CHRISTIE BEZ CHRISTIEGO, CZYLI T3E2

Przez ostatnie kilka tygodni kręciłem się głównie wokół projektów francuskich (G1), trafił się też polski (10TP) oraz radziecki (T-46). Trzeba jednak pamiętać, że w latach 30-tych w zasadzie w każdym kraju produkującym czołgi coś się działo. Dziś przeniesiemy się za ocean gdzie walczył o kontrakty Walter Christie.

Miał on na koncie wynalazek, który docenili obcokrajowcy (Rosjanie, Polacy i Anglicy) jednak nie Amerykanie. Już od początku lat 20-tych, Christie testował i udoskonalał zawieszenie, które w następnych dziesięcioleciach miało stać się podstawą niemalże każdego czołgu. Wpadł on bowiem na pomysł aby skonstruować zawieszenie, w którym każde z dużych kół nośnych było niezależne od reszty. Było to zupełnie coś innego niż wykorzystywane w latach 20-tych wózki z małymi rolkami nośnymi (T-26, Vickers E, 7TP). Jednym z pierwszych zbudowanych modeli przez Chrstiego, o którym pisałem kilka miesięcy temu był M1921.

T3e2-christie-czolg

Oprócz karabinów wieżyczka była wyposażona także w kilka szczelin obserwacyjnych. Jej zwieńczeniem była kopuła dowódcy ze szczeliną obserwacyjną w każdej ściance. fot. tieba.baidu.com

Pojazd ten wyewoluował do M1928, a następnie do T1, T2 i T3E1. Jak można przekonać się ze zdjęć, pojazdy te to w zasadzie radzieckie BT, które zostały najzwyczajniej na świecie skopiowane przez Sowietów z amerykańskiego pierwowzoru. Rosjanie kupili egzemplarze wraz z licencją, ale nie kwapili się do wprowadzania większych zmian. Przypomnę, że pierwowzory BT tj. T1, T2 i T3 ważyły 8,6 tony, które napędzał potężny silnik liberty o mocy 338 hp. Nieskomplikowane zawieszenie, którego głównym elementem były cztery duże koła nośne w połączeniu z potężnym silnikiem dały niespotykaneo do tej pory wśród pancernych konstrukcji kopa. Pojazd osiągał prędkości rzędu 120 km/h na kołach i 70 km/h na gąsienicach.

Przedstawicielom US Army nie podobały się te osiągi, a w zasadzie niedogodności z jakimi przyszli czołgiści musieliby się mierzyć przy tego rodzaju prędkościach. Pojazdem bowiem mocno trzęsło i sama jazda wewnątrz słabo amortyzowanej pancernej puszki z prędkością 120 km/h pozostawiała wiele do życzenia. Wspomniane koła nośne zostały co prawda wyposażone w gumowe bandaże, które wytłumiały wibracje oraz zmniejszały hałas, ale to było za mało. Plotka głosi również, że Walter Christie był ciężką we współpracy osobą. Potwierdzić to mogą perypetie polskiej komisji wojskowej, której pomimo podpisanej umowy, nie udało się ściągnąć do polski chociażby jednego prototypu. Być może ze względu na swój ciężki charakter, Christie miał problemy z otrzymaniem konkretnego zamówienia.

Christie-T3E2-czolg-model

Testy T3E2, zwłaszcza terenowe, wypadały bardzo dobrze. Problem sprawiały głównie układ kierowniczy i hamulcowy. fot. wikipedia

Ostatecznie po długich negocjacjach wynalazca otrzymał zamówienie na jeden pojazd znany pod nazwą M1931. Pierwsza prezentacja miała miejsce w styczniu 1931 roku. W marcu tego samego roku pojazd wrócił do konstruktora w celu dokonania modyfikacji. Ostatecznie w czerwcu 1931 roku konstruktor dopiął swego otrzymując kontrakt na dostarczenie siedmiu pojazdów tego typu. Zostały one oficjalnie oznaczone jako T3. Dostawa siedmiu sztuk trwała od października 1931roku do marca 1932 roku. Po przeprowadzonych testach, trzy z nich zostały przekazane do Fort Benning w Georgii. Cztery pozostałe zostały przekazane kawalerii w Fort Knocks w Kentycky. T3 i T1 różniły się wyłącznie uzbrojeniem. T3 został wyposażony w działo kalibru 37 mm oraz karabin kalibru 7,62 mm. T1 został wyposażony w karabin maszynowy 12,7 mm. Załogę stanowiło dwóch czołgistów, kierowca oraz dowódca.

