AKCJA NIE POWIODŁA SIĘ, BĄDŹMY JEDNAK DOBREJ MYŚLI

Niepowodzeniem zakończyła się pierwsza próba podniesienia bombowca z okresu II wojny światowej z dna Bałtyku. Douglas A-20, bo chodzi o ten model, ma być przewieziony do Krakowa, gdzie czekają już pracownicy Muzeum Lotnictwa Polskiego.

Rozpoczęcie skomplikowanej operacji planowano na 12-tą w południe. Niestety “martwa fala” nie pozwoliła podjąć akcji wydobywczej. Ekipa specjalistów w nadziei oczekiwała na poprawę warunków atmosferycznych. Stan morza pozostawał niezmienny, akcję więc odwołano. Na jaki czas? Tego na razie nie wiadomo. Plan przewidywał wyciągnięcie Douglasa A-20 przy pomocy dźwigu. Pierwsi do akcji mieli wejść nurkowie, których zadaniem jest przygotowanie samolotu do wydobycia. Mają zabezpieczyć poszczególne elementy przed uszkodzeniem. W akcji planowano wykorzystać także pompy hydrauliczne, które miały posłużyć do oderwania konstrukcji od dna.

Chociaż akcja się nie powiodła bądźmy dobrej myśli. Przed kilkoma miesiącami Anglicy zmagali się z podobną sytuacją. Wówczas podnoszony był Dornier DO-17. Również tam warunki atmosferyczne uniemożliwiły wydobycie samolotu za pierwszym razem. Za drugim razem było już inaczej. Czekamy, zatem na drugie podejście, które miejmy nadzieję będzie tym razem udane.

DouglasA20-radzieckie-sily-lotnicze

To nie fotomontaż. Rzadko się o tym wspomniało, zwłaszcza w literaturze powojennej. Duża część sprzętu, którym ZSRR walczył z III Rzeszą, pochodziła z dostaw Lend Lease. Wśród dostaw był również Douglas A-20, który niebawem zasili Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. fot. www.crimso.msk.ru

W Europie (Wyspy Brytyjskie) znajduje się jeden, wystawiony na widok publiczny, egzemplarz Douglasa A-20. Tym bardziej cieszy fakt, że znaleźli się w Polsce pasjonaci, którzy mając możliwości organizacyjne zdecydowali się wydobyć egzemplarz, który nadal spoczywa na dnie Bałtyku. Najbardziej zawiedzeni są dziś chyba pracownicy Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. To oni będą nadzorować renowację, która potrwać ma kilka lat. Ile? Nikt nie jest w stanie w tej chwili tego dokładnie określić. Mowa jest nawet o sześciu latach. Jedno jest pewne, jeśli uda się wydobyć wrak na powierzchnię, jego przywrócenie do stanu świetności pochłonie dużo pieniędzy. I to właśnie od tego czynnika uzależnione jest tempo renowacji.

Chociaż samolot jest produkcji amerykańskiej, egzemplarz który czeka na wydobycie pełnił służbę w siłach powietrznych ZSRR. Ogółem Rosjanie otrzymali w ramach Lend Lease około 3 tys. maszyn tego typu. Co ciekawe samolot ten nie był konstruowany na potrzeby lotnictwa amerykańskiego. Krajem, który go wykorzystywał była Francja, a następnie Anglia. Z czasem amerykańskie siły powietrzne przekonały się do zalet wciąż modyfikowanej maszyny. Dopiero w 1943 roku samolot wszedł do służby amerykańskiej. W tym samym czasie rozpoczęły się jego dostawy do ZSRR.

douglasa20-przekroj

Tak wygląda Douglas A-20 “od środka”. rys. www.crimso.msk.ru

Modelstory 22 października 2013 GŁÓWNA, NIUSY