DREWNIANY MŁOTEK SPOSOBEM NA TOPORNĄ TRANSMISJĘ T-34

T-34 zarówno w odmianach z działem kalibru 76,2 mm jak i 85 mm to legenda pól bitewnych frontu wschodniego czasu II wojny światowej. Wielbiciele tej konstrukcji uważają, że był to najlepszy czołg lat 1941-45 na świecie. Przeciwnicy zgodnie z historycznymi faktami twierdzą, że z niemiecką Panterą, pojedynczy T-34 nie miał szans.

O T-34 napisano chyba wszystko, co można było na ten temat napisać. Konstrukcja sowieckich inżynierów rozpowszechniona jest także w popkulturze. Ile to filmów nakręciła powojenna kinematografia z tym czołgiem. Odgrywał on samego siebie, ale także, po pewnych modyfikacjach, niemieckie Pantery i Tygrysy. Jeszcze nie raz będę na blogu poruszać temat “teciaka” gdyż w jednym tekście nie sposób jest ogarnąć cały temat. Dziś postaram się w dużym skrócie przedstawić Wam elementy charakterystyczne dzięki którym czołg ten stał się sławny.

model-czolg-pojazd

Jeden z pierwszych modeli T-34/76, mod 1940. Rozpoznać go można po armacie L-11 kalibru 76,2 mm, którą montowano także w pierwszych wersjach KW-1.

Pancerz pod kątem 60 stopni

Wielu jest zdania, że radzieccy inżynierowie jako pierwsi zastosowali to rewolucyjne rozwiązanie. Tak jednak nie było (FCM 36), nie zmienia jednak to faktu, że pomysł ten zszokował Niemców. Pochyły kadłub złożony był z płyt walcowanych o grubości 45 mm z przodu i po bokach, a 40 mm z tyłu. Grubość stropu to 20 mm. Nachylenie pod kątem 60 stopni, “powiększało” grubość płyt w linii poziomej o kilkadziesiąt mm co w 1941 roku skutecznie chroniło przed niemalże wszystkimi niemieckimi środkami przeciwpancernymi.

Charakterystyczny dźwięk gąsienic

Nie trzeba mieć niesamowitych zdolności słuchowych aby rozpoznać charakterystyczny dźwięk toczącego się T-34. Klekotanie wprawiało Niemców w osłupienie gdyż było oznaką zbliżającej się nawałnicy. Skąd ten dźwięk? To bolce ogniw gąsienicowych. Sworznie mocowano, a wręcz wciskano od wewnątrz. Z tyłu kadłuba zamontowano zakrzywioną płytkę, która w momencie przesuwania się bolców obok płytki, wbijała z powrotem na miejsce te obluzowane. Stąd właśnie taki charakterystyczny dźwięk.

 

pojazd-model-t34-model-czolg

Myszka miki jak byk. Tutaj w niemieckich rękach. Panzerwaffe bardzo chętnie korzystało ze zdobycznych egzemplarzy. Przez ich szeregi przewinęły się praktycznie wszystkie modele “teciaka”.

Myszka Miki

Trzeba zaznaczyć, że wieże były jedną z głównych wad pierwszych modeli. Ciasne, ledwie mieściły dwóch czołgistów, a zadań było co najmniej dla trzech (model niemiecki). Wczesne modele charakteryzowały się szczelinami obserwacyjnymi po bokach zabezpieczonych szkłem pancernym, a także jednym wielkim włazem, który dość często przygniatał nieuważnych czołgistów. W pierwszych wersjach brakowało także zewnętrznych uchwytów dla piechoty, która w późniejszych latach wykorzystywała czołgi jako środek transportu. Z czasem pojawiła się większa, sześciokątna, odlewana wieża konstrukcji samego Morozowa, która nazywana była (Mutra) bądź “nakrętką”. Model ten pojawił się w 1943 roku i charakteryzował się dwoma włazami dla załogi. Niemcy z tego względu nazywali te modele czołgu “Myszka Miki” a to z uwagi na podobieństwo uniesionych włazów do uszu bohaterki słynnej już wówczas kreskówki. Pod koniec 1943 roku pojawił się model z działem kalibru 85 mm, a więc także większą wieżą, która mieściła trzech członków załogi. Dopiero wówczas dowódca mógł zając się wyłącznie dowodzeniem.

t-34-model-czolg-pojazd-model43

Najczęściej modernizowanym elementem czołgu była wieża. W pierwszych modelach charakteryzowała się smukłym kształtem, zwężającym się ku górze. Pod względem ochrony przed pociskami było to dobre rozwiązanie. W środku z wielkim trudem mieściło się dwóch czołgistów, co negatywnie wpływało na warunki prowadzenia walki.

