobnie jak pozostałe. Ostatecznie G1L miał ważyć 36 ton. Posiadał też armatę kalibru 75 mm, co było na koniec lat 30-tych konkretnym argumentem.

Louis Renault był już w latach 30-tych chodzącą legendą. Chociaż gość znany jest obecnie głównie z produkcji samochodów osobowych, to pamiętać należy, że hitem eksportowym z roku 1917 był Renault FT, czyli czołg który trafił pod strzechy. Zaraz po wielkiej wojnie był on eksportowany do wielu krajów, w tym Polski, która z dnia na dzień stała się pancerną potęgą we wschodniej Europie. Wróćmy jednak do francuskiego wynalazcy. Po wojnie, w latach dwudziestych, a także trzydziestych Renault kilkukrotnie stawał w wyścigu o nowe kontrakty na budowę czołgów.

g1r-prototyp-renault

Późńiejszy prototyp z działem kalibru 75 mm. fot. www.chars-francais.net

Nie inaczej było w grudniu 1936 roku. Renault ACK1 to fabryczne oznaczenie drewnianej makiety czołgu z serii G1 z oznaczeniem R, co oznaczało że pojazd był wytworzony przez zakład Renault. Makieta oparta była o istniejącą już konstrukcję Renault R35. Miała jednakże inne wymiary. Była szersza, posiadała także sześć podwójnych kół jezdnych. Zwieńczeniem kadłuba była płaska kopuła, która przypominała stosowane we francuskich czołgach wieżyczki. Z kolei kopuła zwieńczona była wieżyczką usytuowaną z prawej strony, która uzbrojona była w dwa karabiny maszynowe. Miały one być wykorzysytwane głównie jako broń przeciwlotnicza. Głównym uzbrojeniem miała być armata kalibru 47 mm.

Renault spodziewał się szybkiej akceptacji zaproponowanego przez jego fabrykę prototypu, jednakże lobbing jednej z firm biorącyh udział w konkursie (prototyp G1P) doprowadził do zmian w dokumentacji technicznej czołgu. W zeszłotygodniowym tekście zwróciłem uwagę na ciągłe zmiany w dokumentacji technicznej co skutecznie opóźniało realizację całego projektu. Jednym z wymogów nowej wersji miała być armata kalibru 75 mm. Louis Renault był jak można się domyślić niezadowolony z takiego obrotu wypadków. Parę miesięcy później to on miał odwdzięczyć się inżynierom pracującym nad G1P. W 1938 roku doszło do kolejnej zmiany specyfikacji, tym razem cichym inicjatoerm był właśnie Louis Renault. Obiecywał, że nowy projekt będzie gotowy do masowej produkcji najwcześniej w 1940 roku.

czolg-g1r-prototyp-renault

Jak widać na załączonych obrazkach, był to bardzo futurystyczny projtke, który mógłby rywalizoać nawet z T-34. fot. www.chars-francais.net

Latem 1938 roku komisja nałożyła na producentów konieczność zastosowania tak ciekawych rozwiązań jak stabilizacja armaty, telemetryczny dalmierz co spowodowało kolejne opóźńienia. Wreszcie 10 września 1939 roku w dniu, w którym zastopowano pozostałe prototypy, G1R został zakwalifikowany do dalszych prac rozwojowych. Jednakże już w grudniu inspektorat czołgów postanowił, że w warunkach wojennych rozwijana będzie wyłącznie produkcja czołgów, które były już na liniach montażowych. Louis Renault próbował bezskutecznie obalić tędecyzję. 1 kwietnia 1940 roku, główny inżynier przekonywał, że absurdalnym jest wstrzymywanie prac na projektem G1.

Rzeczywiście projekt był bliski ukończenia. Produkcję planowano uruchomić w lipcu 1940 roku. Wiosną 1940 roku gotowa była skrzynia biegów, a także nowy silnik o mocy 350 hp (był on w zasadzie w fazie testów). Do maja miały być zakończone obliczeniowe testy, a pierwszy pojazd miał wyjechać z fabryki we wrześniu 1940 roku. Przedstawiciele inspektoratu czołgów odpowiedzieli, że prace oczywiście mogą być kontynuowane ale nikt nie może dać gwarancji, że zostaną one wykorzystane dla wzmocnienia wysiłku obronnego Francji. Doskonale wiemy co stało się później. W maju zaatakowali Niemcy, w czerwcu Francja skapitulowała, a nowo ukonstytuowany rząd Vichy, mógł jedynie pomarzyć o produkcji własnych czołgów.

g1r-renault-prototyp

Wieża zwieńczona była kopułą, w której usytuowano dwa km-y, które miały służyć jako broń przeciwlotnicza. fot. www.chars-francais.net

Patrząc z perspektywy wielu lat razi głupota oraz brak wyobraźni urzędników inspektoratu czołgów, którzy w kwietniu 1940 roku byli przekonani, że niezwyciężona Francja oprze się niemieckiemu kapralowi. Razi głupota i brak wyobraźni również producentów, którzy wzięli udział w projekcie badawczym o nazwie G1. Czołg miał odpowiadać parametrom radzieckiemu T-34 i pewna ich liczba na froncie na pewno wzmocniłaby siły francuskie. Nie łudźmy się jednak z ostatecznym wynikiem kampanii 1940 roku. Francja bez odpowiedniej taktyki, była skazana na klęskę. Rozgrywki pomiędzy producentami pozbawiły armię francuską dobrego nowoczesnego czołgu. Zamiast skupić się na projekcie, firmy raczej wolały lobbować. Z tego też wzięły się liczne zmiany w specyfikacji technicznej, które skutecznie opóźniały prace projektowe.

Na tym przykładzie doskonale widać słabość demokracji w starciu z totalitaryzmami, które pod koniec lat 30-tych postanowiły podzielić między siebie Europę. O ile w III Rzeszy można zauważyć tarcia pomiędzy głównymi producentami oraz pewną opieszałość (konkurencja Porsche z Henschlem) o tyle w ZSRR do perfekcji doprowadzono proces decyzyjny w przemyśle zbrojeniowym. Tam po prostu dekretem wskazywano fabrykę, która miała opracować nowy czołg. Dyrektor otrzymywał pismo, w którym instruowany był co do ilości wydzielonych mu inżynierów, grup badawczych. Zaoszczędzano w ten sposób czas, który okazał się na wagę złota w grudniu 1941 roku, kiedy to dumna Francja od przeszło 1,5 roku żyła pod butem niemieckiego karprala.

g1r-prototyp-czolg-renault

Dość ciekawym rozwiązaniem były gąsienice. Z każdej strony dwie pary. Dlaczego nie stosowano jednej szerokiej? Już w czasie wielkiej wojny znano ten patent. fot. www.chars-francais.net

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
www.chars-francais.net
www.moderndrawings.jexiste.be

Modelstory 9 września 2014 DZIECIŃSTWO, FRANCUSKIE, GŁÓWNA