A7V – PRA PRA DZIADEK PANTERY I TYGRYSA

Miał pudełkowaty kształt, w jego wnętrzu mieściło się co najmniej 18-tu członków załogi. W środku, podobnie jak w większości ówczesnych konstrukcji, panowała bardzo gorąca atmosfera. W tym modelu bito jednak wszelkie rekordy. Regularnie notowano temperatury rzędu 60°C! Dlatego też załoga chętniej podróżowała na pancerzu. Jak w takim razie radzono sobie wewnątrz A7V podczas walki?

Cesarstwo Niemieckie przystępując do I wojny światowej miało najprawdopodobniej najsilniejszą armię i gospodarkę na świecie. Tak silna pozycja mogła dawać kręgom wojskowym i rządzącym nadzieję na szybkie zwycięstwo na froncie zachodnim. Fiasko tzw. planu Schlieffena skutkowało wojną pozycyjną co zmusiło niemiecki sztab (również aliantów) do szukania nowych metod prowadzenia działań zbrojnych. W przeciwieństwie do Brytyjczyków i Francuzów, Niemcy szukali rozwiązania w atakach gazowych, przygotowaniu artyleryjskim oraz w szturmach piechoty. Do kaiserowskiego ministerstwa wojny napływały co prawda projekty czołgów, ale nikt nie brał ich realizacji na poważnie.

PROJEKTY I JESZCZE RAZ PROJEKTY

• Motorgeschutz – projekt Guntera Burstyna został złożony jeszcze przed wojną. Wyprzedzał w wielu cechach większość ważnych konstrukcji z okresu I wojny światowej. Generalicja niemiecka nie wyraziła zainteresowania tą ideą i projekt pokrył się kurzem.

• Krążownik lądowy – inżynier Konrad Goebel, na krótko przed wybuchem wojny zaproponował projekt „pancernego krążownika lądowego”. Według wizji inżyniera pojazd poruszać się miał za pomocą łap kroczących. Jak się domyślacie pomysł ten również nie przekonał niemieckiego sztabu generalnego.

czolg-projekt-orionwagen

Orion-wagen jeden z oryginalnych projektów prezentowanych niemieckiej generalicji jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej.

• Traktor Daimlera – kolejnym inżynierem próbującym swych sił był Hugo Bremer, który w lecie 1915 roku zaprezentował koncepcję pojazdu zbudowanego w oparciu o czterotonowy ciągnik Daimlera. Również ten projekt nie otrzymał wsparcia ze strony armii niemieckiej.

Wyłom w konserwatywnym myśleniu sztabu generalnego, zaczął zarysowywać się 15 września 1916 roku, kiedy to w bitwie pod Sommą, Brytyjczycy użyli po raz pierwszy swoich czołgów. Mark I Tank przełamały niemieckie linie i wprowadziły chaos wśród żołnierzy kaisera. Według relacji korespondentów niemieccy żołnierze krzyczeli przerażeni z okopów: …diabeł nadchodzi!… Armia cesarska była w szoku. Pierwsze konkretne kroki powzięto dopiero w listopadzie. Powołano komisję techniczną, która miała zbierać wszystkie dotychczasowe koncepcje i idee. Większość napływających projektów nie spełniała jednak minimalnych wymagań armii. Były to:

• Treffas–Wagen koncepcja pochodząca z zakładów Hans-Lloyd, która powstała na przełomie roku 1916/17. Zaproponowany model ważył 18 ton, a obsługiwało go 4 lub 5 ludzi. Uzbrojony miał być w 20 mm działko oraz karabin maszynowy. Wszystko na pierwszy rzut oka byłoby zapewne ok, gdyby nie fakt, że pojazd przypominał walec drogowy.  Zbliżony pomysł zaprezentowano z podobnym zresztą skutkiem w przedrewolucyjnej Rosji.

• Orion-Wagen to z kolei pomysł oparty na podwoziu ciągnika rolniczego. Na konstrukcję traktora nałożono pancerz, jednakże idea ta nie spodobała się osobom nadzorującym niemiecki program pancerny.

czolg-projekt-treffaswagen

Treffas-wagen przypominał walec, w którym miała znajdować się chroniona pancerzem załoga.

