CARDEN-LOYD MK VI, PIERWSZA TANKIETKA

Carden Loyd Mk VI to tankietka, pomysł który udało zaszczepić się w wielu armiach świata na przełomie lat 20-tych i 30-tych ubiegłego wieku. Pojazd był tani, mały, zwinny, szybki w terenie oraz w hali produkcyjnej. Te cechy pasowały jak ulał do sytuacji wielu krajów w dobie wielkiego kryzysu gospodarczego i powoli lecz systematycznie narastającym niepokojom na arenie międzynarodowej.

Zamysł budowy lekkich czołgów pojawił się jeszcze przed wojną, kiedy to Austriak Gunter Burstyn, zaprezentował swym zwierzchnikom koncepcję działa motorowego. Zainteresowanych odsyłam do tekstu, który szerzej przybliża tamten projekt, tutaj dodam jeszcze od siebie, że koncepcja przedwojenna utknęła w fazie wstępnych rysunków. Pierwszy wykorzystany bojowo czołg lekki to zasługa Francuzów, którzy zbudowali Renault FT. Komicznie wyglądający dziś pojazd pokazał w 1918 roku swój pazur. Uzmysłowił wówczas wojskowym, że w dużych ilościach jest dobrą alternatywą dla dużych, przez co łatwych do trafienia przez artylerię konstrukcji. W tamtych czasach nie istniało coś takiego jak pancerz odporny na artyleryjskie pociski. Ówczesny pancerz był w stanie zatrzymać pociski karabinowe. Liczyła się więc ilość, małe rozmiary umożliwiające skrycie się podczas podchodzenia do linii obronnych wroga.

tankietka-martel

Jeden z pierwszych prototypów tankietki, jednoosobowy pojazd Morris-Martel.

Nic więc dziwnego, że koncept podłapały inne nacje. Amerykanie pod koniec wojny zaprezentowali trzytonowy pojazd skonstruowany i wybudowany przez Henry Forda. Później okazało się, że nadawał się on do transportowania artylerii, ale i to dobre biorąc pod uwagę, że do transportowania artylerii używano wówczas głównie koni. Eksperymenty z małymi konstrukcjami prowadzili również Włoski (Fiat 3000), Rosjanie (Ruskij Reno), były to jednak kopie francuskiego Renault FT. Liderzy w wyścigu pancernym, Brytyjczycy, zapatrzeni byli wówczas w czołgi ciężkie używane do przełamywania linii obronnych oraz średnie, których celem miało być sianie popłochu i chaosu na tyłach wrogich linii. Brak funduszy, chęci i sił do rozbudowy sił pancernych po wojnie oraz ciężkich i średnich konstrukcji zmusił Ministerstwo Wojny do poszukiwania tańszych środków, które miały choć w części zmotoryzować armię. Na początku lat 20-tych brytyjski major, a późniejszy generał porucznik, Giffard Le Q. Martel zbudował pojazd gąsienicowy, który miał być obsługiwany przez jednego żołnierza. Przedstawił swój pomysł przełożonym ze wspomnianego wyżej ministerstwa. Zaprezentowana idea z miejsca zyskała sobie sympatię wpływowych osób. Projektem zainteresowały się dwie firmy produkujące w tamtym czasie automobile, Morris i Corssley.

W tym samym czasie inny projekt przygotowywał również kapitan J.V. Carden, który służył podczas wielkiej wojny na zapleczu. To tam zapoznał się z konstrukcją amerykańskiego ciągnika Holt, pojazdu, który wywarł duży wpływ na wygląd i funkcjonalność pierwszych czołgów. Na jego zawieszeniu wybudowano A7V, St. Chamond, Schneider CA. Doświadczenia wojny, a zwłaszcza zaobserwowany brak mobilności piechoty wywarły wpływ na jego myślenie o przyszłej armii. Wraz z innym kapitanem o nazwisku Loyd zaczął opracowywać niski nieopancerzony pojazd gąsienicowy, który byłby w stanie przewozić jednego człowieka. Panowie nie silili się na wymyślanie wszystkiego od podstaw. Za silnik posłużyła im jednostka napędowa zastosowana w legendarnym Modelu T Forda. Opracowany model nie był zbyt skomplikowany. Nie posiadał sprężyn amortyzacyjnych z tego też względu jazda nim nie należała do najprzyjemniejszych. Mimo to całkiem dobrze prowadził się po gładkim podwoziu. Kierowca siedział okrakiem na silniku, biegi zmieniał za pomocą przekładni podobnej do tych używanych w samolotach. Zawieszenie składało się z przednich kół napinających oraz tylnych napędowych. Na dole znajdowały się rolki nośne. Pojazd nie posiadał górnych rolek napinających gąsienice, a zamiast tego specjalne szyny. Żywotność takiego zawieszenia szacowano na nieco ponad 160 km.

