CO DALEJ? JAKI KIERUNEK OBRAĆ?

Dzisiejszy tekst będzie trochę inny od pozostałych. Nie będzie to opowieść o kolejnym modelu. Nie będę w nim poruszać kwestii dotyczących widowiskowych rekonstrukcji, których w naszym kraju jest coraz więcej. Na próżno w nim szukać zapowiedzi kolejnej imprezy modelarskiej. O czym więc będzie ten wpis?

Cieszy mnie rosnące zainteresowanie blogiem Modelstory, które sukcesywnie wzrasta od początku 2013 roku. Przeszło ono moje najśmielsze oczekiwania tym bardziej, że tematyka przeznaczona jest, tak mi się przynajmniej wydaje, wyłącznie dla koneserów. Decyzja o przyjęciu kolejności wstawianych tekstów była trudna. Nie żałuję jej, dzięki czemu mam pewną satysfakcję. Rosnąca liczba odwiedzin potwierdza, że poprowadzenie historii czołgów od samego początku było dobrym wyborem. Póki, co na próżno można znaleźć we wpisach opowieści najbardziej rozpoznawalnych maszyn: T-34, Shermana, Pantery czy Tygrysa. Czym to jest spowodowane? Kiedy zaczęła mi świtać myśl o założeniu bloga, zacząłem przeglądać podobne witryny, które z różnym skutkiem zostały założone jakiś czas temu. Ku mojemu zdziwieniu część autorów „kończyła” przygodę po kilku wpisach, w których obowiązkowo były opisane wymienione wyżej maszyny. Pomyślałem wówczas, że jeśli chcę wziąć się za ten temat na poważnie to należy zrobić to od początku.

Zgłębienie tematu odkryło przede mną wiele konstrukcji ukrytych pod kurzem historii. Wielokrotnie czułem, że na widok fotografii przedstawiających pokraczne maszyny, moje oczy przybierają kształt pięciozłotówek. Można się z nich dziś śmiać, ale trzeba mieć na uwadze to, że każda z nich wniosła swoją cegiełkę do rozwoju broni pancernej. Po kilku jakże ciekawych, acz pracowitych miesiącach kończę pierwszy okres, który zatytułowałem „narodziny”, a który obejmuje czas do 1918-19 roku. Obecnie przygotowuje się do międzywojnia i już teraz widzę, że obfituje on w wiele konstrukcji, które swoim wyglądem, mówiąc delikatnie, zaskakują. Pojawią się też nowe Państwa, w tym Polska. Co prawda nie doczekaliśmy się w pełni własnej konstrukcji, ale tuż przed wybuchem II wojny światowej, pracowaliśmy nad maszynami, które wg założeń nie odstępowały od niemieckich czołgów, a w niektórych parametrach nawet je przewyższały.

Blog pochłania mnóstwo czasu i energii. Czasem z przykrością stwierdzam, że “przyrosłem” do kompa i zaniedbuję wiele obowiązków towarzyskich. Muszę w tym miejscu podziękować narzeczonej, która wykazuje się dużą dozą cierpliwości i co najważniejsze – dopinguje mnie widząc w tej całej historii pasję. Przygotowanie każdego tekstu to często kilka lub kilkanaście czytań. Celem jest przecież wypuszczenie jak najlepszych opowieści. Nie zawsze mi się to udaje. Ważne, aby teksty były pozbawione błędów ortograficznych i stylistycznych. Sił i chęci nie brakuje gdyż jak wspomniałem czołgi są moją pasją. Niezmiernie ważny jest również kontakt z wami Drodzy Czytelnicy. Wasze, komentarze, informacje, uwagi, aprobata bądź dezaprobata podejmowanych działań, wątków, historii. Wasze zaangażowanie i pomoc w tworzeniu bloga popycha do działania i wyzwala chęć dzielenia się wiedzą.

Jak już wspomniałem praca nad blogiem to zaangażowanie, które absorbuje każdą wolną chwilę. Niestety nie jestem w stanie realizować wszystkich założeń i pomysłów, które ułożyłem sobie w głowie. Brakuje przede wszystkim czasu, którego nie starcza na odwiedzenie licznych imprez, w których główne skrzypce grają zrekonstruowane maszyny lub wiernie oddające oryginały modele. Chciałbym móc kiedyś spotkać się z wami na żywo. Jest do tego wiele okazji: pokazy, zawody modelarskie, rekonstrukcje. Byłaby to świetna okazja do dyskusji i wymiany poglądów na temat pasji, która doprowadziła do naszego spotkania w sieci. Powodów, dla których, nie mogę do końca oddać się prowadzeniu bloga jest kilka. Głównym z nich jest konieczność utrzymywania się ze stałej pracy, która absorbuje mnóstwo czasu.

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie pewien pomysł, który przy waszym wsparciu pozwoliłby mi rozwinąć skrzydła, czego efektem byłby lepszy blog. Mógłbym pójść na łatwiznę i obwiesić swój blog reklamami jak choinkę bombkami. Nie chcę tego robić, ponieważ sam wiem jak uciążliwe i irytujące mogą być wyskakujące i blokujące witrynę reklamy. Nie lubię także, kiedy wciska mi się coś na siłę. Powiem wprost te okienka “z okazją” są jak domokrążca wpychający nogę w nasze drzwi. Popularnym i w moim odczuciu dobrym rozwiązaniem jest zbiórka funduszy. Coś na modłę zbierania co roku funduszy na Wikipedię. Uważam jednak, że nie jest to sposób na bloga modelstory.

Trzeci pomysł, jaki mi przyszedł do głowy to uruchomienie sklepu internetowego. Czym będę tam handlował? Nie wiem. To wy będziecie tworzyli ten sklep. Chciałbym żebyście to wy podpowiedzieli mi, co was związanego z tematyką czołgów, ale także samolotów i okrętów wojennych interesuje. Może są to książki, których na rynku jest wiele, ale znacznie więcej pozostało jeszcze do wydania? Może jednak byłby to zły pomysł i powinienem pójść w kierunku umundurowania i sprzętu, który cieszy się dużym zainteresowaniem z uwagi na rozrastające się środowisko grup rekonstrukcyjnych. A może bardziej interesują was modele do sklejania, a może bluzy, koszulki?

Piszcie proszę swoje opinie na ten temat na adres e-mail: kontakt@modelstory.stronazen.pl możecie także wysyłać informacje na formularz kontaktowy, bądź zostawiać opinie w komentarzach. Jeśli szkoda wam czasu na pisanie elaboratów, po prostu zostawcie swoją opinię w sondzie poniżej.


Modelstory 9 września 2013 GŁÓWNA, NIUSY