• Bremer-Marien-Wagen-Uberpanzer – pomysł znanego już Hugo Bremera był zmodyfikowaną wersją pojazdu, który został zaprezentowany w lecie 1915 roku. Charakterystyczną cechą tego projektu było oparcie konstrukcji o dwa oddzielne podwozia gąsienicowe.

A7V – OGÓLNY DEPARTAMENT WOJNY 7 WYDZIAŁ RUCHU

W dniu, w którym powołano komisję techniczną, Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych (Oberste Heersleitung –OHL) zleciło Ogólnemu Departamentowi Wojny 7 Wydziałowi Ruchu (Allgemaine Kriegsdepartament 7 Abteilung Verkehrwesen) zajęcie się sprawą budowy czołgów. Zadanie projektowania zostało zlecone inżynierowi Josefowi Vollmerowi, który był wówczas głównym inżynierem Niemieckiego Towarzystwa Konstruktorów Samochodowych. Ten gość wpisze się na stałe w historię niemieckiej broni pancernej. To on najprawdopodobniej zadecydował, że pojazd będzie mieć napęd gąsienicowy, a wzorem zawieszenia miał być ciągnik Holt’a.

czolg-A7V-Gelandwagen

Tak wyglądały testy podwozia, na którym zdecydowano się wybudować opancerzoną platformę zdolną pomieścić kilkunastu członków załogi. fot. S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18.

Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia 1916 roku inżynier przedstawił wstępną koncepcję do akceptacji. O dziwo projekt został przyjęty. Już w styczniu OHL zamówiło 100 egzemplarzy. Prototyp otrzymał niezbyt oryginalną nazwę pochodzącą od nazwy departamentu nadzorującego całe przedsięwzięcie – A7V. Jeszcze tego samego miesiąca firma Daimler przystąpiła do budowy drewnianej makiety nadwozia. Trwały też już prace nad zawieszeniem czołgu. Prototyp miał być kierowany przez dwóch kierowców. Jeden miał odpowiadać za jazdę do przodu, drugi do tyłu. Podobne rozwiązanie zastosowali Francuzi w swym St. Chamond. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu.

Na przełomie kwietnia i maja 1917 roku przeprowadzono pierwsze próbne jazdy podwozia. W dniu 30 kwietnia inż. Vollmer zaprezentował cały pojazd gen. Friedrichowi, który decydował o dalszych losach projektu. Pomimo, że nie był entuzjastą czołgów, zgodził się na prowadzenie dalszych prac. Podczas oficjalnego pokazu makiety, który miał miejsce 14 maja dopuszczono się pewnej manipulacji. Czego nie robi się jednak dla dobra projektu. Pojazd testowy obciążono 10-tonowym balastem, który symulował wagę modelu z opancerzeniem, uzbrojeniem i pełnym wyposażeniem. Podczas pierwszych prób okazało się, że przód wozu zakopywał się w terenie. W celu usunięcia usterki zmieniono rozmieszczenie balastu co nie do końca symulowało faktyczny rozkład ciężaru. Nikt nie zorientował się w tym dyskretnym zabiegu. Po zakończonych i udanych próbach inżynierowi polecono dokonanie poprawek i wykonanie szczegółowych planów modelu.

makieta-drewniana-A7V-podczas-prezentacji-czerwiec 1917-oglada-cesarz

Drewnianą makietę oglądał sam cesarz Wilhelm II. Jak widać makieta nie odbiegała wyglądem od wersji seryjnej. fot. S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18.

Miesiąc później makieta została zaprezentowana Cesarzowi Wilhelmowi II. Konstrukcja różniła się od testowanej przed miesiącem. Wprowadzono wiele usprawnień. Z przodu i tyłu kadłuba dodano charakterystyczny trójkątny nawis. W tym czasie rozpoczęła się też produkcja zawieszenia ale liczba zamówionych egzemplarzy wynosiła już tylko 38 sztuk. Skierowane do produkcji czołgi miały najpierw udowodnić przydatność bojową. Dopiero wówczas realizacja całego pierwotnego zamówienia miała być kontynuowana.