CardenLoyd-MkI-czolg

Carden-Loyd Mark I, jednoosobowa tankietka. Bardzo odważny pomysł, ale czy skuteczny? fot. Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI

Pierwszy pokaz nowego modelu miał miejsce w Kensington. Wydarzenie było szeroko opisywane w prasie co już było dużym sukcesem. Po tym pokazie Carden skontaktował się z Martelem, którego tankietka też była już wówczas znana. Obydwaj byli skłonni kontynuować eksperymenty w celu skonstruowania pojazdu. W 1926 roku doszło jednak do innego ważnego zdarzenia. Panowie Carden i Loyd postanowili otworzyć firmę. W listopadzie tego samego roku Ministerstwo Wojny zorganizowało pokaz na, którym obaj panowie zaprezentowali Mk I, a także kilka innych prototypów opatrzonych nazwą Carden-Loyd. Mk I wyposażony był w niewielki pancerz oraz karabin maszynowy. Kolejnym modelem zaprezentowanym podczas tamtego wydarzenia był Mk I*. Oprócz zawieszenia gąsienicowego posiadał on również układ trójkołowy. Dwa główne koła zamontowane były z lewej i prawej strony kadłuba, natomiast z przodu znajdowało się małe koło sterowe. Żywotność samych gąsienic nie była duża. Problem ten był bolączką pierwszych gąsienicowych pojazdów pancernych. Podczas wielkiej wojny radzono sobie z tym transportowaniem czołgów w miejsce akcji koleją. Od tamtych wydarzeń minęło jednak dobrych 10 lat i należało przedstawić coś co będzie niwelować kłopoty logistyczne. Stąd też pomysł podwójnego zawieszenia, kołowego i gąsienicowego.

W latach dwudziestych, duże sukcesy w projektowaniu czołgów z podwójnym zawieszeniem notował J. Walter Christie, który stworzył rodzinę szybkich pojazdów gąsienicowych. Pojazdy te scharakteryzowałem w jednym ze wcześniejszych wpisów, z tego też względu nie będę się tutaj nad nim rozwodzić. Faktem jest, że Anglicy podpatrywali rozwiązania Amerykanina stosując nieco zmodyfikowaną koncepcję we własnym prototypie.     Podczas tego samego pokazu zaprezentowano również trzeci model. Różnił się od poprzednich ilością członków załogi, którą mógł zabierać. Podczas gdy dwa poprzednie obsługiwał jeden członek załogi, w nowej tankietce załoga składała się z dwóch osób. Pojazd charakteryzował się bardzo niską sylwetką oraz większą szerokością, niż poprzednie modele. Również ten model posiadał zawieszenie kołowo-gąsienicowe. Na początku 1927 w Bowingotn przeprowadzono szeroko zakrojone testy zaprezentowanych kilka tygodni wcześniej pojazdów. Próby wypadły względnie i pozwoliły wyciągnąć słuszne jak się potem okazało wnioski. Niuansem, który skupił uwagę oceniających był fakt, że w pierwszych dwóch prototypach przewidziano miejsce tylko dla jednego członka załogi. Miał on kierować pojazdem i jednocześnie prowadzić celny ogień. Znacznie lepiej zadania wykonywała maszyna, w której znajdowało się dwóch członków tankistów.

