DP-2, PIERWSZY FRANCUSKI CZOŁG PŁYWAJĄCY

A4E11, T-33, PZInż 130 to czołgi pływające, które w latach 30-tych powstały kolejno w Anglii, ZSRS oraz Polsce. Francja posiadająca po Rosji Sowieckiej najliczniejsze siły zbrojne wydawała się być pod tym względem dość zacofana. Dopiero “groźba” inwazji ze strony brytyjczyków co prawda tylko teoretycza, zachęciła Francuzów do skonstruowania pierwszego własnego czołgu pływającego. Prawie pływającego gdyż zdarzały się przecieki.

Francja wyszła z wielkiej wojny jako pancerna potęga. Ponad 4000 czołgów, stawiało to Państwo wraz z końcem I wojny światowej na pierwszym miejscu pod względem ilości tego rodzaju pojazdów. O ile w latach 1915-1918 rozwój francuskich sił pancernych szedł bardzo szybko, o tyle następne lata miały zepchnąć na margines ten rodzaj sił zbrojnych.

francja-czolg-dp2-plywajacy

Przód DP-2. Wyraźnie odznacza się dziób oraz pływaki, których zadaniem było utrzymanie pojazdu na powierzchni. fot. www.aviarmor.net

Tendencja ta jest zauważalna w zasadzie we wszystkich krajach oprócz jednego. Na przełomie lat 20-tych i 30-tych jedynie w ZSRS kładziono nacisk na masową produkcję czołgów. W Niemczech zielone światło dla tego rodzaju pojazdów przyszło wraz z Hitlerem. W Wielkiej Brytanii powstawały nowe modele, ale raczej na poczet doświadczenia w konstruowaniu przyszłych czołgów niż produkcji masowej. Własnie na wyspach po raz pierwszy zaprezentowano branży czołg pływający A4E11 i A4E12. Temat szybko “podłapał” Związek Sowiecki, który skopiował konstrukcję lekkiego czołgu pływającego. Tak też powstał T-33. Temat z pewnym opóźnieniem podjęła również Polska opracowując własny prototyp czołgu pływającego PZInż 130.

We Francji może i były osoby, które interesowały się bronią pancerną, ale postęp w rozwoju tego rodzaju sił zbrojnych był hamowany. Przede wszystkim przez nastawienie społeczeństwa, które nie chciało powtórki morza przelanej krwi z lat 1914-1918. Dbając o poparcie społeczne parlament Francji wraz z rządem zadecydowały o budowie kosztownej linii Maginota wbrew zaleceniom wojskowych, którym z manewrów wychodziło, że przyszłość leży w jednostkach zmotoryzowanych. Sukcesy pozostałych państw w konstruowaniu czołgów pływających przekonało wreszie francuskie dowództwo do budowy podobnego pojazdu. Myślę, że na wyobraźnie mędrców znad Sekwany podziałała bardziej możliwość dokonania desantu przez Anglików niż groźba zalania całej Europy przez sowieckie brygady pancerne.

dp2-czolg-plywajacy

Ta wersja uzbrojona jest w działko kalibru 25 mm. Wyraźnie widoczne szczeliny obserwacyjne w wieży miały zapewnić dobrą obserwację dowódcy pojazdu. Ten model miał też nieco inne pływaki, które od strony dziobu cechowały się “ostrym” kształtem. fot. www.aviarmor.net

Wreszcie na początku 1930 roku Compagnie Generalne de Construction de Batignolles-Chatillion otrzymało zlecenie na zaprojektowanie i wybudowanie czołgu pływającego. Tak rozpoczęła się historia projektu znanego szerzej jako DP-2. Kilka lat trwało zanim światu został zaprezentowany prototyp. Nastąpiło to dopiero w 1935 roku. Kadłub zaprojektowano tak aby czołg mógł utrzymać się na powierzchni wody. Z przodu w oczy rzucał się “dziób”, który wraz z przechodzeniem w kierunku wieży rozszerzał się łącząc z pływakami. Usytuowane były one w górnej części kadłuba. Inżynierowie sporo kombinowali z samymi pływakami. W jednej wersji zaczynają się za dziobem, w innym modelu dziób schowany jest można by rzec “w objęciach” pływaków. Patrząc na sylwetkę dość łatwo można zauważyć zawieszenie, które składa się z 16-tu rolek nośncych oraz dwóch par kół napinających i napędzających. To czego nie widać gołym okiem to sześć rolek napinających, (po trzy z jednej strony) które schowane zostały za osłoną, w górnej części zawieszenia.

Pancerz nie miał oszałamiającej grubości. Zaledwie 15 mm, pamiętajmy jednak że pojazd miał służyć głównie do zwiadu, a nie przełamywania linii obronnych nieprzyjaciela. Pod tym względem Francuzi zwłaszcza jeśli chodzi o konstrukcje lat 30-tych przodowali w Europie. O mocnym pancerzu czołgów znad Sekwany mieli przekonać się niemieccy pancerniacy wiosną 1940 roku. Wewnątrz kadłub zbudowany był zgodnie z klasycznym wzorem. Przedział bojowy znajdował się z przodu, natomiast silnikowy w tylnej części. Pojazd prototypowy napędzany był silnikiem o mocy 225 hp. Załoga składała się zaledwie z dwóch czołgistów. Wzorem Renault FT był to kierowca oraz dowódca.

czolg-dp2-plywajacy

Ta wersja, uzrojona była w działko kalibru 37 mm. Nitowany pancerz nie zapewniał dobrej szczelności. Czołgiści skarżyli się na ilczne przecieki podczas prób wodnych. fot. www.aviarmor.net

Nie jest to jedyny związek DP-2 z legendarnym “reno”. Czołg pływający był bowiem początkowo uzbrojony w armatę kalibru 37 mm, podobną do tej która znaleźć można było w pojazdach z 1917 roku. Z czasem uzbrojenie uległo modyfikacji. 37-milimetrowe działo zostało zastąpione półautoamtycznym działkiem kalibru 25 mm oraz jednym karabinem maszynowym kalibru 7,5 mm. Konstruktorzy nie wpadli na pomysł aby zapewnić dowódcy wieżyczkę, w zamian zstosowano popularne w tamtej dekadzie szczeliny obserwacyjne, które rozlokowano na każdej ściance wieży.

Pierwsze prototypy testowano dopiero w maju 1936 roku. Efekty prób były kiepskie, chociaż w wodzie pojazd był w stanie rozwinąć 6 km/h. Kuriozum były zgłaszane przez załoge przecieki co dyskwalifikowało pojazd jako skuteczny środek pokonywania większych zbiorników wodnych. Pojazd wysłano do modyfikacji. Prace postępowały jeszcze w 1937 roku, ale niebawem projekt został wstrzymany.

dane-techniczne-dp2

 

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
www.chars-francais.net
www.aviarmor.net

Modelstory 9 grudnia 2014 DZIECIŃSTWO, FRANCUSKIE, GŁÓWNA