NIEKOŃCZĄCE SIĘ DYSKUSJE

Termin dostawy pierwszych wozów ustalono na lipiec 1917 roku. Ciągłe poprawki, przeciążenie przemysłu i braki surowcowe uniemożliwiły jego dotrzymanie. Na tamtym etapie, Niemcy mieli też kłopoty z dostarczeniem odpowiedniego silnika. Wiedzieli, że w miarę skuteczne napędzanie czołgu wymaga zastosowania silnika o mocy 200 hp. W tamtym czasie dostępny był jedynie silnik Daimlera o mocy 100 hp. Zdecydowano, że zamontowane zostaną dwa silniki. Kolejne opóźnienia wynikały z konieczności wzmocnienia ramy głównej. Konstruktorzy tracili też czas na ciągłych dyskusjach nad uzbrojeniem.

Początkowo zamierzali zainstalować 20 mm działko automatyczne Becker TUF przeznaczone do zwalczania zarówno czołgów jak i samolotów. Szybko wycofano się z tego pomysłu i zaproponowano armatę 75 mm. Pomysł ten spotkał się ze sprzeciwem komisji badań artyleryjskich, która zauważyła, że długa lufa działa, może niekorzystnie wpływać na mobilność czołgu. Podobny problem wystąpił w czołgach brytyjskich Mark I Tank. Długolufowe armaty łatwo zahaczały o ziemię podczas manewrów przez co ulegały uszkodzeniom. Zaproponowano więc zdobyczne belgijskie działa 57 mm produkcji Maxim Nordfelt. Wstępnie A7V miał być uzbrojony w dwie armaty, jedną zlokalizowaną z przodu kadłuba, a drugą z tyłu. Zrezygnowano z tego ostatniego na rzecz dwóch stanowisk karabinu maszynowego.

Nie był to koniec kłopotów z głównym uzbrojeniem. Okazało się bowiem, że celownik nie był taki, jakim chcieliby go widzieć niemieccy artylerzyści. W standardowym dziale polowym, celownik ustawiony był pionowo. W armacie przeznaczonej dla A7V celownik montowany był poziomo. Ponadto przyrządy optyczne mogły obejmować zasięgiem tylko 2700 m, a pole obserwacji wynosiło tylko 4,5°. Zdecydowano się więc wprowadzić do produkcji nowe przyrządy optyczne. Pozwalały celować na dystansie 3100 m, a pole widzenia wynosiło już 10°. Celownik był zlokalizowany pionowo. Jak na ironię nie zdołano zainstalować nowej optyki, gdyż nastąpił koniec wojny.

 

czolg-A7V-podwozie

Podwozie wraz z ramą nośną. Po środku znajduje się przedział silnikowy i stanowisko kierowcy oraz dowódcy. Zamontowany fotel kierowcy podpowiada, że pancerz będzie niebawem montowany. fot. www.landships.info/landships/index.html.

Uzbrojeniem dodatkowym było sześć km wz.08 z zapasem amunicji 18000 nabojów, z których 20% było nabojami z pociskiem ppanc. Załoga posiadała broń osobistą, dowódca i kierowca pistolety, a reszta karabiny. Amunicja znajdowała się w obu przedziałach bojowych, w skrzynkach które służyły jednocześnie obsłudze jako miejsce do siedzenia.

Próby z pierwszym wozem o podwoziu gąsienicowym nr 501 odbyły się w październiku 1917 roku. Wyszedł z nich zwycięsko. Pojazd ten w porównaniu z późniejszymi egzemplarzami nie miał:

• charakterystycznej rury wydechowej

• luźno wiszących blach pancernych osłaniających nieopancerzone dno

• osłon haków holowniczych

• blach uniemożliwiających spadanie gąsienic

• uzbrojenia

Z końcem 1917 r ukończono produkcję pierwszej serii pięciu pojazdów. Wszystkie czołgi budowano w zakładach Daimlera i w firmie Steffens und Noelle. W późniejszych egzemplarzach dokonano kilka zmian konstrukcyjnych, dodano m.in charakterystyczną rurę wydechową. Miała ona zapobiegać zatykaniu przez wrogą piechotę otworu wydechowego, bądź wrzucaniu tam granatów. Skrócono też pancerne błotniki ochraniające amortyzatory i wózki jezdne. Długie błotniki miały tendencję do zahaczania o ziemię.

czolg-A7V-schnuck-na-pokazie-w-Londynie

Widoczna na przedniej płycie pancerza nazwa czołgu pozwala dokładnie określić, losy egzemplarza z tej fotografii. fot. P.Zarzycki, Czołg A7V.