Carden-Loyd-MkIstar

Podwójne zawieszenie kołowo-gąsienicowe miało być rozwiązaniem logistycznych problemów z jakimi potykano się już od czasów pierwszej wojny światowej. fot. Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI

Odpuszczono sobie zatem koncepcję jednoosobowego pojazdu na rzecz dwuosobowych, które projektowane były od modelu Mk III wzwyż. Opracowywano kolejny prototyp opatrzony oznaczeniem Mk IV, który był rozwinięciem wcześniejszej tankietki. Kadłub poszerzono i obniżono. Pancerz podniesiono w miejscu gdzie znajdował się strzelec. Również ten pojazd wyposażono w podwójne zawieszenie. Ogółem wykonano 8 egzemplarzy tego modelu. Skierowano je do wypełniania zadań zwiadowczych i rozpoznawczych. Wraz z ośmioma Morris-Martel służyły jako tankietki w skromnych wówczas siłach zmechanizowanych. W międzyczasie projektem małego gąsienicowego pojazdu zainteresowała się firma, która w latach 20-tych bardzo mocno weszła w branżę pojazdów pancernych. Vickers Armstrong Ltd. wykupił prawa do tankietki Carden-Loyd z zamiarem uruchomienia produkcji masowej oraz przeznaczenia części wyprodukowanych egzemplarzy na eksport. Zanim doszło do wchłonięcia Carden-Loyd przez wspomnianego potentata co nastąpiło w 1928 roku, niewielka firma zdążyła opracować jeszcze jeden model. Tym razem był to Carden-Loyd Mk V. Pojazd różnił się od swojego poprzednika niuansami. Jednym z nielicznych elementów odróżniających było zwiększenie rozstawu osi kół. Pierwszym modelem wykonanym pod nowym szyldem był Mk V*.

Pojazd, który zdobył sobie renomę i zainteresowanie przedstawicieli wielu europejskich armii oznaczony był kolejnym numerkiem. Vickers Carden-Loyd Mk VI został opracowany przed końcem 1928 roku. Pojazd z uwagi na łatwość produkcji, małą ilość zastosowanych środków do jego budowy oraz niską cenę stał się obiektem zainteresowania krajów, które nie były w stanie same rozpocząć produkcji czołgów. Wyniszczająca wojna zrujnowała gospodarkę europejskich mocarstw, trzy doprowadzając do upadku. Pozostałe tj. Francję i Anglię zdetronizowała z pozycji lidera gospodarczego na rzecz rozwijającej się za oceanem potęgi. W miejsce upadłych mocarstw powstało wiele państw do których skierowana była oferta lekkiego pojazdu gąsienicowego. Ważnym czynnikiem popychającym do rozwoju właśnie takiej konstrukcji, był fakt, że do pełnej mechanizacji armii było jeszcze daleko. Tankietka miała być sposobem na zwiększenie mobilności wojsk. Czynnikiem który skutecznie hamował rozwój czołgów średnich i ciężkich była niechęć do mechanizacji w wielu armiach oraz przekonanie o tym, że następne konflikty będą miały charakter wojen kolonialnych. Wojny w Europie zakończyły się przecież wraz z zakończeniem wojny co to miała być tą ostatnią. Politycy tamtych lat zapomnieli, że chcąc zachować pokój muszą szykować się do wojny.

carden-loyd-mk-original-two-man

Pierwszy z “Marków” przeznaczonych dla dwuosobowej załogi. Kierowca oraz strzelec. Takie rozwiązanie miało większy sens niż jednoosobowy pojazd. fot. Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI

Wróćmy jeszcze na chwilę do firmy Carden-Loyd, która na rynku funkcjonowała zaledwie trzy lata. Mimo to w latach 1925-1928 wyprodukowała około 18-19 egzemplarzy różnych wersji tankietki. Szczegółowe liczby przedstawiają się następująco:

  • pierwszy prototyp: 1 egzemplarz
  • drugi prototyp: 1 egzemplarz
  • Mark I: 3 egzemplarze
  • Mark I*: 1 egzemplarz
  • Mark II: 1 egzemplarz
  • prototyp dwumiejscowej tankietki: 1 egzemplarz
  • Mark III: 1 egzemplarz
  • Mark IV: 8 egzemplarzy
  • Mark V: 1 egzemplarz
tankietka-carden-loyd-MKIV

Carden-Loyd Mark IV i król Jerzy V. fot. Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI

Vickers z uwagi na doświadczenie w produkcji czołgu średniego Medium Makr I oraz II mógł sobie pozwolić na produkcję z większym rozmachem. Vickers Carden-Loyd Mark VI wybudowano w 325 egzemplarzach z czego wiele trafiło do kilkunastu krajów. W jakich liczbach i gdzie?