Potężny diesel

Sercem każdego czołgu jest bez wątpienia silnik. T-34 miał układ klasyczny, tzn. z przodu znajdował się przedział bojowy wraz z załogą, a z tyłu silnikowy. Konstruując T-34 inżynierowie postanowili zaopatrzyć nowy czołg w czterosuwowy wysokoprężny W-2, który projektowany był dla BT-7M. Ten dwunastocylindrowy silnik osiągał moc 500 hp przy 1800 obrotów na minutę, co w zupełności wystarczało do osiągania znacznych prędkości. Problem sprawiała transmisja ale o tym za chwilę. Na drodze czołg rozwijał prędkość 55 km/h. Przekładania miała wiele wad do tego stopnia, że w pierwszych modelach, część załóg woziła ze sobą zapasowe skrzynie i sprzęgła. Problemy zakończyły się dopiero wraz z wejściem do służby wersji czołgu z działem kalibru 85 mm.

model-prototyp-pojazd-czolg-t34

Zwróćcie uwagę na właz kierowcy, który wygląda zupełnie inaczej niż w wersjach późniejszych. Obok działa L-11 jest to jeden z elementów konstrukcji, po której można rozpoznać wczesne modele. Na zdjęciu jeden z prototypów podczas testów z koktajlami Mołotowa.

Drewniany młotek

Załoga do 1943 roku składała się z czterech osób. Wraz z modelem T-34/85 dołączył piąty czołgista, ładowniczy. Zacznę jednak od Kierowcy, który w polskiej świadomości został zapamiętany jako wąsaty Grigorij. Był on jednocześnie mechanikiem, który miał swoje miejsce z przodu po lewej stronie. Kierowanie czołgiem odbywało się za pomocą drążków sprzęgła, drążków zmiany biegów, hamulców, pedału sprzęgła głównego oraz gazu. Przez całą długość pod podłogą biegły metalowe cięgna, łączące kokpit kierowcy z układem transmisji. Takie rozwiązanie wymagało użycia znacznie większej siły przez kierowcę, niż miało to miejsce w konstrukcjach zachodnich. Transmisja z pierwszych modeli była dość prymitywna. Nie posiadała synchronizacji skrzyni biegów oraz wspomagania ich zmiany. Legendą został owiany drewniany młotek za pomocą którego zdesperowany driver uderzał w zacięte drążki. Ci którzy nie posiadali wspomagacza zarzynali silniki na dwójce, z tego też względu dość rzadko osiągało się w polu prędkości, które zapewniała fabryka.

model-1940-czolg-pojazd

Wczesne wersje posiadały jeden duży właz zlokalizowany w stropie wieży. Ciężka płyta niejednokrotnie przygniatała nieuważnego czołgistę.

Radio, czy flagi sygnalizacyjne?

Strzelec-radiotelegrafista, czyli znany i lubiany w Polsce szeregowy Czereśniak, zajmował miejsce obok kierowcy po prawej stronie. Jego głównym atutem był km kalibru 7,62 mm zamontowany w kulistym jarzmie w przedniej płycie pancerza. Pierwsze wersje czołgów nie były wyposażane w radiostację, dlatego też początkowo to stanowisko miało wolny wakat! Po kilku latach masowo, a więc także do reszty wozów wprowadzono radiostację 9-RS. W teorii jej zasięg wynosił 24 km, w praktyce 8 km. Powszechnie znana jest fatalna komunikacja między załogami radzieckich tanków w pierwszej fazie wojny na wschodzie. W teorii wozy komunikowały się między sobą za pomocą flag, ale w praktyce przed akcją, dowódca plutonu nakazywał reszcie poruszać się za czołgiem dowodzenia. Co się działo w momencie wyeliminowania dowódcy jednostki z walki, tego tłumaczyć nie muszę.

 

czolg-t34-model-pojazd

I wreszcie “stary” znajomy z serialu “Czterej pancerni i pies”. T-34/85, z działem kalibru 85 mm. Na tym zdjęciu już powojenna wersja, aczkolwiek sposób komunikacji dowódcy z resztą oddziału jak za czasów “Barbarossy”.

Wszechstronny dowódca

Przyczyną dotkliwych klęsk, które Niemcy zadali Rosjanom w pierwszej fazy wojny była wspomniana wcześniej wadliwa konstrukcja wczesnych wież. Dowódca, Olgierd, a w późniejszym czasie Janek, nie dość że musiał dowodzić załogą, to musiał jeszcze celować i odpalać działo. Dla porównania niemieccy dowódcy zajmowali się wyłącznie dowodzeniem, gdyż obok niego w wieży znajdowali się jeszcze celowniczy i ładowniczy. Dowódca siedział po lewej stronie działa a ładowniczy, Gustlik po prawej stronie. Oprócz ładowania, zajmował się także obsługą sprzężonego karabinu.

A teraz trochę z innej beczki. Wszedłem w posiadanie pierwszego numeru nowej serii kolekcjonerskiej “Czołg T-34”. Wydawnictwo Eaglemoss Polska Sp. z o.o. postarało się wypuścić na rynek naprawdę konkretny model. Skala 1:16, około 50 cm długości, waga 7 kg! Model nie jest klejony, a z tego co zdążyłem się zorientować skręcany. Będę co jakiś czas wrzucać postępy z prac nad moim T-34/85. Mam chrześniaka, który ma teraz 2,5 roku, jak skończę na pewno ucieszy się z takiego prezentu ;). Jak wkręcać manię na punkcie czołgów to od maleńkości.

model-czolg-rozbudowa-t34

Ten model odwzorowuje większość elementów z wyposażenia T-34/85. Może on być świetną bazą dla doświadczonych modelarzy, którzy mogą być skorzy dokonać kilku przeróbek. Znając życie, wśród Was, znajdzie się ktoś, kto wstawi w niego miniaturowy silnik.

zobacz szczegoly

Modelstory 20 sierpnia 2014 GŁÓWNA, MODELARSKIE