W lutym 1918 roku gotowy czołg pokazano Cesarzowi Wilhelmowi II. Poparł on ideę jego produkcji. Jednakże realizacja zamówienia z powodu m.in. niewydolności przeciążonego przemysłu, opóźniała się. Cesarstwo prowadziło już wówczas nieograniczoną wojnę morską i priorytetem była produkcja u-bootów. Naczelne dowództwo żądało też budowy nowych typów czołgów: lekkiego LK II oraz ciężkiego K-Wagena. Zamówienie ograniczono więc jedynie do 20 sztuk. Gotowe już podwozia wykorzystano do budowy gąsienicowych wozów amunicyjnych i ciągników artyleryjskich tzw. Uberlandwagenów, których łącznie dostarczono 62 sztuki (59 zwykłych i 3 uzbrojone każdy w dwa działa przeciwlotnicze).

A7V należy do tych pojazdów, które nie grzeszą urodą. Prostota kształtów to jego znak rozpoznawczy. Pancerny klocek miał lekko pochylone ściany boczne, czołowe i górne. Kadłub podzielono na cztery przedziały, dwa bojowe, silnikowy i dowodzenia:

• przedni bojowy – znajdowało się w nim działo 57 mm wraz z obsługą (dwóch członków załogi) oraz dwa stanowiska k-mów, (czterech strzelców)

• silnikowy – oprócz układu napędowego znajdowało się tam miejsce dla dwóch mechaników obsługujących oba silniki

• bojowy – tu z kolei zlokalizowane były cztery stanowiska km wraz z ośmioosobową obsługą

• dowodzenia – przeznaczony dla dowódcy i kierowcy. Przedział mieścił się w wieżyczce zlokalizowanej nad pomieszczeniem silnikowym.

Załoga 18 osób[1]obserwowała pole wokół czołgu dzięki licznym otworom obserwacyjnym. Do modelu wchodziło się poprzez drzwi pancerne umieszczone na lewym i prawym boku w tylnej części czołgu. Na dachu były co prawda otwory wentylacyjne, ale jakość systemu odświeżania powietrza była krótko mówiąc fatalna. W pojeździe panowała temperatura około 60° i w zasadzie co jakiś czas trzeba było robić przerwy na odpoczynek! Do przekazywania rozkazów wewnątrz modelu używano sygnalizacji świetlnej.

czolg-A7V-przedzialy-zaloga

Cztery przedziały, co najmniej osiemnastu członków załogi, dwa silniki, sześć karabinów i jedno działo, tak w skrócie można opisać Sturmpanzerwagen A7V. fot. P.Zarzycki, Czołg A7V.

Zawieszenie składało się z dźwigarów i sześciu wózków, w których podobnie jak w innych pojazdach tamtej epoki znajdowały się rolki. Każdy z wózków amortyzowany był przez dwa spiralne resory sprężynowe. Zarówno lewa jak i prawa gąsienica miała trzy wózki z rolkami. W każdym z nich było pięć rolek jezdnych. Z kolei rolki podporowe wspierały górną część gąsienicy. Każdy wózek miał trzy rolki. Koło prowadzące napinało gąsienice. Specjalne prowadnice zapobiegały spadaniu gąsek podczas większych bocznych wychyłów. Szerokość trakcji wynosiła 500 mm.

Głównym zadaniem gąsienic było umożliwienie poruszania się modelu po bezdrożach. Pozwalały też kierować pojazdem. Odbywało się to za pomocą dwóch przekładni z trzema biegami do przodu i trzema do tyłu. Obie ze wspomnianych skrzyń biegów podłączona była do silnika. Zmiana szybkości obrotów jednej z gąsienic powodowała skręt pojazdem. Specjalna przekładania tzw. demultipikator umożliwiała nadanie jednej z gąsienic biegu przeciwnego, co pozwalało na natychmiastowy skręt w miejscu. Zmiana szybkości obrotów jednego z silników była również sposobem na zmianę kierunku jazdy. Krótko mówiąc kierowca miał wiele możliwości skrętu, jednakże musiał operować dużą ilością przekładni.