  • Belgia 1 szt.
  • Boliwia 5 szt.
  • Kanada 4 szt.
  • Czechosłowacja 5 szt.
  • Chile 5 szt.
  • Francja 1 szt.
  • Włochy 1 szt.
  • Japonia 5 szt.
  • Holandia 4 szt.
  • Polska 1 szt.
  • Portugalia 6 szt.
  • Tajlandia 30 szt.
  • ZSRR 30 szt.
carden-loyd-mkV-przod

Carden-Loyd Mark V wyróżniał się dużym kołem sterownym ulokowanym z przodu pojazdu. fot. Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI

Rozpisałem się o historii powstania tego ważnego w rozwoju broni pancernej modelu. Wiemy już ile wyprodukowano sztuk, gdzie trafiły. Co natomiast z konstrukcją? Silnik wykorzystany to napędzania pojazdu pozostał ten sam co w pierwszym prototypie. Model T miał moc około 22 hp. Do kompletu dołączona była przekładania planetarna Forda. Zmiana kierunku jazdy następowała w standardowy i przyjęty wówczas sposób poprzez wychylanie lewej bądź prawej dźwigni. Kierowca znajdował się z lewej strony pojazdu, strzelec po prawej. Załoga miała względną osłonę przed ostrzałem z broni strzeleckiej. Ostrzał artyleryjski, bądź z broni pancernej narażał na zranienia bądź utratę życia. Nie była to optymistyczna przesłanka, pamiętajmy jednak, że pojazd skonstruowano wyłącznie z myślą o zadaniach zwiadowczych. Zrezygnowano z dwurodzajowego zawieszenia na rzecz gąsienic.

Do obserwacji przedpola w trackie walki służyły szczeliny, z których korzystać mogli obaj załoganci. Karabin maszynowy można było montować w trzech punktach, z tego też względu przystosowano go do szybkiego montażu i demontażu. Podczas jazdy model nie był stabilny, dlatego też celny ogień w ruchu był niemożliwy. Konieczne było zatrzymanie w celu oddania ognia. Silnik został zamontowany pośrodku pomiędzy stanowiskiem kierowcy i strzelca. Zbiornik paliwa został zlokalizowany z tyłu, jego pojemność wystarczała na pokonanie dystansu 160 km. Pojazd był w stanie rozpędzić się do prędkości około 50 km/h, mógł wspiąć się po ściance wysokości 30 cm i przeprawiać się przez brody głębokości 60 cm. Ważył 1,5 tony mierzył 2,46 m długości, 1,7 m szerokości, 1, 22 m wysokości. Na koniec trochę o wpływie jaki wywarł na rozwój sił pancernych w innych krajach. Jak wiemy Carden Loyd Mk Vi trafił do Czechosłowacji, gdzie na licencji wybudowano MV4/T11, z kolei w Polsce powstała cała rodzina pojazdów TK, zwana „karaluchami”. Może wydawać się, że miały małą skuteczność. Przykład Romualda Orlika, który zniszczył swoją tankietką w ciągu dwóch dni września 10 niemieckich maszyn pokazuje, że tak nie było. We Włoszech na jego podstawie wybudowano CV 29, który dał początek rodzinie pojazdów Carro Veloce. W Związku Radzieckim na jego bazie wybudowano T-27.

 dane-techniczne-carden-loyd-mkVI

_________________________________________________________________________________________________________________________
The Royal Armoured Corps Tank Museum, The Inter War Period 1919-1939, Royal Armoured Corps Tank Museum, 1977
R.Icks, Armour in Profile, Carden Loyd Mk VI, Gothic Press Ltd 1967.
N.W.Duncan, Medium Marks I-III, Profile Publications Limited, Berkshire
P. Chamberlain, Ch. Ellis, Tanks Of The World, 1915-1945, Cassel & Co
Ch. Chant, World Encyclopedia of The Tank, London 1994

www.ww1artwork.jexiste.fr

Modelstory 31 grudnia 2013 BRYTYJSKIE, GŁÓWNA, NIUSY