I właśnie ilość członków załogi była głównym ograniczeniem dla nowego pojazdu, który miał być produkowany masowo. Dwóch ludzi załogi to koncepcja z 1917 roku (Renault FT). Mogła sprawdzać się wówczas gdy w grę wchodził szturm nieprzyjacielskich umocnień. W walce manewrowej z szybki jednostkami nieprzyjaciela już niekoniecznie. Przede wszystkim jedna z osoba z przodu mogła zajmować się wyłącznie prowadzeniem pojazdu. Ograniczało to siłę ognia, gdyż brak było karabinu z przodu. Czołg był głuchy gdyż brak było też osoby, która obsługiwałaby radiostację. Gorzej miał jednak dowódca, który musiał wypełniać obowiązki trzech ludzi! Ładowniczego, celowniczego, a także dowódcy. Przekonali się o tym radzieccy tankiści obsługujący T-34 w latach 41-42, w których brakowało miejsca (wieża) dla trzeciego członka załogi. Najbardziej zaawansowanymi na tym polu byli Niemcy.

rysunek-t3e2-christie-czolg

Wersja graficzna czołgu. Jest to już nieco inny projekt niż T3 skonstruowany jeszcze przez Christiego. rys. www.moderndrawings.jexiste.be

Ich wozy, licząc od “trójki” wzwyż miały wieże trzyosobowe. Dlatego też ich dowódcy mogli zajmować się wyłącznie dowodzeniem. To przynajmniej po części tłumaczy sukcesy niemieckich wojsk pancernych z lat 1939-1941. Co miał zatem powiedzieć dowódca prototypowych pojazdów T3, który miał na głowie celowanie, ładowanie, odpalanie pocisku i dowodzenie pojazdem? Te obawy dość szybko zostały wyartykuowane przez przedstawicieli armii, ale wojsko nie chciało już współpracwać z Christiem. Kontrakt na nowe ulepszone wozy zamiast trafić w jego ręce, trafiły do przedstawicielei American La France oraz Foamite Corporation of Elmira. W taki oto sposób Walter Christie, twórca legendarnego zawieszenia, które w najbliższych latach miało podbić dziedzinę konstruowania czołgów, został odstawiony na tor boczny. Oficjalnie konstruktor nie był w stanie sprostać warunkom nowego kontraktu. O jego kolejnych projektach będę pisać niebawem, a tymczasem skupmy się na T3E2.

Nowym pojazd przypominał nieco wyprodukowany parę lat później w Polsce 10TP. Był szerszy od podstawowego T3. Dzięki temu obok kierowcy mógł zasiąść trzeci członek załogi, strzelec-radiotelegrafista. Rosła siła ognia pojazdu oraz możliwości komunikacyjne. Modyfikacji uległa także wieżyczka, która teraz mogła pomieścić dwóch członków załogi. Wieża została wyposażona dodatkowo w cztery km-y. Po jednym z każdej strony. Pojazd otrzymał nowy, mocniejszy silnik o mocy 435 hp. Dzięki temu na kołach rozwijał prędkość około 100 km/h a na gąsienicach 60 km/h, ale w praktyce prędkości te były znacznie mniejsze. Wyprodukowano 5 egzemplarzy, które nastręczały wielu problemów zwłaszcza w układzie napędowym. Szwankowały głównie układ kierowniczy oraz sprzęgło i hamulec. Wprowadzono liczne modyfikacje i tak przygotowany pojazd został oznaczony T3E3. Usterki miały być ostatecznie usunięte w czołgu T4, ale to już zgoła inna opowieść, którą zostawiam na przyszły tydzień.

dane-techniczne-T3E2

 

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
R. Hunnicutt, Sherman, A History of the American Medium Tank, Presidio Press,
www.moderndrawings.jexiste.be

Modelstory 16 września 2014 AMERYKAŃSKIE, DZIECIŃSTWO, GŁÓWNA