Czołg był napędzany dwoma czterocylindrowymi silnikami gaźnikowymi Daimler o mocy 100 hp każdy. Dwie duże chłodnice rurowe owinięte filcem odpowiadały za chłodzenie jednostek napędowych. Ich temperaturę utrzymywano za pomocą wody, jak i powietrza. Spaliny były wyprowadzane na zewnątrz przez charakterystyczne rury wydechowe. Silnik uruchamiano na trzy sposoby. Za pomocą elektrycznego rozrusznika, rozpylacza Bosha, lub korby ręcznej obsługiwanej przez trzy osoby. Gdy jeden z silników był już na chodzie drugi można było uruchomić przez połączenie go z pierwszym za pomocą sprzęgła. Silniki napędzane były benzyną. Jej zapas zgromadzony był w dwóch zbiornikach każdy o pojemności 250 l. Znajdowały się one w przedniej części kadłuba. Kierowca miał też obok swojego stanowiska dwa dodatkowe zbiorniki, każdy o pojemności 50 l.

PIERWSZE ROZKAZY

Jesienią 1917 roku czołgi zgrupowano w oddziałach po 5 maszyn. Oprócz A7V, w każdym oddziale było także 9 ciężarówek i 1-2 samochody osobowe. Jak widać w tamtym czasie do dywizji pancernej była jeszcze daleka droga. W listopadzie utworzone były trzy takie oddziały. W międzyczasie szkolono załogi. Testy ze stycznia 1918 roku wykazały słaby stan wyszkolenia przypadkowo zebranych załóg oraz liczne wady maszyn. Największymi z nich były:

• słaba mobilność, wynikała z niskiego przodu czołgu, małego prześwitu, słabego silnika, trudności w kierowaniu pojazdem

• mała żywotność poszczególne części szybko się zużywały, a zdobycie zapasowych było dużym wyzwaniem

czolg-A7V-lato 1918-roku-halas-wewnatrz-zaloga-na-zewnatrz

Niewyobrażalny hałas oraz temperatura przekraczająca 60°C zmuszały załogę do opuszczania wnętrza pojazdu. Podczas bitwy dowódca musiał dość często zarządzać “wietrzenie” pojazdu. fot. S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18.

Pierwsze bojowe użycie A7V miało miejsce podczas marcowej ofensywy 1918 roku. Niemcy zamierzali za jej pomocą zakończyć wojnę. Załogi przed akcją oprócz kilkudniowych porcji żywieniowych otrzymały także jasnoniebieskie azbestowe kombinezony! W dniu 21 marca w okolicach St. Quentin pierwsze niemieckie czołgi ruszyły do boju. Już na podstawach wyjściowych jeden z wozów uległ usterkom technicznym, a dwa następne zaraz po rozpoczęciu ataku. Niemcy popełnili znaczący błąd. W przeciwieństwie do Brytyjczyków rozproszyli A7V osłabiając ich siłę. Mimo to pierwsza walka zakończyła się dużym sukcesem. Pomimo wsparcia tylko dwoma czołgami, 36 dywizja piechoty wdarła się do nieprzyjacielskich okopów, zdobywając umocnienia i biorąc kilkuset jeńców.

W przeciągu miesiąca do walki weszły pozostałe dwa oddziały, a 24 kwietnia pod Vilers-Bretonneux miała miejsce pierwsza bitwa pancerna, ale o tym wydarzeniu już niebawem. Generalnie tego dnia Niemcy odnieśli duży sukces. Teraz to Brytyjczycy musieli stawiać czoła nowej broni i za bardzo nie wiedzieli jak mają to czynić. Dochodziło do tak groteskowych sytuacji jak ta która miała miejsce w pewnej cegielni. Dwa A7V zaatakowały budynek broniony przez 600 żołnierzy brytyjskich. Na widok pancernych kloców obrońcy rzucili się w panice do ucieczki. Spowodowało to duże straty wśród nich. Tego dnia Niemcy utracili trzy wozy na 13 biorących udział w walce:

czolg-A7V-przewrocny-Elfride

Słabe właściwości jezdne mogły być przyczyną również takich wypadków. Żołnierze Francuscy odpoczywają przy wywróconym A7V. fot. P.Zarzycki, Czołg A7V.

