6 – TONOWIEC APX, KONTYNUACJA MYŚLI Z LAT WIELKIEJ WOJNY

W okresie międzywojennym, bezdyskusyjnym liderem w projektowaniu i konstruowaniu czołgów była Wielka Brytania. Na przełomie lat 20-tych i 30-tych, na wschodzie w bólach rodziła się potęga pancerna ZSRS. Na kontynencie konkurować (ale tylko w ilości projektów, nie egzemplarzy) mogła jeszcze Francja.

Na przełomie dekad nad Sekwaną toczyła się dyskusja o kierunku rozwoju broni pancernej. Wielkie manewry wojskowe, które odbywały się raz po raz w latach 20-tych, podpowiadały, że przyszłość będzie należeć do jednostek szybkich. Wnioski wyciągane z manewrów dawały oręż nielicznym entuzjastom broni pancernej. Przeciw sobie mieli niestety opinię społeczną oraz polityków, którzy wydali już trochę „kapusty” na pas umocnień znany nam pod nazwą „Linia Maginota”. Od początku lat 30-tych wiadomo już było, że w razie agresji Armia Francuska będzie skrywać się za wspomnianymi umocnieniami, a czołgi będą pełnić działania polegające na wspieraniu piechoty. Dopiero 10 lat później, Francuzi mieli poczuć skutki błędnych decyzji jakie podjęto pod koniec lat 20-tych.

Jak ten temat odnosi się do czołgów? Chociażby w sposobie konstruowania nowych pojazdów. Charakterystyczną cechą przedwojennych francuskich czołgów jest ich dobre opancerzenie, względnie dobre uzbrojenie i słaba prędkość. Skoro czołgi miały wspierać piechotę, nie potrzebowały dużej szybkości. Tak sobie myśleli teoretycy francuskiej myśli woskowej, którzy byli popierani przez ówczesnych polityków. “Char 6 ton” APX był projektem, który rozpoczęto realizować w 1933 roku. Pojazd projektowano zgodnie z przyjętym rok wcześniej programem Lekkiego Czołgu Wsparcia Piechoty.

czolg-plany-apx

Na pierwszy rzut oka widać różnicę. W środku to tak naprawdę zmodernizowany i nieco większy Renault FT. Widoczny na rysunku APX dotarł tylko do fazy szkiców. Rys. www.chars-francais.net

Szkice nowego czołgu zaczęły powstawać w 1933 roku w biurach konstrukcyjnych firmy ARCH. Po kilkunastu miesiącach intensywnych prac, w lutym 1934 roku, firma zaprezentowała szkice prezentujące projekt nowego pojazdu. Było o co walczyć więc nic dziwnego, że w szranki stanął również Hotchkiss ze swoim prototypem H-35 oraz słynny już wówczas Renault z projektem R-35. Inżynierowie ARCH nie eksperymentowali z konstrukcją i zaproponowali pojazd, który bazował na sprawdzonych rozwiązaniach stosowanych od momentu pojawienia się na polu walki legendarnego Renault FT.

Kadłub podzielony był na dwie sekcje, silnikową, w której znajdował się zespół napędowy oraz przedział bojowy. To właśnie tutaj według założeń znajdowało się miejsce załogi, którą tworzyło dwóch czołgistów. Kierowca operował pojazdem z samego przodu, dowódca zza pleców kierowcy. Obsługiwał wieżę, w której znajdowało się główne uzbrojenie. Podobnie rozplanowano również lokalizację włazów umożliwiających zarówno ewakuację, jak dostanie się do wewnątrz pojazdu. Kierowca miał do dyspozycji właz, a w zasadzie rozchylane drzwiczki przed swoim nosem. Dowódca w razie niebezpieczeństwa miał się ewakuować z włazu zlokalizowanego w wieży.

APX nie był jednak kopią Renault FT. Różnice zarysowywały się w zawieszeniu. Podczas gdy w Renault gąsienice wraz z zawieszeniem sprawiały wrażenie doczepionych do kadłuba, tak w APX były one schowane pod pancerzem. Nie wiadomo jak to rozwiązanie sprawdzałoby się w terenie. Istniała bowiem obawa, że czołgiści będą musieli radzić sobie z problemami związanymi z utrzymaniem czystości gąsienic. Błoto lubi zapychać gąsienice, a kiedy załoga ma utrudniony dostęp do zawieszenia, może to się źle skończyć dla prędkości i ogólnej mobilności pojazdu. Na tę ewentualność przewidziano specjalne włazy za pomocą których można byłoby dostać się do rolek.

APX-6tonn-czolg

Skoro zaczepiłem już o temat zawieszenia to teraz trochę więcej na jego temat. Składało się ono z dziesięciu wózków montowanych po pięć po bokach kadłuba. Na każdym z nich zamontowano parę kół nośnych. Para kół napędowych znajdowała się z tylu, natomiast z przodu znajdowała się para kół napinających. Został nam jeszcze do ogarnięcia temat uzbrojenia. Co ciekawe pojazd planowano produkować w dwóch wersjach „męskiej” i „żeńskiej”. I tak „męski” czołg miał być uzbrojony w armatę kalibru 37 mm, natomiast, żeńska wersja w dwa km-y kalibru 7,5 mm.

Amunicja miała być składowana po bokach kadłuba. Kuriozalnym rozwiązaniem było pozbawienie osłony pancernej małej wieżyczki obserwacyjnej, która wieńczyła główną obracaną w 360 stopniach wieżę. Pojazd miał być wyposażony w 4-cylindrowy silnik wysokoprężny, który miał przy 2500 RPM osiągać moc 65 hp. Nie pomyślano jednak o wystarczającym zbiorniku paliwa, który mieścił jedyne 75 litrów ropy. Pozwalało to maszynie działać w promieniu zaledwie 150 km jazdy po utwardzonej drodze. Może i to wystarczało w latach 20-tych, ale w latach 30-tych, a tym bardziej 40-tych, gdzie do głosu doszły głębokie, oskrzydlające manewry. 6-tonowy pojazd miał osiągać prędkość 19,8 km/h, co wykluczało tego typu działania, ale współpracować z piechotą można było, a jakże.

Niestety firma ARCH przegrała z konkurencją i jej projekt zachował się jedynie w postaci planów i projektów. Nie zbudowano nawet modelu prototypowego. We Francji rozpoczęto produkcje czołgów firm konkurencyjnych R-35 oraz H-35. Czołgi te poniosły klęskę w starciu 1940 roku z III Rzeszą. Głównym powodem klęski była jednak fatalna strategia i taktyka jaką realizowano podczas kampanii wiosennej.

___________________________________________________________________________________________________________________________________________
www.chars-francais.net
www.aviarmor.net

Modelstory 9 lipca 2014 DZIECIŃSTWO, FRANCUSKIE, GŁÓWNA