• Elfriede – zdobyty przez Brytyjczyków

• Mephisto – zdobyty przez Australijczyków

• Nixe – został z powodu uszkodzeń zdemontowany

PANZERWAFFE = KLĘSKA

I na tym w zasadzie zakończyły się sukcesy niemieckich wojsk pancernych podczas I wojny światowej. Następne akcje to jedna wielka klęska za wyjątkiem ostatniej bitwy. Początek całej serii porażek miał miejsce 31 maja 1918 roku pod Reims. Z pięciu wozów użytych dwa zostały uszkodzone na podstawach wyjściowych, a „Nixe II” został zniszczony przez artylerię. Dwa pozostałe modele zawróciły do własnych linii. Następnego dnia powtórzyła się podobna historia. Tym razem pięć czołgów miało walczyć o Pompelle. Już na podstawach wyjściowych dwa modele zostały wyłączone z akcji z powodu usterek, „Lotti” zaklinował się i został zniszczony przez artylerię. Kolejny pojazd również został zniszczony na przeszkodach terenowych, a ostatni „Alter Fritz” przerwał atak.

Następne działania miały miejsce 9 czerwca. Połączone siły oddziałów 1 i 3 zostały użyte w ataku na południe od Noyon. „Alter Fritz” i „Herkules” zostały uszkodzone pozostałe dwa wozy przerwały atak z powodu usterek technicznych. Jedynym przebłyskiem miała być akcja z 15 lipca jednak nie za dużo o niej wiemy. 31 sierpnia 1918 roku oddziały 1 i 2 miały wesprzeć atak 16 Bawarskiej Dywizji Piechoty pod Fremicourt, ale z powodu zbyt późnego zawiadomienia o terminie akcji oddział 1 nie przybył na miejsce zbiórki. Z kolei oddział 2 zaatakował bez dokładnego rozpoznania i został trafiony ogniem własnej artylerii. „Hagen” zaklinował się podczas wymijania „Schnucka” a „Herkules” został trafiony bombą lotniczą. „Wotan” z powodu usterki nie włączył się do akcji.

czolg-A7V-mephisto-zlapany-przez-australijczykow

Mephisto jedyny zachowany do dziś egzemplarz, już w rękach Australijczyków. Po wojnie został przewieziony do Australii i tam też czeka na miłośników broni pancernej. fot. S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18.

Na miesiąc przed zawieszeniem broni A7V ostatni raz wzięły udział w akcji. Miało to miejsce niedaleko Cambrai. Pięć wozów „Gretchen”, „Siegfried”, „Heiland”, „Alter Fritz” i „Wotan” kontratakowało w miejscu gdzie Brytyjczycy się nie spodziewali. Czołgi były ostatnim odwodem dowództwa niemieckiego. Ich pojawienie się zmniejszyło rodzącą się w szeregach obrońców panikę. Niespodziewany atak spowodował zamieszanie i zadał siłom brytyjskim duże straty. Jeden z wozów wdarł się na 8 km wgłąb pozycji alianckich. „Alter Fritz” został uszkodzony ogniem artylerii. Nie mając innego wyjścia niemiecka załoga wysadziła w powietrze maszynę. Ostatni atak trwał 8 godzin, a piechota niemiecka mogła zorganizować swój odwrót.

Wraz z końcem wojny ocalałe pojazdy wpadły we francuskie ręce i w grudniu zaczęło się ich złomowanie. Podczas walk z rewolucją w Niemczech pojawił się wóz o nazwie „Hedi”. Gołym okiem widać było jednak, że to trochę inny model. Nie miał wieżyczki, inaczej montowane było uzbrojenie składające się tylko z 6 karabinów maszynowych. Nie wiadomo gdzie pojazd został wybudowany oraz jaki numer podwozia posiadał. „Hedi” wziął udział w starciach w Berlinie, które miały miejsce 15 stycznia 1919 roku. Czołg został użyty jeszcze w Lipsku w 1919 roku, a latem został złomowany. W galerii zamieszczam unikatowe zdjęcie, które przeczy informacjom, że po wojnie pojawił się jeden nowy egzemplarz. Na fotografii widnieją bowiem dwa czołgi każdy bez wieżyczki i z inaczej rozmieszczonym uzbrojeniem, niż miało to miejsce w A7V produkowanych do listopada 1918 roku.

czolg-A7V-malowanie-trupia-czaszka

Pojazd z podwoziem nr 540, nie posiadał nazwy własnej. Zaskakujące jest to, że już wówczas Panzerwaffe stosowała kamuflaż, dlaczego zatem takiego malowania nie stosowano w pierwszych latach II wojny światowej? fot. S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18.

Zdobyczne modele alianci pokazywali jako trofea wojenne. Tak było np. w Londynie gdzie zaprezentowano pojazd o nazwie „Schnuck”, w Paryżu w 1919 roku zwiedzający mogli podziwiać „Elfriede”. W tym samym roku amerykanie wywieźli do kraju wóz o nazwie „Nixe II” z nieznanych przyczyn złomowano go w 1942 roku. Jedyny zachowany do dziś pojazd „Mephisto” znajduje się w The Queensland Museum w Brisbane w Australii.

W porównaniu z brytyjskimi czołgami, A7V wyróżniał się grubszym 2 do 3 razy pancerzem. Był on jednak wykonany z blach złej jakości. Francuzi podczas prób poligonowych przekonali się, że pancerz niemieckiego modelu można przebić pociskami karabinowymi z odległości 5 m, ale w warunkach bojowych mogło to być trudne. Ponadto A7V był szybszy od brytyjskich i francuskich pojazdów. Przewagę udawało utrzymać się nad francuskimi modelami, ale w starciu z brytyjskim Mark, A7V przegrywał następującymi cechami:

• mobilnością – słaba zdolność przekraczania okopów i innych przeszkód, gorsze zachowanie w grząskim terenie, duża podatność na wywracanie

• warunki wewnętrzne – gorsze możliwości obserwacji terenu, temperatura wewnątrz czołgu zmuszała do częstych przystanków

• warunki bojowe – rozmiary i kształt sprawiały, że czołg ten był dość łatwym celem dla artylerii

 A7V-dane-techniczne-CZOLGU

Na samą myśl „niemiecki czołg” przed oczami przewijają nam się liczne zdjęcia Tygrysów, Panter, Pz IV i III. Stawiane są one niemalże jako wzór idealnej konstrukcji, a w dyskusjach często podnoszony jest argument, że gdyby Niemcy posiadali większą ich liczbę… Jakże więc duże zdziwienie następuje kiedy miłośnicy broni pancernej po raz pierwszy widzą zdjęcia AV7. Daleko mu do zapamiętanych sylwetek wozów produkowanych podczas II wojny światowej. Zdziwienie budzi też fakt, że Niemcy tak późno włączyli się do wyścigu zbrojeń w kategorii broń pancerna. Przed nimi byli Rosjanie, Anglicy, Francuzi, a nawet Włosi. Analiza tamtej wojny pokazuje, że na nasze szczęście Niemcy nie wyciągnęli odpowiednich wniosków z lekcji. Jest jedna cecha łącząca pokraczny A7V  z wymuskanymi dziełami z okresu II wojny światowej. Zbyt mała ilość tych pierwszych jak i drugich.

PS Chciałbym w tym miejscu podziękować pancerfanowi Albertowi Rokoszowi, który wyłapał nieścisłości w tekście oraz podesłał unikatowe zdjęcie dwóch pojazdów wybudowanych już po wojnie. Dzięki niemu blog ma lepszej jakości treści, a o to przede wszystkim chodzi. Dziękuję Albert.

Grafiki zamieszczone w galerii pochodzą ze strony www.ww1artwork.jexiste.fr

_______________________________________________________________________________________________________________________

P.Zarzycki, Czołg A7V, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1994.
U.Feist, Deutsche Panzer 1917-1945, Action Publications, Washington 1978.
S.J. Zaloga, German Panzers 1914-18, Osprey Publishing Ltd, Wellingborough 2006.
http://www.landships.info/landships/index.html
http://ww1artwork.jexiste.fr/


[1] Pancerfan Albert Rokosz, z którym mam przyjemność prowadzić dyskusję w jednym z kanałów społecznościowych argumentuje, że do czołgu można było upchnąć nawet 50-ciu ludzi. Twierdzi, że często bywało tak, że w jednym A7V podróżowało około 20 żołnierzy. Zgadzam się z tym poglądem. Zazwyczaj przyjmuje się, że czołg obsługiwało 18 czołgistów, ale dotarłem do źródeł, które enigmatycznie podają liczbę 18 +.

 

Modelstory 23 kwietnia 2013 GŁÓWNA, NARODZINY, NIEMIECKIE